Właśnie chodzi o to, że nie chcę podkładki bo:
"Podkładki mają wpływ na wiele cech związanych ze wzrostem jak i właściwościami produkcyjnymi odmiany na niej zaszczepionej. Podkładki stosowane dla drzew owocowych do sadów intensywnych mają za zadanie osłabienie siły wzrostu drzewa, przyspieszenie ich wejścia w okres owocowania, różnicują długowieczność drzew (podkładki silnie rosnące), wielkość plonu, jakość owoców i regularność owocowania." (wikipedia)
Chcę to samo drzewko... bez szczepienia wytrzymało... cóż, nie wiem ile ma lat, ale z pewnością ponad 60, bo wtedy upieczono pierwszy placek z jego jabłek. Wcześniej je w większości wywalano, bo same w sobie dobre nie były. Nigdy nie horowało - profilaktycznie czymś je spryskano z 10 lat temu albo i więcej, nikomu się nie chce. Podkładki są hodowane w różnych celach, i jeśli dostanie się podkładkę poprawiającą jedną cechę, to na inne nie ma się wielu szans. Mogłabym sobie drzewko całe wyhodować od nasionka, ale... jak chyba wielu, chciałabym mieć te swoje własne jabłuszka najlepiej na wczoraj

(stąd pomysł by spróbować wyhodować coś z nasiona tego drzewka i zaszczepić tym drzwkiem - nie wiedziałam tylko czy to coś da;) ).