Choroby i szkodniki Rododendrona
- asprokol
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1892
- Od: 1 cze 2012, o 21:53
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: południowa wielkopolska
Re: Chory Rododendron
może warto zacytować eksperta z koncernu Bayer
Fytoftoroza różaneczników
Najgroźniejsza choroba różaneczników. Istotną sprawą jest obserwacja krzewów, ponieważ objawy mogą pojawiać się na wszystkich częściach roślin. Na korzeniach tworzą się jasnobrązowe, szybko ciemniejące plamy. Na łodygach również pojawiają się nieregularne brązowe plamy. Jeśli zdrapiemy zewnętrzną warstwę kory, pod spodem, zamiast zdrowych jasnych tkanek, widać czerwonobrunatne wnętrze łodygi. Porażone rośliny przestają rosnąć. Ich liście stają się jasnozielone lub szarawe, a następnie zwijają się łódeczkowato wzdłuż nerwu głównego
i pozostają na roślinie. Początkowo zmiany chorobowe na liściach występują na jednym lub dwóch pędach, ale w ciągu kilku tygodni mogą objąć całą roślinę. Choroba występuje również na wielu roślinach iglastych, liściastych i wrzosowatych, dlatego łatwo się rozprzestrzenia (już w temperaturach powyżej 10oC), zwłaszcza przy wysokiej wilgotności powietrza. Źródłem choroby mogą być również pozostawione resztki roślin, zbiorniki wody. Rozwojowi grzybów z rodzaju Phytophtora sprzyja podłoże o dużej zawartości substancji organicznej, szczególnie torf. Pewną pomocą może być dodanie do podłoża dobrze kompostowanej kory. Porażonej rośliny nie można już skutecznie wyleczyć, chore krzewy najlepiej usunąć, zaś te rosnące obok podlewać preparatem Previcur Energy 840 SL. W miejsce po usuniętych chorych egzemplarzach nie wolno sadzić między innymi: cisów, cyprysików, jodeł, sosen i oczywiście azalii i różaneczników.
koniec cytatu . oczywiście można zacytować kogoś z forum kto miał i wyleczył krzak - podobno na takiego geniusza czeka pół królestwa i księżniczka za żonę.
Fytoftoroza różaneczników
Najgroźniejsza choroba różaneczników. Istotną sprawą jest obserwacja krzewów, ponieważ objawy mogą pojawiać się na wszystkich częściach roślin. Na korzeniach tworzą się jasnobrązowe, szybko ciemniejące plamy. Na łodygach również pojawiają się nieregularne brązowe plamy. Jeśli zdrapiemy zewnętrzną warstwę kory, pod spodem, zamiast zdrowych jasnych tkanek, widać czerwonobrunatne wnętrze łodygi. Porażone rośliny przestają rosnąć. Ich liście stają się jasnozielone lub szarawe, a następnie zwijają się łódeczkowato wzdłuż nerwu głównego
i pozostają na roślinie. Początkowo zmiany chorobowe na liściach występują na jednym lub dwóch pędach, ale w ciągu kilku tygodni mogą objąć całą roślinę. Choroba występuje również na wielu roślinach iglastych, liściastych i wrzosowatych, dlatego łatwo się rozprzestrzenia (już w temperaturach powyżej 10oC), zwłaszcza przy wysokiej wilgotności powietrza. Źródłem choroby mogą być również pozostawione resztki roślin, zbiorniki wody. Rozwojowi grzybów z rodzaju Phytophtora sprzyja podłoże o dużej zawartości substancji organicznej, szczególnie torf. Pewną pomocą może być dodanie do podłoża dobrze kompostowanej kory. Porażonej rośliny nie można już skutecznie wyleczyć, chore krzewy najlepiej usunąć, zaś te rosnące obok podlewać preparatem Previcur Energy 840 SL. W miejsce po usuniętych chorych egzemplarzach nie wolno sadzić między innymi: cisów, cyprysików, jodeł, sosen i oczywiście azalii i różaneczników.
koniec cytatu . oczywiście można zacytować kogoś z forum kto miał i wyleczył krzak - podobno na takiego geniusza czeka pół królestwa i księżniczka za żonę.
-
- 200p
- Posty: 449
- Od: 20 lut 2012, o 12:36
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: podkarpacie
Re: Chory Rododendron
KACHAT; Pewność da tylko badanie rośliny lub podłoża na obecność grzybów powodujących tą chorobę, czy ktoś to robi i gdzie nie mam pojęcia.
