Piękne

Żal, że w Polsce nie ten klimat i różyczki np. u mnie wymarzły do kopczyka, tylko Therese Bugnet i Muscosa bez uszczerbku, inne, nawet historyczne mróz uszkodził, a pozostałe do kopczyka, majowe przymrozki dzieła dokończyły. I tak w kółko. Co jakiś czas odbiera mi rozum i parę różyczek dokupuję, a nuż okażą się odporniejsze na wschodnie chłody
Tu nabytek jeden z dwunastu z ubiegłej jesieni - Bellevue.
