Marysiu, wpadaj, nie będę sama z Janką w opozycji do tezy głównej wątku A z inteligentnym się pokłócić, to i przyjemność większa (A ja to nadal czekam na realizację zdjęciową drugiej części nazwy wątku )Maska pisze:Przyzwyczaiłam, że nie masz wątku i nie zauważyłam linka w podpisie, ale czasem szukam i jest! rozochocona wchodzę, czytam... Piotrze wolałam Cię czytać u Pati .. niby charakter pisma ten sam, ale ile żółci.....
Chyba, że wzorem Pat przekolorowałeś
Ja przecież żyłam w tej samej Polsce, żyję w tej samej Polsce i gdzieś tam też pojeździłam, ale inne okulary mam (krótkowzroczność czy co?). Nie potrafię tak na chłodno analizować a gdzie dusza, a gdzie romantyzm ?
Będę wpadać może jak wylejesz te swoje wymyje to odnajdę przyjemność w czytaniu
Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
- survivor26
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4397
- Od: 31 sty 2012, o 14:23
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: ok. Lwówka Śl.
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
-
- 100p
- Posty: 199
- Od: 30 sie 2012, o 19:05
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Brandenburgia
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
To mi mirzanie przypomniales jak to möj säsiad dostal od ojca stöl aluminiowy. Bez jednej nogi, z porysowanym blatem, ale do garazu doskonaly. Taki przemyslowy byl, nic ozdobnego.
Wieczorem go przytargalismy i jakos säsiadowi, nazwijmy go Tadek, nie chcialo sie auta z garazu wyprowadzac i stöl zostal na zewnätrz. Rano oczywiscie amba fatima, bylo i ni ma. Trudno, tradycja taka.
Stolu nie wbetonowalismy, nie wspawalismy, nie ogrodzilismy kolczastym drutem i nie podläczylismy do prädu. Bläd. Powazny bläd.
Säsiad jezdzil ciezaröwkä, jogurty wozil w znanej firmie, czasem auto parkowal kolo domu. No i inny säsiad jakos tak dwa dni po zniknieciu stolu pyta Tadka czy daloby rade podrzucic go do powiatu, bo ma trzy takie worki do zawiezienia. No pewno, czemu nie, säsiad w koncu.
Kilka dni potem säsiad Wladek pyta "Tadziu, zawiozles Janka do miasta? Zawiozles. Tylko przy okazji jeszcze wywiozles swöj stöl w workach na zlomowisko" To sie nazywa tupet. Jednego takiego Jasia na wsi mielismy, nic nie mialo prawa ocalec jak sie przewinäl.
Marysiu zölc powiadasz? Ano troche jej sie leje. Mieszkalem w Polsce prawie 50 lat, tylko dwa lata po szkole pracowalem w jakichs firmach, a potem praktycznie zawsze "na swoim". Zatrudnialem kilkanascie osöb i wszystko dzialalo jak sie nalezy. Wszyscy byli zadowoleni opröcz mnie. Dlugo by opowiadac, interpretacje przepisöw celnych, podatkowych, tych dotyczäcych zatrudniania, ubezpieczeniowych zmienialy sie szybciej niz pory dnia. Do pewnego czasu nawet mnie to bawilo, potem denerwowalo, a w koncu zaczelo mi utrudniac prace na tyle ze postanowilem calosc przeflancowac za Odre. Niestety bez pracowniköw. Szkoda, to byla dobra ekipa.
Od pewnego czasu przestaly mnie nekac romantyczne porywy i zaczälem sobie cenic spoköj. Wyobraz sobie ze w Niemczech przepisy dotyczäce prowadzenia firmy o profilu jaki mnie najbardziej interesuje nie zmienily sie odkäd tu jestem, no szok
Jak sobie cokolwiek zaplanuje to moge to zrealizowac, malo tego, urzednicy do ktörych sie zwracam starajä mi sie pomöc. Tylko wolno to idzie bo biurokracja niemiecka jest co prawda przewidywalna, ale powolna niesamowicie.
