Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Dziękuję za odpowiedzi onectica i Akwelan_2009!
Ten biały nalot to bardzo drobny piasek, którym posypałem nasiona. Wysiew są oczywiście przykryte i jest około 15 cm przestrzeń między nasionami, a przykryciem (jeden pojemnik to mini szklarnia zakupiona w jednym za marketów, a drugi to duży przeźroczysty pojemnik).
Akwelan_2009 rozumiem, że radzisz aby podłoże nie podlewać tylko spryskać by lekko zwilgotniało. Moje podłoże po wyprażeniu było bardzo suche i to mnie skłoniło do jego podlania. Jak dobrze zrozumiałem kładziesz nasiono po moczeniu w wodzie na suche podłoże, a następnie je spryskujesz wodą i przykrywasz.
Niestety moje podłoże jest bardzo mokre. Wylałem wodę stojącą z pojemników. Może nie będę przez dzień lub dwa przykrywał pojemników, tak by podłożę szybciej przeschło. Dobry pomysł? A może lepiej przesadzić je do nowego podłoża już nie tak wilgotnego?
Do tej sumy błędów należy jeszcze dodać niską temperaturę jak panuje w północno zachodniej Polsce Dobrze, że mam oszklony balkon od strony południowej i tam temperatura jest większa tak około 22 stopni C.
Mimo tych złych warunków jakie zapewniłem moim nasionom. to niektóre zaczęły kiełkować.
Tu także mam kilka pytań:
Czy mogę pomóc nasionom zrzucić osłonkę? Czy należy czekać aż siewka się wyprostuje i dopiero wtedy jej pomóc?
Skórka na niektórych nasionach pękła i widać nasionko. Mimo to nic więcej się nie dzieje. Czy taka sytuacja jest normalna?
Jak do tej pory wszystkie moje siewki są bardzo białe.Czy to jest rezultat tego, że zbyt wcześnie je wyciąłem z osłonki nasiona?
Z góry dziękuję za pomoc!
Dodaje zdjęcia do mojej powyższej wypowiedzi.
Raz jeszcze dziękuję za wszelką pomoc i opinie!
Ten biały nalot to bardzo drobny piasek, którym posypałem nasiona. Wysiew są oczywiście przykryte i jest około 15 cm przestrzeń między nasionami, a przykryciem (jeden pojemnik to mini szklarnia zakupiona w jednym za marketów, a drugi to duży przeźroczysty pojemnik).
Akwelan_2009 rozumiem, że radzisz aby podłoże nie podlewać tylko spryskać by lekko zwilgotniało. Moje podłoże po wyprażeniu było bardzo suche i to mnie skłoniło do jego podlania. Jak dobrze zrozumiałem kładziesz nasiono po moczeniu w wodzie na suche podłoże, a następnie je spryskujesz wodą i przykrywasz.
Niestety moje podłoże jest bardzo mokre. Wylałem wodę stojącą z pojemników. Może nie będę przez dzień lub dwa przykrywał pojemników, tak by podłożę szybciej przeschło. Dobry pomysł? A może lepiej przesadzić je do nowego podłoża już nie tak wilgotnego?
Do tej sumy błędów należy jeszcze dodać niską temperaturę jak panuje w północno zachodniej Polsce Dobrze, że mam oszklony balkon od strony południowej i tam temperatura jest większa tak około 22 stopni C.
Mimo tych złych warunków jakie zapewniłem moim nasionom. to niektóre zaczęły kiełkować.
Tu także mam kilka pytań:
Czy mogę pomóc nasionom zrzucić osłonkę? Czy należy czekać aż siewka się wyprostuje i dopiero wtedy jej pomóc?
Skórka na niektórych nasionach pękła i widać nasionko. Mimo to nic więcej się nie dzieje. Czy taka sytuacja jest normalna?
Jak do tej pory wszystkie moje siewki są bardzo białe.Czy to jest rezultat tego, że zbyt wcześnie je wyciąłem z osłonki nasiona?
Z góry dziękuję za pomoc!
