Pomidory - choroby i szkodniki - cz.2
Karpa zapraszam do lektury (nie będę wdawała się w dalsze dyskusje na ten temat bo po prostu szkoda mi czasu) a wtedy będziesz miał pojęcie dlaczego zalecałam palić porażone owoce i liście.
O znaczeniu choroby zarazy ziemniaczanej na pomidorach decyduje szereg czynników, z których do najważniejszych zaliczyć możemy: możliwość rozwoju w szerokim zakresie temperatur. Do zakażenia roślin dochodzi w temperaturze 12-150C, w temperaturze 15?180C i wilgotności względnej powietrza powyżej 80% sprawca wytwarza zarodnie pływkowe (w jednej zarodni znajduje się od 6 do 16 zarodników, z których każdy może dokonać samodzielnej infekcji), które są przystosowane do poruszania się w wodzie, w temperaturze powyżej 180C sprawca wytwarza zarodniki konidialne; zdolność do przenoszenia z wiatrem i kroplami deszczu na duże odległości (nawet do 80 kilometrów) stwarzając możliwość szybkiego rozniesienia infekcji; duże tempo rozwoju choroby. Choroba jest głownie przenoszona przez porażone owoce i liście oraz łodygi , ale w obecnym czasie coraz większego znaczenia jako źródła infekcji nabierają sterty odpadowe, samosiewy, oospory (zarodniki przetrwalnikowe) Na podstawie wieloletnich obserwacji prowadzonych w Europie stwierdzono, że na stertach odpadowych (stanowiących najważniejsze źródło infekcji) pierwsze infekcje zarazowe mogą wystąpić już w pierwszej dekadzie kwietnia. Dlatego aby uniknąć stworzenia tego typu źródeł infekcji, należy takie sterty odpadowe palić w celu niedopuszczenia do kiełkowania nasion z odrzuconych owoców , innym sposobem może być zastosowanie herbicydu o działaniu totalnym np. Roundupu
Sterty odpadowe stają się źródłem infekcji o rosnącym znaczeniu.mogą przetrwać do następnego sezonu stając się potencjalnym źródłem infekcji. Poważne źródło infekcji mogą stanowić w przyszłości oospory - jako zarodniki przetrwalnikowe będą mogły przetrwać w glebie przez kilka sezonów i stanowić potencjalne źródło materiału infekcyjnego.
pozdrawiam
Agnieszka
Rośliny są jak ludzie, potrzebują miłości, ale i ludzie są jak Rośliny, pozbawieni miłości więdną...
Rośliny są jak ludzie, potrzebują miłości, ale i ludzie są jak Rośliny, pozbawieni miłości więdną...
No, piękne zalecenia. Tylko jakie jest ryzyko przy stosowaniu zalecanych produktów? Może coś z kart charakterystyk?Kosiarz pisze:Moim zdaniem to jednak zaraza ziemniaczana poraziła owoce. Nie zapodam żadnego linku (...) Curzate z mankozebem (wersja 72,5 WP) lepiej by się sprawdziło niż wersja z miedzią, która w uprawie pomidorów ma zastosowanie głównie bakteriobójcze. Mimo wszystko cymoksanil, jak widać u ciebie b. słabo się sprawdził.
Jeżeli chcesz dalej wykonywać opyski, to możesz zastosować strobiuryny - np. Amistar 250sc, Signum 33WG. Wart uwagi jest też Valbon 72WG, Acrobat MZ 69WG - preparaty tanie i skuteczne. W tym roku testuję m.in. Mildex 711,9WG - w przypadku zarazy ziemniaczanej na pomidorach sprawdził się u mnie dobrze.
Jakoś tak obiło mi się o uszy, że w przypadku kontaktu z cieczą roboczą zawierającą polecane preparaty:
Wdychanie
Wyprowadzić/wynieść poszkodowanego na świeże powietrze. W przypadku zatrzymania lub
nieregularnego oddechu zastosować sztuczne oddychanie. Zapewnić poszkodowanemu warunki do odpoczynku. Chronić przed organizm przed wychłodzeniem. Wezwać pomoc medyczną
Zanieczyszczenie skóry
Zdjąć jak najszybciej skażoną odzież. Natychmiast umyć zanieczyszczone części ciała dużą ilością wody. W przypadku utrzymywania się objawów podrażnienia wezwać lekarza
Zanieczyszczoną odzież wyprać przed ponownym użyciem
Zanieczyszczenie oczu
Upewnić się, że poszkodowany nie nosi szkieł kontaktowych. Przemywać oczy, przytrzymując odchylone powieki, przez kilkanaście minut (co najmniej 15) czystą bieżącą wodą
Natychmiast wezwać lekarza
I tu jest najlepsze: Informacje dla lekarza
Nie istnieje odtrutka specyficzna. Stosować leczenie objawowe.
Czyli ogólnie zadbać o pacjenta - jak ma żyć, to żyć będzie.
Pytanie: jak uniknąć wdychania, zanieczyszczenia skóry lub oczu zalecanymi preparatami podczas opryskiwania pomidorów?
- Rybka
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1669
- Od: 30 lip 2008, o 14:22
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Norwegia
1. maseczka, jak ktos ma pod reka to moze byc maska gazowaMozi pisze: Pytanie: jak uniknąć wdychania, zanieczyszczenia skóry lub oczu zalecanymi preparatami podczas opryskiwania pomidorów?
2. rekawiczki, niekoniecznie stalowe
3. gogle narciarskie



