Majeczko, moją nową miłością są floksy.

Prawie wszystkie mi wymarzły tej zimy, zostały tylko białe. Wiosną zakupiłam jakieś nowe odmiany i jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim nie łapią mączniaka, jak te starsze.
Ja zaglądam do Twojej różanki i nic nie piszę, bo mam straszną zazdrostkę.
Też
Sweety , to wszystko nowe nabytki.
Marzka, ten piołun to fana sprawa, tylko uważaj bo się strasznie rozrasta. Ja swojemu pozwoliłam w tym roku troszkę podrosnąć i mam 2 krzaki szerokości 1,5m i wysokości 1,80 .

Teraz już go nie mogę podciąć, bo się ogołocił od dołu i musiałabym ściąć do zera. To popieczarkowa mu tak służy.
Naśladuj, przecież po to wstawiamy tutaj nasze fotki. Ja też podpatruję różne rzeczy.
Aga, dam znać, dzięki.
Agnesik, dzięki, dzięki. Bylinki muszą być. A róże... no cóż. Miałam 152szt., po tej zimie zostało może 50szt. Kwitną słabo lub wcale, bardzo wątłe są. Trochę się na nie zagniewałam. Z wiosennych nabytków to mogę się pochwalić Variegatą, pięknie rośnie (pfu, żeby nie zapeszyć), Kentem, Comte, Augustą Louisą, Pink Peace, Lavaglut, John Davies, Astrid Grafin i to wszystko. Celuję w terminatorki, bo już mam dość różanej frustracji, a tych jest mały wybór.
Jesienią natomiast nigdy nie sadzę, bo nie dają rady się ukorzenić przed mrozami i zawsze jest porażka.
Lillie we wrześniu?

No pewnie.! Czekam właśnie na kwiaty Speciosum Album.
Kilka ogólnych widoczków.
