Haniu podsypywałam go na wiosnę siarczanem amonu do zakwaszania i podlewam go co dziennie.Wszystkie są ładne tylko ten jedyny. Teraz nie wiem jaki odczyn mam ziemi.
Jak chloroza to czego brakuje ?
Zastanawiam się czy go nie przesadzić,ale przy tych upałach?
Podlewanie też mu nie wystarcza
Co robić ?
Witam, podciągnę watek, bo mój rododendron zaczyna wyglądać identycznie jak rh Plina. Zmierzyłam pH i wydaje mi się, że jest za wysokie (nie wiem dokładnie jakie bo mam pehametr płytkowy z płynem) - kolor płynu jest raczej zielono-żółty, a powinien być czerwonawy.... Podlałam mój rh preparatem "Borówka Starter". Z dostępnych mi środków mam tez siarczan potasu - podsypać???? Nie zasolę podłoża????
Plin, napisałaś o swoim pH w co najmniej trzech miejscach, mam nadzieję, że nie spodziewasz się za każdym razem innej odpowiedzi?
"Wyrzuciłem telewizor na śmietnik, a w radiu urwałem gałkę, tak aby nikt z rodziny nie mógł zmienić stacji i teraz jest tylko wasze radio u mnie w domu. I jestem naprawdę wolnym człowiekiem."
Haniu, ślicznie dziękuję za podpowiedź, jeszcze dziś kupię worek kwaśnego torfu i dam pod tego rh - tzn. mam wybrać trochę ziemi z wierzchu i uzupełnić tym torfem, tak? I opryskać krzew tym siarczanem potasu - 1 łyżeczka siarczanu na litr wody będzie dobrze?
Przepraszam, że tak pytam szczegółowo, ale przeczytałam wiele wątków na ten temat i całkiem zgłupiałam ....
Plin, mam nadzieję że nie masz za złe,że wcięłam się w Twój wątek
Zrobiłam kilka fotek telefonem temu mojemu biedakowi - strasznie wyłysiał od dołu, liście są matowe, szorstkie i takie trochę poskręcane i wiszą mu tak smutno.... Kupiłam dziś elektroniczny pehametr i wg niego ziemia w różnych miejscach ma od 4 do 5 pH (w powierzchniowej raczej warstwie - tak do 15 cm w głab, a przedwczoraj był podlewany zakwaszaczem do bórówki). Podsypałam go kwaśnym torfem i opryskałam siarczanem potasu i siarczanem magnezu. Mam nadzieję, ze poczuje się lepiej...
A może mu co innego dolega? Miał takie mozaikowe nowe przyrosty więc spryskałam go żelazem - czy to mogło mu zaszkodzić????
Kasiu, to może mu tylko i wyłacznie pomóc.
Mikroelementy ( np. żelazo EDTA) są roślinie niezbędne, tak jak nam enzymy trzustki.
Mały brak i nie jesteś w stanie jeść.
Dlatego w sytuacjach cięzkich chloroz, jedynym wyjściem jest dożywianie pacjenta
przez kroplówki.
Rh rosnący pod ścianą, ma już najgorsze z możliwych warunki, bo zaprawa i tynk,
zawierają nieprzyswajalny dla Rh., wapń.
Wystaczy grudka wapna w pobliżu korzeni i...roślina wypada.
Stąd, im kwaśniejsze stanowisko mu zrobisz, tym więcej wypłuczek zostanie związanych.
Moim zdaniem, Twój na 80% szans na dalsze długie i kwitnące życie!]
A chelatem zelaza, pryśnij go jeszcze 4-5 razy.
No i kicha . Wróciłam dziś po kilku dniach nieobecności, patrzę a mój rh wygląda jeszcze gorzej - w zasadzie tak jakby usychał, wszystkie liscie opuszczone w dół i takie zwinięte wzdłuż nerwu. Sprawdziłam - ma wilgotną ziemię - był podlany podczas mojej nieobecności, więc to nie objaw przesuszenia. Może coś go podgryzło??? Jutro go chyba odkopię i popatrzę na korzenie... A może ktoś z Was ma pomysł co jeszcze mogę zrobić???
ja wczoraj wróciłam bo musiałam koniecznie wyjechać na 8 dni i z moim też totalna klapa...muszę go wykopać i nie wiem nic z niego nie będzie... a szkoda...
"pamiętaj nadejdzie czas odkupienia, pamiętaj nadzieja bliska jest spełnienia.... przed nami wielka przestrzeń!!!"
Witajcie.Coś złego dzieje się z moim rh.Trwa to już dość długo.Jak tylko zaczął mieć objawy chlorozy to dzięki waszym radom kupiłem chelat żelaza,siarczan magnezu i robiłem opryski.Absolutnie nic to nie zmieniło.Podsypałem go kwaśnym torfem(teraz pH jest między 5 a 6 pH)Ostatnio sytuacja radykalnie sie pogorszyła.Krzaczek ginie w oczach.Wczoraj postanowiłem go wykopać i zmienić mu ziemię.Wywaliłem stary torfi dałem nowy.Nie znalazłem ani jednej larwy opuchlaka.Znalazłem natomiast dwa spore kawałki betonu(dotykały do bryły korzeniowej)To wszystko.Nie wiem co mam za bardzo robićDołączam foto.
PS.Zdjęcia tak bardzo nie pokazują spustoszenia.Ten rh w naturze wygląda dożo gorzej
Wapno budowlane, jest dla Rh, jak cyjanek dla człowieka.
Powolne uwalnianie trucizny, prowadzi do zatrucia.
Teraz zrobiłes to, co trzeba było robić przed posadzeniem.
Pozostaje tylko czekać i podlewac zakaszoną, miękką wodą,
by wypłukac wapń z otoczenia ( bruk betonowy, krawęzniki i to co jeszcze jest w podłożu).
Z czasem Rh zrzuci uszkodzone liście i powienien wrócić do formy,
jeśli zdołasz utrzymać pH na tym poziomie 4,5-5.
Daj jeszcze worek przekompostowanej kory na wierzch, na wysokośc 5-10 cm.
Ok. 50-80l.