"Bo trzeba się śmiać, wariatkę grać, szczęśliwą być i z życia drwić"
pozdrawiam Beata
pozdrawiam Beata
Zgadzam się z wypowiedzią Alice, (Rybki zresztą też... taka humorystyczna wersja 8) - "rękawiczki [...] stalowe"... padłem
) z tym że sam - jednak zwykle zakładam czapkę z daszkiem i okularki... ale oczywiście nie żadne tam google narciarskie, itp. tylko np. przeciwsłoneczne czy przeciwodpryskowe. W fatalnych warunkach dochodzi maseczka. Wytrwalsi mogą założyć pełna osłonę twarzy i głowy...
Oczywiście do wykonywania oprysków - delikatnie rzecz biorąc - nie sprawdzą się krótkie spodenki + t-shirt.
W przypadku opryskiwania drzew można założyć płaszcz przeciwdeszczowy, ale jeżeli ma ktoś kilku m lancę a dzień jest praktycznie bezwietrzny, to nie ma to większego sensu, o ile tylko mamy umiejętność logicznego myślenia... chyba że spacjalnie chcemy sobie zrobić prysznic.
Zdało by się też wtedy unikać stosowania dysz drobnokroplistych.
Po zabiegu... mycie rąk, twarzy i tyle.
http://img40.imageshack.us/i/vali.jpg/]
Pozostawiłam link do zbyt dużego zdjęcia,KaRo
Jak widać moje działania są prawie zgodne z zaleceniami. Zostały rękawiczki, w sumie to sprawdzają się jedynie przy sporządzaniu roztworu w szczególności jeżeli mamy uszkodzony naskórek czy wręcz rany na dłoniach.
Nie bez powodu też userze Mozi środki ochrony roślin dzieli się też pod względem stopnia szkodliwości. Nic toksycznego bez zezwolenia nie kupisz.
Nie wiem, ale jeżeli chciałeś podnieść jakieś wielkie larum, to nie bardzo ci to wyszło.
Swoją drogą... w dziale pestycydy, gdzieś ze 40-60 dni temu była na podobny temat dyskusja (stopnia szkodliwości, wpływu na środowisko, etc.), znajdziesz też tam pewien link do strony, która zwiera informacje na temat poszczególnych substancji aktywnych. (właściwości chemiczne, stopnie szkodliwości - dawki śmiertelne dla owadów, org. wodnych, ssaków, etc.) Wnioski - przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa trudno jest się nimi zatruć.
Nie dotyczy to substancji toksycznych.