Jedyne niespodzianki jakich moge sie spodziewac robi mi Malgosia , albo mloda. Czasem ich pomysly sä kosztowne, ale nie az tak jak niektöre pomysly US i ZUS w Polsce. Daje rade.
Ja wiem, bursztynowy swierzop, gryka jak snieg biala....... i do tych pöl, do tych läk zielonych.......wpadne na wakacje. Tydzien göra dwa, a potem do roboty.
Pat, druga czesc wätku brzmi "i nie tylko" . Postaram sie cos tam wymyslic na ten temat i cykne
Wieczorem go przytargalismy i jakos säsiadowi, nazwijmy go Tadek, nie chcialo sie auta z garazu wyprowadzac i stöl zostal na zewnätrz. Rano oczywiscie amba fatima, bylo i ni ma. Trudno, tradycja taka.
Stolu nie wbetonowalismy, nie wspawalismy, nie ogrodzilismy kolczastym drutem i nie podläczylismy do prädu. Bläd. Powazny bläd.
Säsiad jezdzil ciezaröwkä, jogurty wozil w znanej firmie, czasem auto parkowal kolo domu. No i inny säsiad jakos tak dwa dni po zniknieciu stolu pyta Tadka czy daloby rade podrzucic go do powiatu, bo ma trzy takie worki do zawiezienia. No pewno, czemu nie, säsiad w koncu.
Kilka dni potem säsiad Wladek pyta "Tadziu, zawiozles Janka do miasta? Zawiozles. Tylko przy okazji jeszcze wywiozles swöj stöl w workach na zlomowisko" To sie nazywa tupet. Jednego takiego Jasia na wsi mielismy, nic nie mialo prawa ocalec jak sie przewinäl.
Marysiu zölc powiadasz? Ano troche jej sie leje. Mieszkalem w Polsce prawie 50 lat, tylko dwa lata po szkole pracowalem w jakichs firmach, a potem praktycznie zawsze "na swoim". Zatrudnialem kilkanascie osöb i wszystko dzialalo jak sie nalezy. Wszyscy byli zadowoleni opröcz mnie. Dlugo by opowiadac, interpretacje przepisöw celnych, podatkowych, tych dotyczäcych zatrudniania, ubezpieczeniowych zmienialy sie szybciej niz pory dnia. Do pewnego czasu nawet mnie to bawilo, potem denerwowalo, a w koncu zaczelo mi utrudniac prace na tyle ze postanowilem calosc przeflancowac za Odre. Niestety bez pracowniköw. Szkoda, to byla dobra ekipa.
Od pewnego czasu przestaly mnie nekac romantyczne porywy i zaczälem sobie cenic spoköj. Wyobraz sobie ze w Niemczech przepisy dotyczäce prowadzenia firmy o profilu jaki mnie najbardziej interesuje nie zmienily sie odkäd tu jestem, no szok
Jak sobie cokolwiek zaplanuje to moge to zrealizowac, malo tego, urzednicy do ktörych sie zwracam starajä mi sie pomöc. Tylko wolno to idzie bo biurokracja niemiecka jest co prawda przewidywalna, ale powolna niesamowicie.
Jedyne niespodzianki jakich moge sie spodziewac robi mi Malgosia , albo mloda. Czasem ich pomysly sä kosztowne, ale nie az tak jak niektöre pomysly US i ZUS w Polsce. Daje rade.
Ja wiem, bursztynowy swierzop, gryka jak snieg biala....... i do tych pöl, do tych läk zielonych.......wpadne na wakacje. Tydzien göra dwa, a potem do roboty.
Pat, druga czesc wätku brzmi "i nie tylko" . Postaram sie cos tam wymyslic na ten temat i cykne
http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 15&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42277
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Pat obiecałam i będę, ale do spierania muszę się wciągnąć, bo ja jestem całkiem inna konstrukcja. Pewnie, że i ja widzę to wszystko, ale coś za coś , u mnie to drugie coś przeważa.
