Nasz ogród jest duży i wymaga dużo pracy, oboje z żoną jesteśmy na emeryturze, więc mamy czas pracować w naszym ogrodzie. Trudno, bez pracy coś osiągnąć, zwłaszcza przy uprawie ogrodu.
Cieszy nas że podoba Ci się nasz ogród, w odróżnieniu od Twojej kamienistej gleby, w naszym ogrodzie jest dobra ziemia, teren ogrodu, to starorzecze, więc i wilgoci w ziemi nie brakuje.Zapraszam do dalszych odwiedzin w naszym ogrodzie.
ANIU- dziękuję za odwiedziny, lilie i liliowce, to nabytek ostatnich lat, liliowce otrzymaliśmy w prezencie odGENII TADE Ka, lilie sukcesywnie kupujemy i jest ich w ogrodzie już kilkadziesiąt odmian, oto znowu kolejne zakwitają;




Co do pomidorów, to u nas już pomidorowe żniwa, dojrzewających pomidorów w bród, wszyscy z rodziny jemy je co najmniej trzy razy dziennie;







A tu już część pomidorków zerwanych do bieżącego spożycia;


Mam nadzieję że w środku sierpnia dwa dni świąteczne pozwolą nam się spotkać w naszym ogrodzie, pierwsze ustalenia nie pozwoliły nam na uzgodnienie spotkania, jestem przekonany że teraz będzie lepiej.
IZO-dziękuję za spacer po naszym ogrodzie,rzeczywiście, z roku na rok coraz ładniej w Nokłach, a to głównie zasługa roślin które pięknie rosną i stają się coraz większe, oto niektóre ( z tych mniejszych) z naszych roślin w ogrodzie;










Nasz guzikowiec, to już duży krzew i pełno na nim "guzików", małech i maleńkich;



Milin dość wcześnie wchodzie w okres kwitnienia, ale myślę że jeszcze troszeczkę będziesz musiała poczekać, nasza sadzonka milinu zakwitła w trzecim roku po posadzeniu, pocieszeniem jest to że kwiaty zawiązuje na świeżo wyrosłych pędach, co w przypadku jego częstego obmarzania zimą niewiele ma znaczenia w ilości pąków kwiatowych.
JOLU- dziękuję za odwiedziny, dość częste deszcze w przypadku trawnika mają tylko korzystne znaczenie, zwłaszcza że rzeka pod "ręką" i nadmiar wody szybko spływa do rzeki. Częste deszcze i ciepło, powodują że chwasty rosną jak oszalałe i większość czasu w ogrodzie zajmuje mi plewienie, oczywiście z warzywnikiem, już daliśmy sobie spokój, bo tam co miało urosnąć, to już urosło.
KASIU, KASIK-dziękuję za spacer po naszym ogrodzie, taka odległość, jaka nas dzieli nie jest jakąś zbyt trudna do pokonania, ledwie nas dzieli te czterysta kilometrów, co to jest na dzisiejsze środki lokomocji, a jak nam jeszcze wybudują autostrady, to szybciej ę odległość będzie się pokonywać nim kiedyś wyprawa do najbliższego miasteczka( oczywiście pieszo, bo innej możliwości nie było).
Ryb w stawie nie brakuje i roślinek w ogrodzie też, ba nawet jeszcze przybywają, mimo że nie ma je gdzie sadzić.
Malwy lubię mieć w ogrodzie, są one jedne z niewielu kwiatów zapamiętane z dzieciństwa, a że wyrosły w górę to fakt, niektóre mają ponad trzy metry wysokości;