ASPROKOL; podoba mi się Twoje podejście do roślin i uprawy
ASPROKOL; podoba mi się Twoje podejście do roślin i uprawy
Pozdrawiam Piotr
- Ewelina
- Przyjaciel Forum
- Posty: 7484
- Od: 4 lut 2007, o 16:26
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Poznań
- Kontakt:
Re: Chory Rododendron
kachat - Przeczytałam Twój opis problemu z rh. To nie jest fotoftyroza .Obejrzałam załączone zdjęcia i poradzę ,żebyś dała mu (krzaczkowi) spokój.Teraz nie wygląda wcale źle. Wiotkie młode pędy i liście stopniowo staną się grubsze , ciemniejsze i bardziej "skórzaste", ale potrzebują na to troszkę czasu. Już go w tym sezonie nie przesadzaj, nie zasilaj żadnymi nawozami. Zadbaj jedynie , by nie miał zbyt sucho i w razie potrzeby podlewaj. Przed zimą też mocno podlej, uzupełniaj również niedobór wody , jeśli mielibyśmy podczas mroźnej a bezśnieżnej zimy okresy odwilżowe ( to bardzo ważne). Usuń też widniejące u spodu porażone (sczerniałe ) liście - zresztą prędzej czy później one same spadną. Zbierz je i zniszcz- mogą być siedliskiem grzybów. I nie martw się , jeśli po tym "zabiegu" krzaczek wyda Ci się nieco łysawy. U stosunkowo młodej rośliny , jaką jest Twój różanecznik najprawdopodobniej w ciągu sezonu pojawią się nowe liście z tzw. pąków uśpionych na niezdrewniałych częściach łodygi.
Jeśli za kilka tygodni zauważysz znowu plamy , ciemne czubki , czy porażone całe blaszki liścia zarodnikami grzybicowymi to wtedy (i tylko wtedy) zrób oprysk , np. SAPROLEM).
I nie denerwuj się komentarzami asprokola. Nie wiem , na jakiej podstawie wywnioskował ,że krzew ma złe podłoże i że zaszkodził mu oprysk "chemią" ???
Twój rh.rośnie w strefie sosen, więc naturalnie powinno być w podłożu minimum 5,5-6 pH. Czy sadziłaś go w kwaśnym torfie z dodatkiem sosnowej kory ? Dla pewności sprawdź pH. Jeśli będzie wyższe niż 5,5 , to w poł. lipca możesz delikatnie dokwasić siarczanem amonu, jeśli niższe - wszystko jest ok.
Powinno być dobrze
Jeśli za kilka tygodni zauważysz znowu plamy , ciemne czubki , czy porażone całe blaszki liścia zarodnikami grzybicowymi to wtedy (i tylko wtedy) zrób oprysk , np. SAPROLEM).
I nie denerwuj się komentarzami asprokola. Nie wiem , na jakiej podstawie wywnioskował ,że krzew ma złe podłoże i że zaszkodził mu oprysk "chemią" ???
Twój rh.rośnie w strefie sosen, więc naturalnie powinno być w podłożu minimum 5,5-6 pH. Czy sadziłaś go w kwaśnym torfie z dodatkiem sosnowej kory ? Dla pewności sprawdź pH. Jeśli będzie wyższe niż 5,5 , to w poł. lipca możesz delikatnie dokwasić siarczanem amonu, jeśli niższe - wszystko jest ok.
Powinno być dobrze
Re: Chory Rododendron
Ewelina, baaardzo ci dziękuję za odpowiedź Różanecznik rośnie w mieszance rodzimej ziemi (piaszczysta bardzo kwaśna, ok. 4,5 pH, oraz kwaśnego torfu i igieł, jakie w tym miejscu leżały na ziemi. Korę dałam tylko na wierzch...
To ja go w takim razie zostawiam już w spokoju Nieco go ogolę z poczerniałych liści, i koniec. Ciągle się tylko boję, czy żaden syf nie został w ziemi w starym miejscu posadzenia... A muszę tam nowego różanecznika posadzić jutro :/ Spróbuję na wszelki wypadek wybrać cały dołek starej ziemi, może to wystarczy, jakby co. A generalnie to jak sądzisz - co było mojemu krzakowi..? Bo w sumie nadal nie wiem
To ja go w takim razie zostawiam już w spokoju Nieco go ogolę z poczerniałych liści, i koniec. Ciągle się tylko boję, czy żaden syf nie został w ziemi w starym miejscu posadzenia... A muszę tam nowego różanecznika posadzić jutro :/ Spróbuję na wszelki wypadek wybrać cały dołek starej ziemi, może to wystarczy, jakby co. A generalnie to jak sądzisz - co było mojemu krzakowi..? Bo w sumie nadal nie wiem
-
- 30p - Uzależniam się...