Dodaje zdjęcia do mojej powyższej wypowiedzi.
Raz jeszcze dziękuję za wszelką pomoc i opinie!
- onectica
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7898
- Od: 16 sie 2012, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław/skraj zachodni
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Nie mam doświadczenia z takim podłożem, moje zwykle było bardziej 'sypkie' i przepuszczalne, ale według mnie powinno zostać przesuszone koniecznie, możesz też przenieść kiełki na nowe, na tym etapie nie zaszkodzi to roślinkom.
Łuska powinna zejść sama, jak będziesz regularnie spryskiwać to nie będzie z tym problemu.
Jeżeli będzie się długo utrzymywać - roślinka już będzie miała wyraźna łodyżkę i będziesz widział, że liścienie chcą się wydostać, a nie mogą to bardzo delikatnie usuń łuskę (jak nie będzie chciała się zsunać to nie ciągnij na siłę, tylko rozerwij). Teraz jeszcze tego nie rób, roślinki sa za małe.
a co do temperatury - przydałoby się cieplej, ale jak postawisz w gdzieś przy szybie, to będzie grzało wystarczająco, byle tylko słonko było
Łuska powinna zejść sama, jak będziesz regularnie spryskiwać to nie będzie z tym problemu.
Jeżeli będzie się długo utrzymywać - roślinka już będzie miała wyraźna łodyżkę i będziesz widział, że liścienie chcą się wydostać, a nie mogą to bardzo delikatnie usuń łuskę (jak nie będzie chciała się zsunać to nie ciągnij na siłę, tylko rozerwij). Teraz jeszcze tego nie rób, roślinki sa za małe.
a co do temperatury - przydałoby się cieplej, ale jak postawisz w gdzieś przy szybie, to będzie grzało wystarczająco, byle tylko słonko było
- Akwelan_2009
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7587
- Od: 10 sty 2009, o 19:27
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Radom
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
- jeżeli w następnych dniach siewki i wyrastające na nich liścienie nie będą przybierały zielonej barwy, tz. wytwarzały chlorofilu, będziesz miał bardzo poważny problem z utrzymaniem ich przy życiu. Prawdopodobnie można utrzymać takie siewki "albinosy", ale trzeba szczepić je na roślinach z chlorofilem - zielonych. Jeszcze na Forum nie było informacji, że komuś z Forumowiczów udało utrzymać przy "życiu", zaszczepioną siewkę "albinosa" - w tym również i ja podejmowałem taką próbę, niestety bez powodzenia.Jak do tej pory wszystkie moje siewki są bardzo białe.Czy to jest rezultat tego, że zbyt wcześnie je wyciąłem z osłonki nasiona?
Pokazane w ostatnim Twoim wpisie na fotkach siewki, wyglądają na albinosy, chociaż z ostateczną oceną trzeba poczekać jeden - dwa dni..
Pamiętaj o bliskich, jeśli chcesz by oni pamiętali o tobie !!!
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
- onectica
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7898
- Od: 16 sie 2012, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław/skraj zachodni
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
To chyba niemożliwe, żeby tyle albinosów się zdarzyło w jednym siewie, raczej jakiś błąd w technice ;)
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Spokojnie - moje też były takie baaardzo blade, prawie białe na samym początku a potem ładnie zzieleniały i żaden albinos mi się nie trafił.
- Akwelan_2009
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7587
- Od: 10 sty 2009, o 19:27
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Radom
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
W mojej wypowiedzi napisałem:
- moja bezchlorofilowa siewka tak wyglądała:
- dlatego napisałem swoją uwagę i mam nadzieję, że się nie sprawdzi, niech będą wszystkie siewki z prawidłowym chlorofilem.
- okaże się za jeden, dwa dni, w jakim stopniu się zazielenią.Pokazane w ostatnim Twoim wpisie na fotkach siewki, wyglądają na albinosy, chociaż z ostateczną oceną trzeba poczekać jeden - dwa dni.