Pomimo sporej odległości( wiem bo dużo czasu w młodości przebywałem w Waszych stronach), zapraszam do NOKŁÓW w realnym świecie.
KASIU, KAMMA- dziękuję za odwiedziny, rzeczywiście, w Nokłach jest jak w bajce, tylko że w bajkach deszcze nie padają i chwasty nie rosną, bo dla mnie walka z chwastami, to już nie bajka.
ZOSIU- dziękuję za spacer po naszym ogrodzie, powiadasz, że kosisz dwadzieścia arów trawnika, no to Ci współczuję, pytanie tylko czym kosisz, jeżeli ciągnikiem, to zabawa, jeżeli kosiarką z napędem to ciężka praca, a jeżeli kosiarką bez napędu, to harówka, taki areał skosić.
Ja na szczęście mam kosiarkę z napędem , i te dziesięć kilometrów spacerku ( jaki dzisiaj zrobiłem, a w tym roku już piętnasty raz), to mały "pikuś", ale i u mnie wiek robi swoje i już myślę o traktorku z kosiarką w przyszłym roku.
W ogrodzie mam bardzo mało roślin w jednym gatunku i odmianie, numer porządkowy, ma mi tylko pomóc zlokalizować miejsce posadzonej rośliny.
W ogrodzie drzewa, krzewy i iglaki rosną na czterech wydzielonych z trawnika rabatach( przy ścieżce, przy stawie, południowej i przy lesie), ponadto rośliny rosną na trawniku jako "samotniki".
Metryczki założyłem roślinkom w ubiegłym roku, kolejność w numeracji zależy od miejsca posadzenia, na danej rabacie czy na trawniku, takie ponumerowanie pozwala mi na szybkie znalezienie w ogrodzie roślinki.
Oczywiście, rośliny sadzone w tym roku, sadzone są w różnych miejscach, posadzone w miejsce po roślinach które wypadły( i tak się czasami zdarza, na szczęście to rzadkie przypadki), otrzymują numerek padniętej rośliny, dosadzane rośliny otrzymują kolejny w rejestrze numer , na dzień dzisiejszy mam w ogrodzie rośliny do numeru 535.
Rośliny tego samego gatunku i odmiany mają swoje numery, zależne na jakim miejscu rosną.
Paliki miały( bo już praktycznie spełniły swoje zadanie) za zadanie zatrzymanie naszych szkodników ( wnuki i psa) przed tratowaniem roślin rosnących na rabatach, gdy rośliny były małe i je można było pokonać jednym susem przez niewiele większych( od posadzonych roślin) wnuków.
Teraz rośliny urosły, wnuki też, pies nabył nawyków i praktycznie płotek z palików stracił na swojej roli jaką miał pełnić, ale został element dekoracyjny , no i przyzwyczajenie.
Kompostownik jest od środka wybity folią by drewniane elementy kompostownika nie miały bezpośredniej styczności z rozkładającymi się resztkami roślin, a tym samym nie gniły tak szybko w kontakcie ciągłym z wilgocią.
Trawnik raz w roku( na początku maja) odchwaszczam środkami chwastobójczymi, oprysk robię po pierwszym majowym koszeniu, opryskuję trawnik punktowo( tam gdzie widzę chwast, to pryskam), a że wzrok już nie ten, mimo okularów, nie dostrzeżone chwasty poprawiam po dwu tygodniach uzupełnieniem oprysku.
Więcej w roku nie pryskam trawnika, staram się tylko by chwast jaki się później pojawia na trawniku nie rozprzestrzeniał się za dużo( tak że po oprysku i zginięciu chwastu by powstawały "placki" wolne od trawy, i w tym celu widząc na trawniku rozrastający się chwast, pazurkami go wyrywam z trawnika, nie dbając dokładnie o usunięcie również korzeni tego chwastu, robię to systematycznie , po zauważeniu rozrastającego się chwastu( który nie usunięty wypiera roztost trawy).
W ogrodzie, w ustronnym miejscu zbudowałem sobie ( z raby okiennej i okna, po demontażu z mieszkania w bloku), rodzaj ziemnego inspektu. W tym inspekcie co roku w sierpniu pobieram zrazy ze swoich roślin i po zanurzeniu w ukorzeniaczu wtykam je ( po zrobieniu otworu ołówkiem) w ziemię w inspekcie( a właściwie w piasku rzecznym, jest on wyjałowiony).
W inspekcie mieści mi się 350- 400 sadzonek( w rozstawie co 5-7 cm), w sierpniu następnego roku z inspektu wyjmuję już ukorzenione sadzonki i przenoszę je do doniczek, a w inspekcie, po wymianie piasku sadzonkuje kolejne zrazy pobrane od moich roślin. Na 350-400 sadzonek ukorzenia mi się średnio, przy mojej niezbyt starannej dbałości około 50%.
Ukorzenione sadzonki "sprzedaję", na miejscu naszym gościom , odwiedzających nasz ogród, po stałych cenach, niezależnych od stopnia inflacji1 zwykła sadzonka =1grosz, większa sadzonka= 2 grosze, raryrasy= 5 groszy.
Siewu z nasion roślin nie zajmuję się tym, za dużo zachodu i za mało efektów.
Nie jestem ogrodnikiem, ani z wykształcenia, ani z zawodu, pracę w ziemi wyssałem z mlekiem matki, jestem za to budowlańcem z wykształcenia i praktyki i dlatego sam wszystko sobie robię w ogrodzie.
Oczywiście pracę w budownictwie z uwagi na trud, zamieniłem na pracę w urzędzie państwowym , a teraz jestem na emeryturze i nareszcie robię to co lubię, chociaż mi za to nie płacą, ba sam nawet do tego dokładam.
JAGUSIU- dziękuję za odwiedziny i ciepłe słowa o naszym ogrodzie. Myślę że kwiaty, dlatego też brązowieją od nadmiaru deszczu, są one delikatne, i jak zauważyłem nie przepadają za wilgocią.Nasz guzikowiec, ma bardzo dużo pąków kwiatowych, ale już dobrze wykształcone kwiaty- piłeczki, szybko zmieniają kolor na brązowy( widać ten brązowy kolor na zdjęciach guzikowca pokazanych wyżej ).
Po dzisiejszym koszeniu , jak zwykle w Nokłach "aligancko";






