
Witaj Wiolu u mnie
Różyczki ogólnie się rozkręcają. Wiele jest juz obficie zapączkowanych. Pierwszy raz zobaczę kwiatuszek róży barock, flotentyna i cardinal hume (chyba nie przekręciłam) . Z niebieskich tylko rapsody in blue będzie obecnie kwitła. No i kartonikowa niespodzianka na pniu wydaje się byc zgodna. Pąk jest jasny.
Żeby nie było tak cudnie to wykopałam eden. Okazało się, że przez cały 2018 rok w ogóle nawet 1 mm korzenia nie urósł. Przeniosłam ja na patelnie jak radziły dziewczyny i wygląda jeszcze gorzej.
Macie jakiś pomysł? Podlewam obficie. Podsypałam korą, której nie cierpię na rabatach u siebie.
Ziemia tam dobra, wymieniają rok temu.
A tu bida z kartonika, puszcza oczka.
I druga porażka. Indigoletta posadzona jesień 2015. Poszła za karę w doniczkę. Zawsze wyrasta mi taki nędzny badyl. Niestety niechcący urwałam jej korzeń. Ma jeden długi jak chrzan. Nie wiem czy nie padnie. Nic bocznych nie ma, a wydaje mi się, ze miała spory system korzeniowy. Jeszcze plamy ma po oprysku na mszyce. Mocze ja jak storczyka. Obecnie ma mokro i stoi na patelni.