- moje siewki, a trochę się naoglądałem swoich, nawet w początkowej fazie wschodów i wzrostu, nie były tak "białe", jak pokazuje baribal19 i o jakim kolorze Ty piszesz:ugibugi pisze:spokojnie - moje też były takie baaardzo blade, prawie białe na samym początku a potem ładnie zzieleniały i żaden albinos mi się nie trafił.
- moja bezchlorofilowa siewka tak wyglądała:
- dlatego napisałem swoją uwagę i mam nadzieję, że się nie sprawdzi, niech będą wszystkie siewki z prawidłowym chlorofilem.
Pamiętaj o bliskich, jeśli chcesz by oni pamiętali o tobie !!!
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Witam,
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi
Zgodnie z radami przesadziłem swój wysiew do nowego substratu. Podłoże tylko lekko spryskałem wodą. Jest lekko wilgotne, a nie mokre. Moje siewki to chyba, jednak, na szczęście, nie albinosy. Systematycznie zmieniają biały kolor na zielony. Wynika zatem, że biały kolor to wynik mojej ingerencji (zbyt wczesnego obierania nasion z łuski). Kilka nowych nasion skiełkowało Jedyne, co mnie martwi to pogoda, brak słońca i temperatura poniżej 20 stopni C Pod pojemnikami położyłem mały koc grzewczy i ogrzewam swoje wysiewy.
Miałbym prośbę do Akwelan_2009 i onetica. Moglibyście w skrócie opisać jak Wy wysiewacie swoje nasiona (jakie podłoże?, czy jest sterylizowane? , ile moczycie nasiona? czy przysypujecie? jak postępujecie dalej z siewkami). Domyślam się, że już odpowiadaliście na tematy. Taka skumulowana wiedza będzie dla mnie (i nie tylko dla mnie:)) nieoceniona! Pozwoli to mi i innym początkującym miłośnikom Adenium popełnienia wielu błędów!
Tak wygląda obecnie mój wysiew:
Pozdrawiam!
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi
Zgodnie z radami przesadziłem swój wysiew do nowego substratu. Podłoże tylko lekko spryskałem wodą. Jest lekko wilgotne, a nie mokre. Moje siewki to chyba, jednak, na szczęście, nie albinosy. Systematycznie zmieniają biały kolor na zielony. Wynika zatem, że biały kolor to wynik mojej ingerencji (zbyt wczesnego obierania nasion z łuski). Kilka nowych nasion skiełkowało Jedyne, co mnie martwi to pogoda, brak słońca i temperatura poniżej 20 stopni C Pod pojemnikami położyłem mały koc grzewczy i ogrzewam swoje wysiewy.
Miałbym prośbę do Akwelan_2009 i onetica. Moglibyście w skrócie opisać jak Wy wysiewacie swoje nasiona (jakie podłoże?, czy jest sterylizowane? , ile moczycie nasiona? czy przysypujecie? jak postępujecie dalej z siewkami). Domyślam się, że już odpowiadaliście na tematy. Taka skumulowana wiedza będzie dla mnie (i nie tylko dla mnie:)) nieoceniona! Pozwoli to mi i innym początkującym miłośnikom Adenium popełnienia wielu błędów!
Tak wygląda obecnie mój wysiew:
Pozdrawiam!
- Akwelan_2009
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7587
- Od: 10 sty 2009, o 19:27
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Radom
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
- do wysiewu nasion Adenium stosowałem podłoża o niżej podanych składach:/ ... / jakie podłoże? / ... /
- rok 2010:
- 8 części - włókno kokosowe - wyprażone w temperaturze 200 st C przez około 1 - 1,5 godziny,
- 8 części - perlit,
- 8 części - wermikulit;
- lub o takim składzie w roku 2012:
- 8 cz - włókno kokosowe - wyprażone w temperaturze 200 st C przez około 1 - 1,5 godziny,
- 8 cz - perlit,
- 6 cz - wermikulit (1-2 mm),
- 6 cz - podłoże do kaktusów - wyprażone w temperaturze 200 st C przez około 1 - 1,5 godziny.