- Posty: 43
- Od: 15 maja 2013, o 22:15
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
Re: Chory Rododendron
Rododendron ma za mało wilgotne podłoże, słabo nawożony i za głęboko posadzony. Krzewy te lubią stanowiska z rozproszonym światłem,i najlepsze wschodnie strony ogrodu [ osłonięte od zimnych wiatrów] wilgotne podłoże [kwaśne] sadzimy 1cm niżej jak rosła roślina w doniczce [ na zimę usypujemy kopczyk na korzeniach, który zabezpiecza przed wymarznięciem.W ciągu sezonu opryskujemy roślinkę od grzyba 3-4 razy ,a odwdzięczy się pięknym kwitnieniem pozdrawiam GilaAgula32 pisze:Witam wszystkich serdecznie i proszę o radę.
Kilka lat temu posadziłam rododendrona a obok niego inne drzewka ozdobne, bo wydawało mi się, że jego piękny kwiat będzie się pieknie prezentował w tle zieleni.
Chyba się myliłam Rododendron w ciągu 10 lat urósł może z 15 cm.
Dzis stoję ze szpadlem obok niego i zastanawiam się co mu dolega.
Wiem, powinnam była już dawno go przesadzić ale gdzie?jakie miejsce lubi?
Doradźcie coś proszę.
Dziękuję i miłego dnia życzę wszystkim
[/b]
- asprokol
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1892
- Od: 1 cze 2012, o 21:53
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: południowa wielkopolska
Re: Chory Rododendron
Ja nie stosuję oprysków od grzyba pod hasłem "na jakiego grzyba ";) więc nie liczę że mi się odwdzięczyGila pisze:.W ciągu sezonu opryskujemy roślinkę od grzyba 3-4 razy ,a odwdzięczy się pięknym kwitnieniem pozdrawiam Gila
Strach pomyśleć ile byłoby obrywania jak przekwitnie taki przepełniony wdzięcznością
http://imageshack.us/a/img543/4963/11052013x.jpg
http://imageshack.us/a/img546/2526/ogr122.jpg
http://imageshack.us/a/img11/8273/p1020349w.jpg
tu nie wiem jak napisać rośnie pod oknem czy już nad oknem
Te fotki przedstawiam dlatego (a mógłbym dać jeszcze kilkadziesiąt krzaków ) że nieraz warto się zastanowić kto ma rację ten co stosuje chemię czy ten co jej nie stosuje .
Zresztą każdy zrobi tak jak mu rozum podpowiada .
- muminek
- 200p
- Posty: 462
- Od: 26 mar 2008, o 15:22
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Chory Rododendron
Uff! Nie znam się na różanecznikach, choć jestem zadowolona ze swoich, które udało mi się uratować i rosną teraz bez problemu. Przeraża mnie natomiast ten nadmiar chemii, który pakujecie w rośliny. Przecież Pani Natura nie opryskuje ich kilka razy do roku i jakoś sobie radzą...
Z moich obserwacji wynika,że podstawą jest dobre podłoże i stanowisko.
Ps. Asprokol, z przyjemnością czyta mi się Twoje cenne uwagi, choć czasem zabarwione drwiną
Pozdrawiam,
Z moich obserwacji wynika,że podstawą jest dobre podłoże i stanowisko.
Ps. Asprokol, z przyjemnością czyta mi się Twoje cenne uwagi, choć czasem zabarwione drwiną
Pozdrawiam,
- asprokol
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1892
- Od: 1 cze 2012, o 21:53
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: południowa wielkopolska
Re: Chory Rododendron
Agula32 napisał(a):
Witam wszystkich serdecznie i proszę o radę.
miejsce ma dobre - ale pielęgnację mizerną
Jest tu na forum fajny wątek sadzenie rododendronów - kolega rose_marek napisał wszystko na ten temat
Zastosuj się do jego rad bo lepszych nie znajdziesz.
Ja trochę robię inaczej bo wsadzam krzaki w bagno ale to nie zmienia głównej zasady sadzenia.
Inaczej niż inni na forum też stosuję nawozy ale to zupełnie inna bajka.
Może na priv napisałbym jak go potraktowałbym ja - pisanie takich bluźnierstw nie występującej w świętej księdze uprawy różaneczników spowodowałoby protesty - pewnie najgłośniej krzyczałyby "kompostowe babcie" ;) Więc milczę - zresztą to widać jaki jestem grzeczny i miły
Witam wszystkich serdecznie i proszę o radę.
miejsce ma dobre - ale pielęgnację mizerną
Jest tu na forum fajny wątek sadzenie rododendronów - kolega rose_marek napisał wszystko na ten temat
Zastosuj się do jego rad bo lepszych nie znajdziesz.
