Dziękuję za miłe powitanie
I jak? Można bez `chemii`? Ano jak widać można, ale nie jest to łatwe. W tej technologii należy zwrócić większą uwagę na sprawy, które Gosiu poruszyłaś...chemia przyzwyczaiła nas wszystkich trochę do niedbalstwa, przestaliśmy zwracać uwagę na tak ważne aspekty, jak: termin sadzenia, wysiewu, rozstawa, sąsiedztwo roślin, płodozmian itp. Ja się do tych grzeszków też przyznaję, bo przez ładnych parę lat wczesnej młodości wydawało mi się, że można sobie z roślinami `poeksperymentować`- "przecież mamy chemię, która wyciągnie nas z każdej opresji"! Światopogląd zmienia się radykalnie, kiedy zaczynamy chorować lub zaczyna chorować ktoś z naszej rodziny, kiedy przychodzą na świat dzieci i chcesz dla nich wszystkiego, co najlepsze...
Ale nie dziwi nic, skoro w ramach szeroko rozumianej pomocy tzw. `eksperci` i `specjaliści` od chorób (czytaj: lekarze) wciskają w nas setki świństw, doskonałą naturę zastępują nieudolną `chemią`. A jak już któryś próbuje myśleć po swojemu, to wielka farmacja szybko przypomni mu, kto tu rządzi
A my się na to wszystko łapiemy, jak muchy na lep. Wystarczy kilka reklam w telewizji i już biegniemy po nowy detergent, sztuczne pachnidła, mazidła, plastik i żywność bez żadnej wartości...a później alergie, katary, kaszel, złe samopoczucie, senność, depresje i ogólny brak ochoty do życia...no ale `wielka farmacja` przecież już zaciera ręce, aby nam "pomóc".
Nie możemy wyeliminować chemii z naszego życia, bo jesteśmy od niej uzależnieni - ale przynajmniej powinniśmy być świadomi, jakie konsekwencje to za sobą pociąga i starać się nie nadużywać jej. A tam, gdzie jest to możliwe - zastępować produktami naturalnymi. I oto cała filozofia.
Dzieciom dajmy miłość i zdrowy świat, nic więcej im nie potrzeba.
Piotruś i Sewerynek