Po wystudzeniu wyprażonych składników, dodawałem pozostałe składniki podłoża, dokładnie mieszałem, poddawałem kilkudniowemu leżakowaniu. Przed wysiewem nasion, podłoże dezynfekowałem Perviculem, co wiązało się dodatkowo z jego nawilżaniem (nie moczeniem).
- moczyłem bardzo krótko 3 - 4 godziny w przegotowanej (letniej) wodzie z dodatkiem zaprawy do nasion./ ... / ile moczycie nasiona?
- tak, nasiona wysiewałem na głębokość około 1 - 1,5 cm, tz m/w na taką, jak jest ich rozmiar - długość./ ... / czy przysypujecie? / ... /
- wielodoniczki z wysianymi nasionami ustawione miałem w mini "inspekcie" i dogrzewane żarówką energooszczędną m/w 12 - 14 godzin na dobę, która utrzymywała stałą temperaturę w przedziale 26 - 32 st C. Młode siewki i sadzonki trzymałem również pod "kloszem" zrobionym z tekturowego pudełka, wyłożonego folią aluminiową spożywczą z umieszczoną w górnej części żarówką energooszczędną, która dogrzewała i doświetlała młode rośliny. W górnej części pudełka powycinane były otwory wentylacyjne dla prawidłowej cyrkulacji powietrza. Młode rośliny podlewałem przez podsiąkanie, po całkowitym przeschnięciu podłoża. Do podlewania używałem przegotowanej odstałej wody, co drugie - trzecie podlewanie dokarmiałem roślinki różnymi nawozami, zarówno nieorganicznymi (sztucznymi) jak i organicznymi (różnego rodzaju gnojowicami roślinnymi). Wszystkie opisane czynności stosowałem praktycznie w wysiewie nasion i opiece nad moimi siewkami i sadzonkami. Mam nadzieję, że wyczerpałem tematy o które pytasz. Więcej na temat wysiewu nasion Adenium, nie będę już w tym wątku wypowiadał się./ ... / jak postępujecie dalej z siewkami / ... /
Pamiętaj o bliskich, jeśli chcesz by oni pamiętali o tobie !!!
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
Mieczysław
Sukulenty, ale nie kaktusy cz. I. cz. II. cz. III. cz. IV. cz.V
- onectica
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7898
- Od: 16 sie 2012, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław/skraj zachodni
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Ja ekspertem nie jestem, to dopiero trzy lata, jak się wzięłam za adenium. Pierwszy raz wysiewałam w listopadzie 2012 pod lampę, w prowizorycznej 'mnożarce' ( w pudełkach pod folią tu akurat kaktusy, adenium u dołu, w prostokątach). Temperatura "przy gruncie" 22-24 stopnie. Czas doświetlania/dogrzewania ok 10-12 godzin.
Do skomponowania podłoża użyłam żwirku, ziemi uniwersalnej i agroperlitu. Mniej więcej tego też używam do starszych roślin.
Do kolejnych wysiewów zastosowałam też seramis zamiennie z zeolitem. Nawiasem mówiac zeolit jako składnik podłoża mi się bardzo podoba. Składniki takie jak ziemia, żwir i piasek poddałam obróbce termicznej (ziemię wyprażyłam na gazie na starej blaszce od pieczenia ciasta, mieszając łyżka drewnianą. Serdecznie nie polecam tej metody, bo smród się rozchodzi po mieszkaniu straszliwy!, żwir i piasek zagotowałam z wodą w starym garnku - takie tam survivalowe sposoby ). Wszystkiego dawałam na oko, tak, żeby podłoże było przepuszczalne. Stało to przez parę dni gotowe do użycia i bardziej czekało na to, że będę miała czas, niż na to, żeby się 'skolonizowało' właściwymi drobnoustrojami.
Tu można zobaczyć kilka z moich mieszanek - każda inna, bo fotki z różnych okresów i różnych wysiewów
Nasiona moczyłam kilka godzin - przed południem zalałam letnią wodą taką, żeby zimna nie była, nie za ciepłą, wieczorem wykładałam na podłoże i niczym nie przysypywałam. Przykrywałam woreczkiem (te pierwsze z mnożarki) lub szybką (kolejne, które siałam wiosna/latem i trzymałam na parapecie),
Przez kilka pierwszych dni odkrywałam ze dwa razy dziennie, a jak tylko puściły kiełki i wylazły im porządne ogonki, odkryłam zupełnie.