Ja trochę robię inaczej bo wsadzam krzaki w bagno ale to nie zmienia głównej zasady sadzenia.
Inaczej niż inni na forum też stosuję nawozy ale to zupełnie inna bajka.
Może na priv napisałbym jak go potraktowałbym ja - pisanie takich bluźnierstw nie występującej w świętej księdze uprawy różaneczników spowodowałoby protesty - pewnie najgłośniej krzyczałyby "kompostowe babcie" ;) Więc milczę - zresztą to widać jaki jestem grzeczny i miły
- asprokol
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1892
- Od: 1 cze 2012, o 21:53
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: południowa wielkopolska
Re: Chory Rododendron
Mądry człowiek powiedział że zwycięstwa nic nie uczą za to porażki uczą wiele !! Ja uważam że pochlebstwo też nic nie nauczy, krytyka to nawóz do szarych komórek - lubię jak ludzi koniecznie chcą mi udowodnić że mają rację - że uratują ten krzaczek mi na złość ;) lubię jak zastanawiają się czy już mają idealny krzak czy można zrobić to lepiej. Niektórzy nie potrafią się doczytać treści ukrytej w przekazie - obrażają się i czekają na kogoś innego kto przepisze receptę - daj to 3 razy dziennie i będzie super . Takie rzeczy nie istnieją nie ma złotych nawozów , nie ma preparatów chemicznych które są obojętne dla krzaka. Szukają cudów i pomylili forum z najbliższą parafią.muminek pisze: Ps. Asprokol, z przyjemnością czyta mi się Twoje cenne uwagi, choć czasem zabarwione drwiną
,
Re: Chory Rododendron
No z tymi opryskami na grzyba to chyba troszkę przesadziłaś Ja staram się używać oprysków na grzyba tylko w razie konieczności, po wielkich deszczach, jakie były np. teraz u mnie, ale jeszcze się zastanawiam, bo sama też nie lubię się truć bez wyraźnego powodu Poprzednio pryskałam chyba ze dwa lata temu i nic im się bez magicznego oprysku nie stało, więc chyba nie ma takiej konieczności, ale każdy robi co uważa..Gila pisze:Rododendron ma za mało wilgotne podłoże, słabo nawożony i za głęboko posadzony. Krzewy te lubią stanowiska z rozproszonym światłem,i najlepsze wschodnie strony ogrodu [ osłonięte od zimnych wiatrów] wilgotne podłoże [kwaśne] sadzimy 1cm niżej jak rosła roślina w doniczce [ na zimę usypujemy kopczyk na korzeniach, który zabezpiecza przed wymarznięciem.W ciągu sezonu opryskujemy roślinkę od grzyba 3-4 razy ,a odwdzięczy się pięknym kwitnieniem pozdrawiam Gila
Gila, wiesz, że odpowiedziałaś na post z 2008 roku ?
Pozdrawiam, Bogusia
Re: Chory Rododendron
Nowy problem z kolejnym różanecznikiem. Krzew duży, ok. 8-mio letni. Jedna z głównych gałęzi zaczęła się pokładać, gałązki z niej wyrastające również jakieś takie bardziej wiotkie niż pozostałe, ale rosną w stronę słońca (końcówki się wyginają do góry, i teraz te gałązki są takie zakrzywione na końcach). Końcówki/czubki młodych liści zasychają. Na pniu, po odgrzebaniu kory, zauważyłam biały nalot grzybowy (na pniu krzewu, na ściółce, na korze...). Co mam robić
-
- 0p - Nowonarodzony
- Posty: 1
- Od: 8 cze 2013, o 17:42
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Chory Rododendron
Witam wszystkich i jako początkujący zarówno forumowicz, jak i ogrodnik bardzo liczę na Waszą pomoc.
