Wiolu - a widzisz, no to mamy jasność.
Mój też w takim cieniu a zatem trzeba pomyśleć jak mu nieba przychylić aby lepiej kwitł.
Jacquelina zależna od tego na jaką wysokość ją wypuścisz.
Moja przycinana na pół metra dorasta do 1,5, więcej chyba przy takim cięciu się nie wywyższy.
Dorotko - oj tak, wszystko zarośnięte na amen.
A tu jeszcze doniczki czekają do wysadzenia.
Gdzie ja to wszystko zmieszczę, nie wiem, chyba ogród piętrowy przyjdzie mi zrobić.
Szklarnię spraw sobie jak najszybciej a zobaczysz jaka to wygoda.
No może nie już dasz rady, ale chociaż namiot, to strasznie duża pomoc w każdej ogrodowej pracy.
Aniu - anabuko - wszystko z czasem dorośnie do sporych rozmiarów.
A jeśli padnie znaczy nie na twoją glebę.
Wiesz jak to jest, nic na siłę.
Lemonko - jak ślimaki się wyniosły to jest dobrze.
Podagrycznik lubi każdą ziemię, u mnie też rośnie na akord i mimo ciągłej walki stale jest górą.
Niezapominajki też u mnie rosną, zostawiam tam gdzie mi pasują.
Łatwo ich się pozbyć i nie sprawiają dużego kłopotu.
Trzeba je tylko usuwać jak przekwitną bo lubią potem łapać mączniaka.
Ewka - żebyś wiedziała, to czysta przyjemność i tylko przyjemność.
Zwłaszcza z kubkiem herbaty z ziołami z ogródka i aparatem na szyi.
A będzie jeszcze większa kiedy będzie więcej owoców i warzyw.
Figa nie lubi za bardzo sporych skoków temperatury, więc na razie jest na balkoniku, nie ma na razie owoców ale za to ładnie zaczęła się zagęszczać.
Mati - piękny opis.
Teraz na pewno róż nie można przesadzać, chyba że ktoś chce takowa ukatrupić.
Przesadza się wczesną wiosną zanim ruszy wegetacja lub póżną jesienią.
Ja preferuję wiosnę mimo wszystko, bo nie zawsze jesienią róża zdąży się ukorzenić przed nastaniem mrozów.
Jadziu - chyba że tak, to niech stoi na "przyda się".
Mówisz pędy po skosie.....fakt zauważyłam że te podgięte do ziemi nie chcą kwitnąć.
Mam 3 takie róże połowicznie zbuntowane.
Jacquelina u mnie rośnie przy tujach i trochę jest chroniona.
Na razie nic jej deszcz nie zrobił i kwitnie zabójczo.
Dzięki za rady.
Izuś - moja ma tak samo.
Podejrzewam, że kiedy podrośnie jeszcze i zmężnieje to wtedy pokaże ten róż na płatkach.
Duchesse też bardzo mi się podoba, no i ten zapach....
Podobnie jak u Belle Izis, obie są piękniste.
Edytko - to piwonie jeszcze babcine i nie znam odmiany.
Jeśli chcesz przypomnij się jesienią a zawędruje i do Ciebie.
Jest bezproblemowa pod każdym względem.
Lidziu - ciekawe dlaczego, przecież mamy podobną glebę.
Może u Ciebie na słonecznym stoku zbyt sucho a one lubią półcień i wilgoć.
Zapraszam na różany festiwal.
Tosiu - to bardzo się cieszę.
Wiem, że dbasz o nie jak matka o dzieci.
Na pewno u Ciebie mają lepiej niż u miały u mnie.
Warnerówki to wszystkie w typie CHEw czyli słynne oczęta krzyżówki z hultemią.
Ale nie tylko, bo ma i w dorobku o pełnych kwiatach.
Gabiś - na początku tak było.
Teraz jakby nadrabia i mam nadzieję, że już tak zostanie.
Widocznie potrzebowała czasu aby zmężnieć.
Krzew Rhapsody nadal nie mam zbyt duży, ale ona chyba z tych co lubią mieć bardziej żyzno i sucho.
Jacku - mistrzyni ......może to za dużo powiedziane.
Ale lubię łapać urokliwe widoczki w kadrze.
Staram się dobierać tak rośliny, żeby przyjemnie się na nie patrzyło zarówno z przodu jak i z tyłu rabaty.
Ale przyznam, że to trudna sztuka i ciągle mi coś nie pasuje - czasem zgrzytają zęby.
Trochę na różanie, bo te zdjęcia są już lekko przeterminowane.
I trochę misz maszu już też spóżnionego nieco.
Jak ten czas szybko leci, nie nadążam z uwiecznianiem wszystkiego na bieżąco.
Tyle się teraz w ogrodzie dzieje, szybko pojawia i znika, aż żal że pewno umyka mi sporo kwitnień.
Oprócz kotów ostatnio towarzyszy mi stale ten oto osobnik.
Ułożył się obok mnie niezauważony na drzemkę kiedy robiłam nową rabatę przy worku foliowym.
Nawet bym go nie zauważyła, tylko moją uwagę zwróciło jego ......chrapanie.