Przez pierwszy okres tylko spryskiwałam. Pod niektórymi musiałam bardziej spulchnić podłoże (igłą od strzykawki ;) ), żeby mogły wkręcić ten swój ogonek. Z kilku trzeba było zdjać łuskę.
Przy pierwszym wysiewie zaliczyłam spore niepowodzenie, bo spleśniała mi część nasion. ale musiały być felerne same w sobie, bo miałam nasiona z dwóch źródeł i z jednego poszło wszystko - ani jedno się nie udało, z drugiego w tych samych warunkach prawie 100% kiełkowalności i przeżycia. Poza tym wiosną wystawiłam kilkumiesięczne piękne zdrowe roślinki spod lamp na parapet i to był dla nich duży szok - mocno wtedy przystopowały ze wzrostem i wyglądało na to, że się pochorowały. ale 'wzięły się za siebie' i w zasadzie cały pierwszy komplet przeżył. Zeszły rok był pechowy, bo z kolei wywaliłam za wcześnie na dwór i to pod chmurkę - mokły, marzły, załapały grzyba. Kilka musiałam podcinac i ukorzenić od nowa - z dużym powodzeniem
Kolejne dwa wysiewy już były 'mądrzejsze', ale i tak niewielkie straty odnotowałam.
Reasumujac, bo już za dużo gadam - wg mnie: nie za żyzne podłoże, nie za dużo wody, na początku cieplutko (przy kiełkowaniu bardziej chodzi o ciepło, niż światło, więc mogą stać nawet pod oknem przy kaloryferze), potem jasno i ciepło, nie pod chmurką na żywioł, nie zrażać się niepowodzeniem i siać większe ilości, bo na pewno coś wypadnie, a jak nie to z pewnością znajda się chętni, którzy przygarną
Ilu adeniosiaczy tyle sposobów i pomysłów, i większość się sprawdza, więc nie ma co się trzymać ściśle czyichś reguł, warto wypracować swoje własne
Ja ma kolejną porcję nasion i czekam na lato, żeby wysiać. Mam za sobą już jakieś doświadczenie, ale jestem więcej niż pewna, że znów się czegoś nauczę i znów będą sytuacje, kiedy będę płakać do Mieczysława i Jerzyka o poradę
Siej, baribal, opowiadaj i pokazuj co tam u Ciebie, w kupce będzie raźniej, a jakby co to pytaj, jest szansa, że znajdzie się ktoś, kto już dany problem przerabiał
Do skomponowania podłoża użyłam żwirku, ziemi uniwersalnej i agroperlitu. Mniej więcej tego też używam do starszych roślin.
Do kolejnych wysiewów zastosowałam też seramis zamiennie z zeolitem. Nawiasem mówiac zeolit jako składnik podłoża mi się bardzo podoba. Składniki takie jak ziemia, żwir i piasek poddałam obróbce termicznej (ziemię wyprażyłam na gazie na starej blaszce od pieczenia ciasta, mieszając łyżka drewnianą. Serdecznie nie polecam tej metody, bo smród się rozchodzi po mieszkaniu straszliwy!, żwir i piasek zagotowałam z wodą w starym garnku - takie tam survivalowe sposoby ). Wszystkiego dawałam na oko, tak, żeby podłoże było przepuszczalne. Stało to przez parę dni gotowe do użycia i bardziej czekało na to, że będę miała czas, niż na to, żeby się 'skolonizowało' właściwymi drobnoustrojami.