Piotr ja byłam w USA w 1981 r. rodzina zakotwiczona zamerykanizowana chciała mi wszystko ułatwić, żebym została, o stanie wojennym gazety polskie pisały. Byliśmy w USA na wycieczce (wyobrażasz sobie?) z M. On wyjechał po 2 tygodniach (bo babcia więcej z dziećmi nie mogła siedzieć) ja zostałam odpracować koszta podróży i jak się dowiedziałam, że moje dziecko jest przekonane, że matka nie wróci to pierwszym samolotem po strajku kontrolerów powietrznych wracałam do domu. Do swoich! A mój M. jak wracał ze Stanów po dwóch tygodniach to ciemnoskórzy amerykanie go oglądali jak nienormalnego I nie żałuje decyzji ile potem wspaniałych momentów w życiu mnie spotkało, a im więcej było tych złych tym te dobre były piękniejsze. No i pewnie długo jeszcze mogłabym tak bajać, ale może wystarczy
Piotr ja byłam w USA w 1981 r. rodzina zakotwiczona zamerykanizowana chciała mi wszystko ułatwić, żebym została, o stanie wojennym gazety polskie pisały. Byliśmy w USA na wycieczce (wyobrażasz sobie?) z M. On wyjechał po 2 tygodniach (bo babcia więcej z dziećmi nie mogła siedzieć) ja zostałam odpracować koszta podróży i jak się dowiedziałam, że moje dziecko jest przekonane, że matka nie wróci to pierwszym samolotem po strajku kontrolerów powietrznych wracałam do domu. Do swoich! A mój M. jak wracał ze Stanów po dwóch tygodniach to ciemnoskórzy amerykanie go oglądali jak nienormalnego I nie żałuje decyzji ile potem wspaniałych momentów w życiu mnie spotkało, a im więcej było tych złych tym te dobre były piękniejsze. No i pewnie długo jeszcze mogłabym tak bajać, ale może wystarczy
-
- 100p
- Posty: 199
- Od: 30 sie 2012, o 19:05
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Brandenburgia
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Marysiu, zaczynamy przekonywac sie nawzajem czyj styl zycia jest lepszy. Nie ma lepszego, Twöj jest tak samo dobry jak möj. Nic lepiej , nic gorzej .
Nikogo nie namawiam do wyjazdu, każdy stawia sobie w zyciu jakies cele i stara sie je osiägnäc. Ja swoje moglem osiägnäc w Polsce, ale szkoda mi bylo czasu. Tutaj moge to zrobic szybciej i latwiej.
Ja nie ukrywam ze przyciägnely mnie tu pieniädze. Moze niewiele wieksze niz w Polsce, bo w Polsce tez mozna calkiem godnie zarobic , ale tutaj moge to zrobic zdecydowanie mniejszym nakladem sil. I poswiecajäc mniej czasu na to co niezbedne, mam wiecej czasu dla siebie i rodziny. Nie zamierzam zostac swiatowym potentatem w czymkolwiek. Chce spokojnie zarobic na przyjemnosci i zamierzam poswiecic na prace tylko konieczne minimum, ani minuty wiecej. I tutaj moge .
Wiem, jestem egoistycznym hedonistä. Ale jest mi z tym wyjätkowo dobrze.
Najpiekniejsze moje wspomnienia to tez Polska, tam sie urodzily moje dzieci, tam poznawalem smak doroslosci, tam mielem pierwsze sukcesy i porazki, tam mam przyjaciöl.
I z tymi przyjaciölmi gdy mieszkalismy blisko, spotykalismy sie czesto. Wpadalismy na kawke, popitolilismy godzine o duperelach i każdy zmykal do swoich obowiäzköw.
Teraz spotykamy sie rzadziej, duzo rzadziej, ale za to na kilka dni. Mamy w koncu duzo czasu dla siebie. Moze to kwestia wieku, bo dzieci dorosly i nie absorbujä nas juz tak bardzo, moze to kwestia tego ze nie musimy juz nikomu nic udowadniac i nie trzeba na kazdym kroku rozposcierac pawiego ogona, a moze to kwestia spokoju osiägnietego w koncu?
