Martuś jednak mam zdecydowanie za dużo cebulowych.

Niektóre przesadzone jesienią dopiero zaczynają kwitnienie. Dzisiaj znowu sadziłam w nowym miejscu, dopiero przekwitające krokusy.
Choć inne przesadzałam, to odmianowe ciemierniki jeszcze na dotychczasowym stanowisku. Na zdjęciu widać kilka patyków, tak ochraniam siewki któregoś bordowego ciemiernika. Pewnie ze trzy lata poczekam na kwiaty.
Dziękuję,

tydzień miałam wyjątkowo pracowity, nie tylko w ogrodzie.
Ewuniu mnożące się maluchy by mi nie przeszkadzały, gdybym przy okazji przeróbek ich nie wykopywała.

Żal wyrzucać, więc sadzę w kolejne miejsca i zapominam. Co roku ta sama sytuacja.
Niebieskie cebulice jakoś przystopowały, nie mam ich za wiele.
Lucynko dziękuję.

Też ze trzy godziny poświęciłam nowym rabatom, trochę roślin poprzesadzałam.
Podobnie jak u Ciebie, u syna na gliniastej glebie udało się po dwu słonecznych dniach trochę popielić. Niestety dziś już padało i nadal deszcze zapowiadają.
Kolejne dni mają być zimne, więc domy pewnie ogarniemy. Codziennie myję jedno okno. Dziś zaszalałam i umyłam dwa.
Halinko rzeczywiście słońce napędza mnie do pracy. Każdą wolną chwilę , nawet jak to pół godziny, spędzam w swoim ogrodzie. Pracy mam jeszcze dużo, bo nowe rabaty duże. Nawet w połowie nie obsadzone.
Elu dziękuję.

Cieszę się z kolorowych maluchów, ale jesienią tyle ich poprzesadzałam, że mam dość.

Rośliny z nasion od Ciebie już przepikowane.
W trzy osoby pracowałyśmy przez dwa dni u syna. Chwasty po kolana tam gdzie nie ma kory.

W przywiezionej ziemi było milion nasion, które wzeszły jesienią i rosną na dobrze nawiezionej glebie, jak szalone.
Moja stała współpracowniczka, oczywiście mnie wspomagała.

O pracy kobiety, którą syn zatrudnił do pomocy, nawet nie mam siły pisać.
U siebie przesadziłam kwitnące ciemierniki i prymulki.

Trochę traw, jeżówki gatunek i kilka odmianowych, oraz kilka innych bylin.
M zmontował przenośny kran, ponieważ nowe rabaty utrudniają mi dostęp do punktów do podlewania. Nic nie piłam,

a zdjęcie jakieś koślawe.