Tu można zobaczyć kilka z moich mieszanek - każda inna, bo fotki z różnych okresów i różnych wysiewów
Nasiona moczyłam kilka godzin - przed południem zalałam letnią wodą taką, żeby zimna nie była, nie za ciepłą, wieczorem wykładałam na podłoże i niczym nie przysypywałam. Przykrywałam woreczkiem (te pierwsze z mnożarki) lub szybką (kolejne, które siałam wiosna/latem i trzymałam na parapecie),
Przez kilka pierwszych dni odkrywałam ze dwa razy dziennie, a jak tylko puściły kiełki i wylazły im porządne ogonki, odkryłam zupełnie.
Przez pierwszy okres tylko spryskiwałam. Pod niektórymi musiałam bardziej spulchnić podłoże (igłą od strzykawki ;) ), żeby mogły wkręcić ten swój ogonek. Z kilku trzeba było zdjać łuskę.
Przy pierwszym wysiewie zaliczyłam spore niepowodzenie, bo spleśniała mi część nasion. ale musiały być felerne same w sobie, bo miałam nasiona z dwóch źródeł i z jednego poszło wszystko - ani jedno się nie udało, z drugiego w tych samych warunkach prawie 100% kiełkowalności i przeżycia. Poza tym wiosną wystawiłam kilkumiesięczne piękne zdrowe roślinki spod lamp na parapet i to był dla nich duży szok - mocno wtedy przystopowały ze wzrostem i wyglądało na to, że się pochorowały. ale 'wzięły się za siebie' i w zasadzie cały pierwszy komplet przeżył. Zeszły rok był pechowy, bo z kolei wywaliłam za wcześnie na dwór i to pod chmurkę - mokły, marzły, załapały grzyba. Kilka musiałam podcinac i ukorzenić od nowa - z dużym powodzeniem
Kolejne dwa wysiewy już były 'mądrzejsze', ale i tak niewielkie straty odnotowałam.
Reasumujac, bo już za dużo gadam - wg mnie: nie za żyzne podłoże, nie za dużo wody, na początku cieplutko (przy kiełkowaniu bardziej chodzi o ciepło, niż światło, więc mogą stać nawet pod oknem przy kaloryferze), potem jasno i ciepło, nie pod chmurką na żywioł, nie zrażać się niepowodzeniem i siać większe ilości, bo na pewno coś wypadnie, a jak nie to z pewnością znajda się chętni, którzy przygarną
Ilu adeniosiaczy tyle sposobów i pomysłów, i większość się sprawdza, więc nie ma co się trzymać ściśle czyichś reguł, warto wypracować swoje własne
Ja ma kolejną porcję nasion i czekam na lato, żeby wysiać. Mam za sobą już jakieś doświadczenie, ale jestem więcej niż pewna, że znów się czegoś nauczę i znów będą sytuacje, kiedy będę płakać do Mieczysława i Jerzyka o poradę
Siej, baribal, opowiadaj i pokazuj co tam u Ciebie, w kupce będzie raźniej, a jakby co to pytaj, jest szansa, że znajdzie się ktoś, kto już dany problem przerabiał
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Onectica napisałaś że:
. Zastanawiam się czy mogłabyś mi powiedzieć jak udało ci się to zrobić? Sama miałam problem ze zgorzelą siewek u kilku. Postanowiłam chorą część z korzonkami uciąć i posadzić tylko nie do końca wiem jak z nimi postępować. Czy podłoże wilgotne utrzymywać czy suche itp? Już siedzą w ziemi około 3-4 tygodni ale nie wiem czy zaczną rosnąć.Kilka musiałam podcinac i ukorzenić od nowa - z dużym powodzeniem
- onectica
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7898
- Od: 16 sie 2012, o 17:31
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław/skraj zachodni
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Już to wprawdzie opisywałam w poprzedniej części latem zeszłego roku, ale ponieważ trudno pewnie odszukać, to przypomnę.
To był powód mojej interwencji - stan podstaw czterech moich obesum jak na fotkach - miały wtedy ok 1,5 roku. Stan całych roślin opłakany.
20.06 - podcięłam do zdrowej tkanki, jak widać. Użyłam skalpela - nie jałowego, ale czystego.