A wspomnienia? Dobrze jest usiäsc przy kominku i z kieliszeczkiem dwuletniej zurawinöwki powspominac . Ale czy wspominanie na Alasce na przyklad jest gorsze od wspominania w Suwalkach?
No i ta wygoda zycia, nie do przecenienia. Z kazdym dniem mam juz coraz mniej czasu i nie chce mi sie juz przez zycie przedzierac przez zaspy i po wybojach napotykajäc co rusz zakaz skretu lub zakaz wjazdu. Wole pojechac wygodnie autostradä, od czasu do czasu robiäc przystanki dla przyjemnosci. O ile wiecej ciekawych ludzi i miejsc mozna w ten sposöb znalezc.
Ale jeśli ktos lubi zyciowe zakrety i rajdy na orientacje, to przeciez nie moge mu odmöwic tej adrenaliny w trakcie i ulgi na mecie.
każdy ma prawo do wyboru swojej drogi.
Pozdrawiam, Piotr
Nikogo nie namawiam do wyjazdu, każdy stawia sobie w zyciu jakies cele i stara sie je osiägnäc. Ja swoje moglem osiägnäc w Polsce, ale szkoda mi bylo czasu. Tutaj moge to zrobic szybciej i latwiej.
Ja nie ukrywam ze przyciägnely mnie tu pieniädze. Moze niewiele wieksze niz w Polsce, bo w Polsce tez mozna calkiem godnie zarobic , ale tutaj moge to zrobic zdecydowanie mniejszym nakladem sil. I poswiecajäc mniej czasu na to co niezbedne, mam wiecej czasu dla siebie i rodziny. Nie zamierzam zostac swiatowym potentatem w czymkolwiek. Chce spokojnie zarobic na przyjemnosci i zamierzam poswiecic na prace tylko konieczne minimum, ani minuty wiecej. I tutaj moge .
Wiem, jestem egoistycznym hedonistä. Ale jest mi z tym wyjätkowo dobrze.
Najpiekniejsze moje wspomnienia to tez Polska, tam sie urodzily moje dzieci, tam poznawalem smak doroslosci, tam mielem pierwsze sukcesy i porazki, tam mam przyjaciöl.
I z tymi przyjaciölmi gdy mieszkalismy blisko, spotykalismy sie czesto. Wpadalismy na kawke, popitolilismy godzine o duperelach i każdy zmykal do swoich obowiäzköw.
Teraz spotykamy sie rzadziej, duzo rzadziej, ale za to na kilka dni. Mamy w koncu duzo czasu dla siebie. Moze to kwestia wieku, bo dzieci dorosly i nie absorbujä nas juz tak bardzo, moze to kwestia tego ze nie musimy juz nikomu nic udowadniac i nie trzeba na kazdym kroku rozposcierac pawiego ogona, a moze to kwestia spokoju osiägnietego w koncu?
A wspomnienia? Dobrze jest usiäsc przy kominku i z kieliszeczkiem dwuletniej zurawinöwki powspominac . Ale czy wspominanie na Alasce na przyklad jest gorsze od wspominania w Suwalkach?
No i ta wygoda zycia, nie do przecenienia. Z kazdym dniem mam juz coraz mniej czasu i nie chce mi sie juz przez zycie przedzierac przez zaspy i po wybojach napotykajäc co rusz zakaz skretu lub zakaz wjazdu. Wole pojechac wygodnie autostradä, od czasu do czasu robiäc przystanki dla przyjemnosci. O ile wiecej ciekawych ludzi i miejsc mozna w ten sposöb znalezc.
Ale jeśli ktos lubi zyciowe zakrety i rajdy na orientacje, to przeciez nie moge mu odmöwic tej adrenaliny w trakcie i ulgi na mecie.
każdy ma prawo do wyboru swojej drogi.