Mam problem z grupą młodych ok. 2,5 letnich rh "baden baden". Rośliny zostały posadzone w zeszłym roku, w półcieniu (słońce do ok. 10:30), na działce gleba gliniasta, kwaśna (dokładnego pH nie znam), podłoże pod rh wymienione na dedykowane dla tego gatunku, rośliny obsypane korą. Na zimę zostały zabezpieczone geowłókniną, przetrwały bardzo ładnie, nie przemarzły (okolice Wrocławia). Na wiosnę dostały nawóz "Magiczna siła do rododendronów" (azot 20 %, fosfor 20 %, potas 20 %, mikroskładniki pokarmowe). Rh rosną w sąsiedztwie pierisów i kiścieni Scarletta i tu zaczyna się problem. Kiścienie pięknie przetrwały zimę, natomiast na wiosnę po ociepleniu zaczęły pojawiać się na liściach czerwono-brązowe przebarwienia, których początkowo nie skojarzyłam z chorobą ze względu na specyficzne ubarwienie liści tego gatunku. Jednak po niedługim czasie spora część liści zbrązowiała i obumarła wraz z całymi pędami. Pod spodem obumarłych liści widać kropki jakby czarnej pleśni? Zarażone liście nie odrywają się zbyt łatwo od łodygi, dopiero po całkowitym zaschnięciu można je łatwo oderwać. Wg wszelkich znalezionych przeze mnie informacji wydaje się to być chorobą grzybową. Za radą jednego ze sprzedawców próbowałam reanimować je miedzianem, co nieco opóźniło rozwój choroby, jednak obawiam się że kiścieni już nie uratuję. Usuwałam oczywiście zmienione chorobowo części roślin (stąd są tak "ogołocone" na zdjęciach). Najgorsze jednak, że po ostatnim deszczowym okresie dostrzegłam pierwsze, takie same symptomy na dolnych liściach Rh. Obawiając się fytoftorozy spryskałam je ALIETTE 80WP, odkaziłam też ziemię (BASAMID 97 GR) i odsunęłam spod nich korę, aby uwolnić wilgoć (?). Zamierzam podlać je jeszcze Biosept Active, jak ziemia choć trochę przeschnie. Co mogę zrobić jeszcze? Czy pomożecie mi zdiagnozować chorobę i uratować rośliny? Zamieszczam zdjęcia zarówno chorych kiścieni, na których dobrze już widać skutki choroby, jak i Rh, u których objawy wydają mi się jeszcze wczesne (oby). Bardzo liczę na Waszą pomoc.
Mam problem z grupą młodych ok. 2,5 letnich rh "baden baden". Rośliny zostały posadzone w zeszłym roku, w półcieniu (słońce do ok. 10:30), na działce gleba gliniasta, kwaśna (dokładnego pH nie znam), podłoże pod rh wymienione na dedykowane dla tego gatunku, rośliny obsypane korą. Na zimę zostały zabezpieczone geowłókniną, przetrwały bardzo ładnie, nie przemarzły (okolice Wrocławia). Na wiosnę dostały nawóz "Magiczna siła do rododendronów" (azot 20 %, fosfor 20 %, potas 20 %, mikroskładniki pokarmowe). Rh rosną w sąsiedztwie pierisów i kiścieni Scarletta i tu zaczyna się problem. Kiścienie pięknie przetrwały zimę, natomiast na wiosnę po ociepleniu zaczęły pojawiać się na liściach czerwono-brązowe przebarwienia, których początkowo nie skojarzyłam z chorobą ze względu na specyficzne ubarwienie liści tego gatunku. Jednak po niedługim czasie spora część liści zbrązowiała i obumarła wraz z całymi pędami. Pod spodem obumarłych liści widać kropki jakby czarnej pleśni? Zarażone liście nie odrywają się zbyt łatwo od łodygi, dopiero po całkowitym zaschnięciu można je łatwo oderwać. Wg wszelkich znalezionych przeze mnie informacji wydaje się to być chorobą grzybową. Za radą jednego ze sprzedawców próbowałam reanimować je miedzianem, co nieco opóźniło rozwój choroby, jednak obawiam się że kiścieni już nie uratuję. Usuwałam oczywiście zmienione chorobowo części roślin (stąd są tak "ogołocone" na zdjęciach). Najgorsze jednak, że po ostatnim deszczowym okresie dostrzegłam pierwsze, takie same symptomy na dolnych liściach Rh. Obawiając się fytoftorozy spryskałam je ALIETTE 80WP, odkaziłam też ziemię (BASAMID 97 GR) i odsunęłam spod nich korę, aby uwolnić wilgoć (?). Zamierzam podlać je jeszcze Biosept Active, jak ziemia choć trochę przeschnie. Co mogę zrobić jeszcze? Czy pomożecie mi zdiagnozować chorobę i uratować rośliny? Zamieszczam zdjęcia zarówno chorych kiścieni, na których dobrze już widać skutki choroby, jak i Rh, u których objawy wydają mi się jeszcze wczesne (oby). Bardzo liczę na Waszą pomoc.
Podrawiam
Ania
Ania
Re: Chory Rododendron
Nikt nie odpowiedział na moje pytanie:( więc zakupiłam Mospilan i podlałam rododendrony i też popryskałam nim.Nowych wygryziń nie ma ale jeden rododendron ma zwiędnięte liście.Czy Mospilan mógł mu zaszkodzić?