Lekko przeschły, potem zanurzyłam w ukorzeniaczu (przeterminowany wprawdzie był, ale chyba spełnił zadanie ;) ) i odstały w tej pozycji kilka dni
Włożyłam do czystego drobnego żwirku akwariowego, nie wiem, jakiej granulacji, był nieopisany. "Zdezynfekowałam" go przelewając wrzątkiem, kilka tygodni wcześniej był 'ugotowany' i leżał sobie w pudełku.
Tu go widać (doniczki malutkie, 4-centymetrowe, z tyłu plastikowy kieliszek). Oczywiście na dnie doniczek warstwa drenażu.
Wody poczatkowo tylko odrobinkę - aby zwilżyć podłoże, potem ciut więcej, ale nie dużo. Nie było mokre/wilgotne przez cały czas: przesychało i dopiero wtedy zwilżałam - w zależności od pogody co ok 2-5 dni mniej więcej. Trochę je wsiorbało, jak widać, ale dały radę. Stały przez ten czas na oknie, ale nie w pełnym słońcu.
15.07 po prawie miesiącu nie wytrzymałam i zajrzałam i oto, co zobaczyłam
20.08 po dwóch miesiącach już wiedziałam, że się udało
To jedno z nich - fotka z tej wiosny:
To tak w skrócie. Nie wiem, czy pomogłam, jak masz jeszcze jakieś pytania, na które mogę odpowiedzieć, to pytaj. Jak nie ja to przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto coś podpowie
To był powód mojej interwencji - stan podstaw czterech moich obesum jak na fotkach - miały wtedy ok 1,5 roku. Stan całych roślin opłakany.
20.06 - podcięłam do zdrowej tkanki, jak widać. Użyłam skalpela - nie jałowego, ale czystego.
Lekko przeschły, potem zanurzyłam w ukorzeniaczu (przeterminowany wprawdzie był, ale chyba spełnił zadanie ;) ) i odstały w tej pozycji kilka dni
Włożyłam do czystego drobnego żwirku akwariowego, nie wiem, jakiej granulacji, był nieopisany. "Zdezynfekowałam" go przelewając wrzątkiem, kilka tygodni wcześniej był 'ugotowany' i leżał sobie w pudełku.
Tu go widać (doniczki malutkie, 4-centymetrowe, z tyłu plastikowy kieliszek). Oczywiście na dnie doniczek warstwa drenażu.
Wody poczatkowo tylko odrobinkę - aby zwilżyć podłoże, potem ciut więcej, ale nie dużo. Nie było mokre/wilgotne przez cały czas: przesychało i dopiero wtedy zwilżałam - w zależności od pogody co ok 2-5 dni mniej więcej. Trochę je wsiorbało, jak widać, ale dały radę. Stały przez ten czas na oknie, ale nie w pełnym słońcu.
15.07 po prawie miesiącu nie wytrzymałam i zajrzałam i oto, co zobaczyłam
20.08 po dwóch miesiącach już wiedziałam, że się udało
To jedno z nich - fotka z tej wiosny:
To tak w skrócie. Nie wiem, czy pomogłam, jak masz jeszcze jakieś pytania, na które mogę odpowiedzieć, to pytaj. Jak nie ja to przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto coś podpowie
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Tak bardzo mi pomogłaś. Ja moje trzymam we włóknie kokosowym. Może też przełoże je do czegoś innego, a może już dla nich za późno(i pewnie tak jest) Jak tak patrząc na kształt kaudeksu po tym podcięciu korzeni to nawet wyszło im to na dobre wyglądają jak pnie drzew.
-
- 50p
- Posty: 58
- Od: 11 maja 2015, o 22:27
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
Re: Adenium obesum(róża pustyni) cz.8 uprawa, pielęgnacja, choroby
Ostatnio przeglądałem poprzednie części wątku i zainteresowałem się tematem nasienników w naszym klimacie. By wytworzyły się one kwiat musi się zapylić. Czy ktoś kto miał nasienniki może mi podpowiedzieć, czy to dzięki wiatru, czy owadom?
Adenium... Cudowna roślinka. Kaktusy- też cuda
Max i adenium
Max i adenium