wiesio-36 pisze:Stosuję EM-y w ogrodzie od 5 lat, efekty są jakie są, ogólnie można powiedzieć że pomagają, ale jak tu kiedyś pisałem nie są cudownym eliksirem na wszelkie problemy....
wiesio-36 - nie ma cudownych eliksirów niestety, może tylko w bajkach dla dzieci

Nie ma co się tym jednak przejmować. Bardzo często problemy w stosowaniu em wynikają właśnie z błędnego założenia, że to preparat `na wszystko`. Próbuję z tym walczyć również w szeregach doradców, niestety bezskutecznie
wiesio-36 pisze:Podstawa to gleba, jest to fundament od którego trzeba zacząć, ale chyba każdy to wie.EM-y stosowane w dużych ilościach (200 l/ha/rok), przez kilka lat do niczego dobrego nie zrobiły, wręcz przeciwnie. Dlaczego? One potrzebują do życia materii organicznej, bez niej tylko wyjałowią glebę .
.
To jest oczywiście zupełnie zrozumiałe, z pustego to i Salomon nie naleje...w uprawach ogrodniczych, działkowych zawsze znajdzie się jakiś kompost ewentualnie pozostaje zakup obornika. Gorzej przedstawia się sytuacja w uprawach polowych, gdzie oprócz plonu głównego zabiera się również z pola słomę. Jest to coraz częstsza praktyka, bo słomę można spieniężyć. Jeżeli w zamian da się glebie odrobinę nawozu mineralnego to niestety efekty są opłakane i emy tu już tylko mogą sytuację pogorszyć. Dojdzie do nadmiernej mineralizacji gleby, o czym już kiedyś pisałam. Przy dawkach 200L/h jest to wylanie pieniędzy w błoto. Dziwię się tylko, że są jeszcze doradcy, którzy o tym nie wiedzą...ale to może wynika z innej rachuby: klient kupi to prowizja będzie, ale to już inny temat. W przypadku jałowej gleby doradziłabym tylko oprysk pogłówny 15-20L/ha - w dodatku z odżywką dolistną. Albo dostarczenie porządnej dawki organiki do gleby i nie ma zmiłuj się

Nie można czegoś robić w połowie dobrze a w połowie źle, bo nic z tego nie wyjdzie.
wiesio-36 - cieszę się, że o tym piszesz
