U mnie jak na razie jeszcze czereśnie "stoją" jak zaczarowane. Tak sobie dla "sportu" założyłem kilka zrazów na znalezionych przypadkiem samosiejkach czereśni ptasiej. W sumie to "akcja ratunkowa" bo musiałem swego czasu zlikwidować czereśnię z jednego miejsca.Dałem ją do ogromnej kastry, w której ona się doskonale poczuła.Jednak ten stan nie może trwać wiecznie. Pobrałem z niej zrazy i przeszczepiłem na samosiejki, a gdyby się to udało, to wtedy mogę ją z tej kastry już zlikwidować.

Dlatego czekam na efekty tego szczepienia.