Pozdrawiam, Piotr
http://forumogrodnicze.info/viewtopic.p ... 15&start=0" onclick="window.open(this.href);return false;
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42277
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Nie było moim celem przekonywać Cię do mojego wyboru, ja tylko napisałam że też mogłam... ale właśnie taki był mój wybór zgodny z moim charakterem. Piotrze ja nie potrzebuję aż tak szerokiej autostrady i bardziej prozaiczne są moje szczęścia Wcale nie wtedy jestem szczęśliwa gdy siedzę w dobrej knajpie i zajadam pyszności wiesz ja jestem szczęśliwa, kiedy przyjadą wszystkie moje dzieci i siedzimy w dobrych humorach i słyszę ich śmiech - szczery taki jak 10, 15 , 20 lat temu... czujesz to?
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Piotrze, lubisz jeżdzić autostradami, a nas zmuszasz do jazdy krętą drogą. Łatwiej trafimy do Ciebie, jeżeli wpiszesz w stopce tytuł Twojego wątku.
ciocia Dorota
- ra_barbara
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2180
- Od: 15 sty 2010, o 10:51
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Już świętokrzyskie
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
A mnie tam brakuje na bieżąco Twoich rozważań i tego co próbujesz nam przedstawić.Jestem Twoją fanką i mój M któremu czytam Twoje felietony
pozdrawiam
pozdrawiam
Abyście tylko potrafili położyć kwiaty pomiędzy smutnymi liśćmi życia! aktualny Co w trawie piszczy-2014-2017
Cz.1. cz.2. cz.3.Dziergam...bo lubię
Cz.1. cz.2. cz.3.Dziergam...bo lubię
- survivor26
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 4397
- Od: 31 sty 2012, o 14:23
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: ok. Lwówka Śl.
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
No właśnie, niech się autor nie zniechęca, że fani skłonni do dyskusji i się pokłócić lubiąra_barbara pisze:A mnie tam brakuje na bieżąco Twoich rozważań i tego co próbujesz nam przedstawić.Jestem Twoją fanką i mój M któremu czytam Twoje felietony
pozdrawiam
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Interesujacy temat gdzie każdy(a) z nas ma swoja racje i co najwazniejsze jest w 99% przekonany ze postapil slusznie.
Przepraszam za brak polskich znaków diakrytycznych
... nie akceptuję nietolerancji, zawiści i kłamstwa - Janusz
... nie akceptuję nietolerancji, zawiści i kłamstwa - Janusz
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42277
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Nie podejrzewam autora o zniechęcenie to tylko brak czasu - pewnie!!survivor26 pisze:No właśnie, niech się autor nie zniechęca, że fani skłonni do dyskusji i się pokłócić lubiąra_barbara pisze:A mnie tam brakuje na bieżąco Twoich rozważań i tego co próbujesz nam przedstawić.Jestem Twoją fanką i mój M któremu czytam Twoje felietony
pozdrawiam
Janusz może dorzucisz swój punkt widzenia?
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
każdy(a) z nas dokonal wyboru bez wzgledu na to co spowodowalo taka czy inna decyzje i w jakich latach to nastapilo.
Znam osoby, rodziny ktore zyjac jakis czas poza Polska z roznych powodow wrocily do kraju i pozniej opuscily go ponownie. Inni z kolei nigdy nie zadeklarowali checi wyjazdu nawet wtedy kiedy finansowo, moralnie czy psychicznie nie powodzilo im sie zadowalajaco.
każdy z nich, każdy z nas ma swoja racje decydujac nie tylko o sobie ale takze w pewnym okresie czesto za swoich bliskich i dla swoich bliskich.
