Na początku było tak:



Ta spektakularna ściana zieleni za domem ciągnęła się przez cały ogród aż do rzeki.

Na zdjęciach letnich wyglada uroczo, w rzeczywistości była splatanym buszem krzewów i drzewek na podściółce z metrowej trawy i pokrzyw.
Gdy weszliśmy do ogrodu wczesną wiosną 2012 r. wygladał zdecydowanie ponuro:

rozświetlony tylko nieco złocią:

Trochę światła weszło po przecince (wtedy położyliśmy podwaliny pod słynne zasieki na mamuty), ale ukazały się też w pełnej okazałości stasiowe zapasy dóbr wszelakich składowane na czarną godzinę od niepamiętnych czasów:

Niemniej wiosną i latem nieprzycięte drzewa owocowe buchnęły kwieciem i listowiem i zrobiło się tyleż romantycznie, co mało użytkowo, bo w ogrodzie było ciemno jak w piwnicy:






Chwilę potem była przerwa konserwacyjna na urodzenie Sary, być może bezpośrednią przyczyną jej wcześniejszego nastąpienia były moje wysiłki na rzecz zrobienia ogrodu z buszu i kopanie na czworakach w 8 miesiącu tej skromnej rabatki (widoczna w oddali między dwoma wierzbami):

Ale warto było, bo w lecie wyglądała tak:

Teraz już jej nie ma, bo została prawie przeniesiona, ale podobny efekt zamierzam osiągnąć w innych miejscach ogrodu.
Jedyne co nam , a właściwie mojej siostrze wyszło, tamtego lata wyszło to pokazowy warzywnik:




Już nigdy potem nie osiągnęłam tego efektu

Tymczasem powolutku powstawały nowe, mniej lub bardziej udane zaczątki rabat.
cienista od zarania do dnia obecnego:




I historia przedogródka:



Szukając zdjęć do tego wprowadzenia stwierdziłam, że mało mam takich pokazujących całość ogrodu w pełni kwitnienia, w tym roku to nadrobię i mam nadzieję, ze będzie co fotografować. Tymczasem nasza babska ekipa jest gotowa do kolejnego pracowitego lata w ogrodzie:

Wszystkie pokazane powyżej postępy nie byłyby jednak tak duże, gdyby niesamowita bezinteresowna pomoc Was wszystkich, moi kochani Goście. Pomoc na wszystkich frontach, od pokazania, jak stworzyć piękny ogród, poprzez zarażenie licznymi chorobami (różanką, zurawkozą i innymi) po gigantyczną, mierzalną w tonach ładunku roślinnego i ogromie dobrych serc, pomoc materialna. Ten ogród jest tak naprawdę w równym stopniu Wasz, co mój, a raczej w większym stopniu Wasz?ja tu tylko sadzę i sprzątam oraz odkopuję z chwastów takie niespodziewane cuda:
