Jedni lubią decydować za siebie inni lubią gdy za nich decydują inni nie ma w tym nic dziwnego
Jeden sadzi bananowca inny świerka i jak ma ochotę to wycina. Ja np. nie czuję potrzeby aby ktoś mi mówił co mi wolno w moim ogrodzie sadzić i wycinać. A jak kiedyś ktoś uzna że wysoka trawa daje więcej tlenu jak niska, i na skoszenie trawnika też będzie potrzebne zewolenie ha ha ha
Przecież jedno "pierdnięcie" wulkanu na Islandi daje więcej dwutlenku węgla jak ludzkość przez kilka lat więc odrobina obiektywizmu nikomu nie zaszkodzi
A to zdanie najbardziej mnie rozwaliło Jeżeli robił to ktoś na łapu capu to ponosi konsekwencje swojej niewiedzy.
Jak rozumiem sugerujesz, że najlepsze rozwiązanie to takie aby przed posadzeniem czegokolwiek w swoim ogródku najpierw udać się do urzędu i spytać Pani w okienku co mi wolno a czego nie
A już myślałem, że będzie normalnie, bez sterowania odgórnego. Jeśli ma wejść ta nowa ustawa ograniczająca dysponowaniem swoimi rzeczami, to znowu ma być nienormalnie?, a może tylko to kaczka dziennikarska, żeby na hura wycinać co się da, bo później nie będzie można.
Ja zaś wykopałem na swoim polu oczko, aby ptaki mogły ugasić pragnienie w czasie upałów, bo najbliższy rów z wodą jest powyżej kilometra i przy okazji wyrosły obok samosiejki brzóz. To na teraz te brzozy powinienem szybko wycinać, bo potem mogę nie dostać zgody, gdyż różnie to bywa z widzimisią urzędniczą. Jednak zaryzykuję i pozostawię te sztuczną ostoję dla ptaków. Być może na szczeblu ustawodawczym są jeszcze rozumni ludzie.
Co do CO2, to mam takie zdanie, że im go jest więcej w atmosferze, tym bardziej i bujniej rośnie roślinność. I chętnie bym nawet przyjął tego dwutlenku węgla pod moje uprawy ogrodnicze.
monsheutos pisze:Nie,ekolodzy nie opłacają podatków.A czy ty opłacasz podatki za zużyty tlen?
Argument twojej Mamy jest śmieszny.Sadząc drzewo dobieram je do warunków na mojej działce,celu jaki chcę osiągnąć tym nasadzeniem i jestem świadomy tego co posadziłem i co z tego wyrośnie.Jeżeli robił to ktoś na łapu capu to ponosi konsekwencje swojej niewiedzy.
Dla mnie to dziwne,posadzić świerki żeby ja za np. pięć lat wyciąć?Przecież zakup to finansowy koszt,trzeba je jeszcze posadzić,początkowo podlewać,w razie konieczności opryskać,plewić i tyle wysiłku tylko po to żeby je za pięć lat wyciąć,co oczywiście też jest kosztem(praca).
Czy stare pozwolenia były aż tak kosztowne,czy wypełnienie i oddanie formularza było bardziej pracochłonne niż daremna pielęgnacja tych świerków?
Jedni lubią decydować za siebie inni lubią gdy za nich decydują inni nie ma w tym nic dziwnego
Jeden sadzi bananowca inny świerka i jak ma ochotę to wycina. Ja np. nie czuję potrzeby aby ktoś mi mówił co mi wolno w moim ogrodzie sadzić i wycinać. A jak kiedyś ktoś uzna że wysoka trawa daje więcej tlenu jak niska, i na skoszenie trawnika też będzie potrzebne zezwolenie ha ha ha
Przecież jedno "pierdnięcie" wulkanu na Islandii daje więcej dwutlenku węgla jak ludzkość przez kilka lat więc odrobina obiektywizmu nikomu nie zaszkodzi
A to zdanie najbardziej mnie rozwaliło Jeżeli robił to ktoś na łapu capu to ponosi konsekwencje swojej niewiedzy.
Jak rozumiem sugerujesz, że najlepsze rozwiązanie to takie aby przed posadzeniem czegokolwiek w swoim ogródku najpierw udać się do urzędu i spytać Pani w okienku co mi wolno a czego nie
Chyba źle zrozumiałeś łapu capu-sadząc dąb,klon,brzozę itd. mam świadomość tego co wyrośnie za parędziesiąt lat,sadząc tawułę miniature mam świadomość że za paręnaście lat będzie dalej miniaturą,i nie potrzebna tu żadna pani w okienku,tylko świadomość wyboru.Nikt nie będzie ci mówić co masz sadzić bo nigdy takiego prawa nie było więc nie pisz głupot.
Dalej brniesz w prawo własności,jeżeli to twoja działka to czemu bez zezwolenia nie możesz otworzyć kopalni albo wybudować drapacza chmur ba nie masz prawa nawet postawić budy dla psa na fundamencie bez zezwolenia.Dlaczego bo kopiąc bądź stawiając drapacz możesz wpłynąć na środowisko albo np.zmienić wygląd krajobrazu a czy wycinając 50letnie drzewo wpływamy na środowisko i okoliczny krajobraz?
Kiedyś było takie prawo do wydobycia ropy i gazu ziemnego dzięki któremu właściciel ziemi mógł te kopaliny bez problemu wydobywać i postawić kopalnię.Chłop na swoim polu też mógł bez niczyjej zgody chałpę postawić,a teraz nie wolno nawet budy psiej.
Też myślałem naiwnie jak Ludwik,że przynajmniej drzewo,które zasadziłem ja lub moi przodkowie będę mógł bez błagania Pana Urzędnika wyciąć.To wszystko w imię jakiś dziwnych idei tzw dobra wspólnego i ekologii.I jakie lobby górą?
klon pisze:Kiedyś było takie prawo do wydobycia ropy i gazu ziemnego dzięki któremu właściciel ziemi mógł te kopaliny bez problemu wydobywać i postawić kopalnię.Chłop na swoim polu też mógł bez niczyjej zgody chałpę postawić,a teraz nie wolno nawet budy psiej.
Też myślałem naiwnie jak Ludwik,że przynajmniej drzewo,które zasadziłem ja lub moi przodkowie będę mógł bez błagania Pana Urzędnika wyciąć.To wszystko w imię jakiś dziwnych idei tzw dobra wspólnego i ekologii.I jakie lobby górą?
Wydaje ci się że te prawo było dobre?Zależy z której strony popatrzeć np.kupiłem sobie piękną działke pod lasem,postawiłem tam wymarzony domek wstaje rano a tu lasu nie ma bo okazało się że był prywatny a właściciel buduje tam osiedle bloków,sąsiad po prawej otworzył spalarnie śmieci a ten po lewej otwiera kopalnie bo będzie ropy szukał a miała być taka ładna okolica ale prawo własności....
Tu nie chodzi o błaganie urzędnika tylko o uzasadnienie dlaczego chcesz wyciąć drzewo,czy przeszkadza ci te drzewo bo chcesz na jego miejscu postawić bude dla psa i nie może być to pół metra obok czy faktycznie jest jakiś konkretny powód.
Właśnie ta ustawa z 1810 roku była jedna z najlepszych.Trzeba pogrzebać trochę w przeszłości.Ludzie jakoś żyli bez wtrącania się urzędników i waśni było mniej niż teraz. Mojemu ojcu bardzo trudno zrozumieć ,że ktoś zabronił wycinać mu drzewa,które posadził.Wujek żony dobrze,że jest słaby.Też nie może w to uwierzyć.Żyje 90 parę lat i zawsze wycinał drzewa jak miał taka potrzebę,a jeszcze więcej sadził.Teraz też tylko choroba go powstrzymuje.Jak ktoś wycina drzewa to ma powód i nie powinien z tego spowiadać się w urzędzie.Najlepsze jest to ,że samorządy jakoś bez problemu wycinają na swoich terenach ,mimo protestu mieszkańców .W Katowicach to był istny pogrom drzew.W zamian wybudowano śmieszne ściany.
Nie wiem czy masz jakąś nieruchomość,ale piszesz tylko teoretycznie.W lesie ta ustawa nie obowiązuje,to samo dotyczy obszarów Natura 2000/czy jakoś podobnie nazwanych/.
Sąsiad po prawej jak ma znajomości lub kasę ,to spalarnię wystawi.
Im więcej władzy mają urzędy ,tym więcej patologii .
Mam posiadłość ponad 2h,położone w granicach Natura 2000,i co,i od lat obserwuje jak okoliczni rolnicy wycinają rocznie kilkadziesiąt drzew w zamian nie sadząc ani sztuki.Kiedyś biegali tu wariaci z aparatami fotograficznymi robiąc zdjęcia ptaków(obecność Odry,natura 2000,liczny drzewostan i chaszczowiska)dziś spotykam tylko myśliwych którzy strzelają do wszystkiego co jeszcze tu chodzi i lata.W takim tępie obawiam się że zanim moje dzieci dorosną to sarenke albo wiekowy dąb będą mogły zobaczyć na fotografiach.
Niestety ale ludzi jest coraz więcej a przyrody coraz mniej.Ale teraz taka moda,wyciąć drzewo a za chwilę ponarzekać na jakość powietrza.
Pozdrawiam wszystkich wycinających i apeluje o zdrowy rozsądek,zostawcie trochę tej przyrody dla następnych pokoleń.
Można też czasami jakieś drzewo zasadzić,a najlepiej zacząć od siebie.Mam całkiem odwrotne do Ciebie doświadczenia.Ta ustawa ,którą tak krytykują zachęciła też ludzi do nowych nasadzeń.Wielu moich znajomych chętnie posadziłoby drzewa pod warunkiem ,że zostaną one do ich dyspozycji ,a nie dobrem społecznym ,czy przyszłych pokoleń.
"Zacząć od siebie"-jeżeli to do mnie to grubo się pomyliłeś,ja nie tylko sadzę drzewa ale też doradzam (z głową)innym w nasadzeniach,mało tego ja produkuje dzewa i krzewy które kiedyś pójdą pod topór.
Problemem nie jest to co dzisjaj się posadzi a kiedyś wytnie tylko to co kiedyś było posadzone a dziś się wycina.Uważam że nowa ustawa powinna mieć jednak jakieś ograniczenia,wycięcie 100letniego dębu tylko dlatego że jest dużo liści do grabienia jest dla mnie głupotą.
Klon, całkowicie zgadzam się z tobą. Im mniej ingerencji państwa, tym lepiej. Nie można naprawić świata przez nakazy, zakazy i kary; należy edukować i uświadamiać.
Skutek starej ustawy był taki, że nie posadzono całej masy drzew, które już teraz mogły być całkiem spore. Nie posadzono, bo ludzie bali się sadzić drzewa na swoich posesjach nie chcąc mieć później kłopotu.
I co myślisz że dzisiaj zaczną sadzić bo ustawę zmienili,kto da jakąś gwarancje że za 30lat ta ustawa będzie obowiązywać?
Sprzedając drzewo które docelowo będzie duże zawsze uświadamiam tą osobę co z tego wyrośnie i często od starszych ludzi słyszę, za 20-30 lat to już nie będzie mój problem.
Niestety, ponieważ nie ma zaufania do instytucji państwowych i tego co one wymyślają, sądzę że zmiana ustawy - przynajmniej w najbliższej przyszłości - nie spowoduje, że będzie się sadzić teraz o wiele więcej drzew na prywatnych posesjach. Dużo szkody poczyniła wcześniejsza restrykcyjna ustawa/ ingerencja państwa. Edukowanie dałoby lepsze długoterminowe efekty niż zakazy i wysokie kary.
A ja mam złotą zasadę nie wtrącania się do cudzej własności.
Po nie swoje, nie wystawiam łap i nie wkładam nosa w nie swoje sprawy. Do tej pory państwowy kaganiec nie pozwalał mi nawet na wycięcie tuji. Drzew które sam posadziłem. Urzędnik odmówil i jeszcze straszył. Ot, taka komunistyczna wolność. Ot takie łamanie Konstytucji i moich praw wolnościowych.
Polacy mają taką ciemną stronę, wtrącania nosa w nie swoje. U siebie natomiast nie widzą problemu. Wycieli im lasek przed blokiem i piesek nie ma gdzie kupkać. Już krzyk.
Tylko, po co łazi po nie swoim, to raz. Po dwa, jak cieli drzewa pod jego blok, to nie protestował.
Takie fałszywe pojmowanie sprawiedliwości. Komuny się chce dla cudzego a kapitalizmu dla siebie.
W tym momencie oburzeni, niech jeszcze raz przeczytają dwa pierwsze zdania.
Stara ustawa też nie była do końca skuteczna tu fragment z 2014r.
Nto.pl
"Ekolodzy i mieszkańcy alarmują, że pod Wołczynem nielegalnie wycinane są 300-letnie dęby. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.