Witam. Mam problem z pomidorami, w tym roku to już właściwie chyba za późno pytam, ale może się ustrzegę błędów w przyszłym roku.
Moim zdaniem to zaraza ziemniaczana, choć nie jestem pewna, bo czasem są tylko opisy a nie ma zdjęć.
Szukałam u nas w wątku o chorobach pomidorów i znalazłam u Empuzy podobne objawy
empuza pisze:Mój mąż był dziś na działce i mało zawału nie dostał. Nie wiem czy to przez te deszcze czy jak moje pomidory dostały takich brunatnych plam. Podobno to zaraza wlazła.
Czy jest jeszcze jakaś metoda, żeby je uratować? Tak jest w całej szklarni.
Poradźcie, proszę.
A tak wyglądają pomidory

Ale Erazm jej odpisał:
To według mnie szara pleśń
http://www.inwarz.skierniewice.pl/klucz ... pis&id=314
Jednak zdjęcia szarej pleśni na skierniewickiej stronce wyglądają jakoś trochę inaczej niż te wyżej u Empuzy , więc już jestem całkiem skołowana.
Zdjęcia nieaktualne-mod.jokaer
Sprawa ma się tak, kiedy prysnęłam Ridomilem w początkowej fazie, choroba pięknie stanęła, ale zaczęły się po jakimś czasie pojawiać nowe objawy. Wtedy prysnęłam Curzate cu, bo to mi polecono w sklepie ogrodniczym (czytałam by nie pryskać ciągle tym samym środkiem, bo się grzyb uodporni). Po tym oprysku zupełna klęska... dosłownie w oczach moje pomidory zostały zaatakowane choróbskiem i to bardzo mocno... już miałam wszystko wyrwać i spalić, bo większość owoców została porażona, nie wspomnę o liściach. Na szczęście w chwili natchnienia prysnęłam znowu Ridomilem i tu szok... choroba stanęła, wszystkie zawiązujące się teraz pomidorki są zdrowe i jest ich masa... No i teraz moja prośba, czym prysnąć po Ridomilu skoro Curzate okazało się zupełnie nieskuteczne??
I jeszcze jedna wątpliwość... czytałam w jakimś piśmie ogrodniczym, ale także przy opisach zarazy ziemniaczanej w necie, że ona prawie nie atakuje w ciepłą suchą pogodę, a u mnie przecież były upały kiedy w tempie błyskawicznym zostały zaatakowane moje pomidory... co o tym sądzić?