Jolek, ja mam podobny problem, bo powyżej mnie jest droga ale tylko szutrowa. Nad drogą jest planta z tysiącem bel siana i wyżej tylko las. Żeby było zabawniej, to obok planty jest padok koński a nad nim staw. I stąd mi karczowniki przylazły.W minioną zimę mi zeżarły moje dwie jabłonki ( myślę że nawet 3, ale trzeciej nie odkopywałem). Do tego jak widać norniki w nadmiarze i krety na gościnnych występach.W zasadzie jestem uwięziony obecnie, bo moja posesja znajduje się jak wyspa w centrum skrzyżowania. Z trzech stron mam drogi w koło. Ma to swoje plusy i minusy.Plusem jest to że drogi trochę mnie chronią, choć szutrowe, ale kret raczej nie przelezie pod nią. Tylko wierzchem coś przeleci, ale tutaj mają do popisu pole sowy i jastrzębie. Minus to taki, że jak coś wlezie to już nie wylezie i będzie mi ruinować teren. Dlatego jak coś widzę, to muszę interweniować.Nic nie robiłem przez pierwszy rok to miałem kopce ogromne i zniszczenia.Dopiero jak kupiłem jedną ,jedyną dobrą pułapkę, to się uspokoiło, ale jakim kosztem! Dwa krety, 8 karczowników i norników nie liczę nawet i to wszystko na 19 arach gruntu!
A moje opisy, hm tak sobie piszę, chyba z dla wypisania się trochę i dla podniesienia atmosfery forum.Ja sam lubię czytać jak ktoś pisze to i ja piszę.Może trochę nieporadnie ale coś tam natworzę czasem.
Wieści z frontu:
Dziś ponownie zadeptałem dziury nornikom. Na razie jest spokój, nie walczę bo muszę wziąć poprawkę na swoje "kalectwo" i te dziury dziś zadeptane traktuję jako takie które poprzednio przeoczyłem. Czyli dziś jakieś 10-15 otworów zadeptane. Jutro zobaczymy co się pojawi.
Jeden SuperCat zatrzaśniety, ale na pusto, drugi taki wypadek w tym sezonie.Ale tutaj nie ma "lipy" bo norniki są naprawdę małe u mnie i czasem przejdą a trącą korpus i łapka zatrzaśnie.Ona jest bardzo czuła. Świadczy o tym to że czasem norniki były trzaśnięte w pół, jest tyle miejsca między widełkami a korpusem przy otwartej pułapce że nawet bokiem mały nornik się prześliźnie.W końcu to pułapka na nornice i karczowniki oraz krety a one są większe. Ja po prostu "strzelam z armaty do komarów".

Więc mogę mieć tylko pretensję do siebie.
Zaczyna padać śnieg. Jutro jak nie zdążę to przed śniegiem to zwijam pułapki, bo potem pod śniegiem ich nie znajdę a nawet jak to mogą przymarznąć do ziemi. Idzie drugi atak zimy u mnie, po nim się zobaczy co i gdzie się pokaże.
Na razie czuwam.Pochowałem ze wszystkimi honorami poległych "Putinów" na moim froncie, spoczęli w mogile zbiorowej i będą stanowić doskonałe źródło azotu wiosną.Najpierw zjadały drzewkom korzonki to teraz drzewka korzonkami zjedzą ich.Taki już jest na tym świecie, albo ty jesz albo jesteś jedzony.
Tak, to brutalne i cyniczne, ale taki "lajf". Nie będę się silił na sarkofagi z marmumru dla ubitych myszy.
Co do nowych działań, na razie pułapka zamontowana na górnej plancie stoi pusta, chyba zawaliłem sam sprawę.Zanim znalazłem naruszenie mojej granicy, to poza ogrodzeniem zniszczyłem sieci tuneli zasypując je popiołem z węgla kamiennego i zadeptując.Nie wiem czy nie odciąłem tego tunelu na którym stoi pułapka. Nie sądziłem że wróg już naruszył moją północną flankę.Ale na razie niech moja szpica stoi na posterunku.