Emigracja nie jest pojeciem nowym, nie nalezy jej potepiac bez wzgledu na to czy miala lub ma ona podloze finansowe, polityczno-patriotyczne czy np. rodzinne. Gdyby kazdemu zylo sie w swoim kraju dobrze pewnie emigracja bylaby marginesem. Od pewnego czasu wiele niemieckich rodzin decyduje sie z roznych wzgledow, najczesciej finansowych na emigracje.
każdy z nas ma tylko jedno zycie i decydujac sie na emigracje wiekszosc mimo to zdaje sobie sprawe ze nie ma na swiecie idealnego panstwa. Jednakze setki tysiecy, miliony opuszczaja co roku swoj kraj osiedlajac sie w innym miejscu. W przeszlosci dziesiatki, setki, tysiace znanych i nieznanych ludzi takze to uczynili i w przyszlosci beda czynic.
Znam osoby ktore zyjac i mieszkajac z wyboru poza Polska sa (nikogo nie urazajac) bardziej polscy niz wielu Polakow w Polsce.
Znam osoby, rodziny ktore zyjac jakis czas poza Polska z roznych powodow wrocily do kraju i pozniej opuscily go ponownie. Inni z kolei nigdy nie zadeklarowali checi wyjazdu nawet wtedy kiedy finansowo, moralnie czy psychicznie nie powodzilo im sie zadowalajaco.
każdy z nich, każdy z nas ma swoja racje decydujac nie tylko o sobie ale takze w pewnym okresie czesto za swoich bliskich i dla swoich bliskich.
Emigracja nie jest pojeciem nowym, nie nalezy jej potepiac bez wzgledu na to czy miala lub ma ona podloze finansowe, polityczno-patriotyczne czy np. rodzinne. Gdyby kazdemu zylo sie w swoim kraju dobrze pewnie emigracja bylaby marginesem. Od pewnego czasu wiele niemieckich rodzin decyduje sie z roznych wzgledow, najczesciej finansowych na emigracje.
każdy z nas ma tylko jedno zycie i decydujac sie na emigracje wiekszosc mimo to zdaje sobie sprawe ze nie ma na swiecie idealnego panstwa. Jednakze setki tysiecy, miliony opuszczaja co roku swoj kraj osiedlajac sie w innym miejscu. W przeszlosci dziesiatki, setki, tysiace znanych i nieznanych ludzi takze to uczynili i w przyszlosci beda czynic.
Znam osoby ktore zyjac i mieszkajac z wyboru poza Polska sa (nikogo nie urazajac) bardziej polscy niz wielu Polakow w Polsce.
Przepraszam za brak polskich znaków diakrytycznych
... nie akceptuję nietolerancji, zawiści i kłamstwa - Janusz
... nie akceptuję nietolerancji, zawiści i kłamstwa - Janusz
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42277
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Janusz ja nawet jestem przekonana
, że tak jest ! wynika to z tęsknoty. Bardziej kochamy bliskich będąc w oderwaniu od nich to samo jest z ojczyzną, matką itdosoby ktore zyjac i mieszkajac z wyboru poza Polska sa (nikogo nie urazajac) bardziej polscy niz wielu Polakow w Polsce.
- ra_barbara
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2180
- Od: 15 sty 2010, o 10:51
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Już świętokrzyskie
- Kontakt:
Re: Na emigracji ogrodowo i nie tylko.
Ja mieszkając ok.200km. od dzieci w kraju ojczystym, też tęsknię, ale by do nich przyjechać potrzeba mi ok.4 -5 godzin jak mam dobre połączenia, autem też różnie bywa bo jak nie w Siewierzu d****y korek to w Częstochowie. A nasz kuzyn ze Szkocji tyle samo czasu potrzebuje by wpaść do Polski.Zresztą pościągał całą rodzinę tam.Tu pracował za marne grosze i decyzję wyjazdu podjął będąc już nie takim młodym.
Mądruje się(?) a w życiu nigdzie poza granicami kraju nie byłam
Mądruje się(?) a w życiu nigdzie poza granicami kraju nie byłam
Abyście tylko potrafili położyć kwiaty pomiędzy smutnymi liśćmi życia! aktualny Co w trawie piszczy-2014-2017
Cz.1. cz.2. cz.3.Dziergam...bo lubię
Cz.1. cz.2. cz.3.Dziergam...bo lubię