Oczywiście do wykonywania oprysków - delikatnie rzecz biorąc - nie sprawdzą się krótkie spodenki + t-shirt.
W przypadku opryskiwania drzew można założyć płaszcz przeciwdeszczowy, ale jeżeli ma ktoś kilku m lancę a dzień jest praktycznie bezwietrzny, to nie ma to większego sensu, o ile tylko mamy umiejętność logicznego myślenia... chyba że spacjalnie chcemy sobie zrobić prysznic.

Po zabiegu... mycie rąk, twarzy i tyle.
http://img40.imageshack.us/i/vali.jpg/]
Pozostawiłam link do zbyt dużego zdjęcia,KaRo
Jak widać moje działania są prawie zgodne z zaleceniami. Zostały rękawiczki, w sumie to sprawdzają się jedynie przy sporządzaniu roztworu w szczególności jeżeli mamy uszkodzony naskórek czy wręcz rany na dłoniach.
Nie bez powodu też userze Mozi środki ochrony roślin dzieli się też pod względem stopnia szkodliwości. Nic toksycznego bez zezwolenia nie kupisz.
Nie wiem, ale jeżeli chciałeś podnieść jakieś wielkie larum, to nie bardzo ci to wyszło.
Swoją drogą... w dziale pestycydy, gdzieś ze 40-60 dni temu była na podobny temat dyskusja (stopnia szkodliwości, wpływu na środowisko, etc.), znajdziesz też tam pewien link do strony, która zwiera informacje na temat poszczególnych substancji aktywnych. (właściwości chemiczne, stopnie szkodliwości - dawki śmiertelne dla owadów, org. wodnych, ssaków, etc.) Wnioski - przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa trudno jest się nimi zatruć.
Nie dotyczy to substancji toksycznych.
Można i tak userze Kosiarz. Dobry żart tynfa wart!.Kosiarz pisze:Zgadzam się z wypowiedzią Alice, (Rybki zresztą też... taka humorystyczna wersja 8) - "rękawiczki [...] stalowe"... padłem) (...)Nie wiem, ale jeżeli chciałeś podnieść jakieś wielkie larum, to nie bardzo ci to wyszło.
A te karty charakterystyki to chyba zupełnie niepotrzebnie publikują.
Larum nie chciałem podnosić. Zacytowałem fragmenty oficjalnych publikacji producentów. Zadałem jedynie pytanie, oczywiście z sugestią w tle, iż jeżeli się zaleca stosowanie, jednak produktów niebezpiecznych, na forum, czyli nawet kompletnemu nowicjuszowi, komuś, kto może nie mieć żadnej wiedzy na temat profesjonalnego stosowania chemicznych środków ochrony roślin, to może warto byłoby choć słowem się zająknąć o …? A może nie warto?…. Nie chodziło mi o to, aby rozwalać taki piękny pomidorowy wątek.
-
- 200p
- Posty: 269
- Od: 28 mar 2009, o 10:20
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Śląskie
Oj Mozi ale po co te nerwy My jesteśmy radośni ludzie z poczuciem humoru
Już pisałam ,że producenci piszą wiele różnych rzeczy ,żeby chronić później swoje tyłki. Jako lekarz mogę Ci wypisać faktyczne objawy zatrucia pestycydami ,których na opakowaniu nie napisali. Przy zwykłym oprysku nic nam nie grozi bo przecież nie jesteśmy dziećmi i nie zamierzamy tego ani pić ani się w tym kąpać

Już pisałam ,że producenci piszą wiele różnych rzeczy ,żeby chronić później swoje tyłki. Jako lekarz mogę Ci wypisać faktyczne objawy zatrucia pestycydami ,których na opakowaniu nie napisali. Przy zwykłym oprysku nic nam nie grozi bo przecież nie jesteśmy dziećmi i nie zamierzamy tego ani pić ani się w tym kąpać

- MagdaMisia
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2828
- Od: 17 mar 2009, o 20:39
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław
Pamiętajmy jednak przy opryskach, że wszystkie substancje - w tym metale ciężkie jak miedź niestety kumulują się w organizmie człowieka i nie są wydalane od razu jako produkt metabolizmu. Ich działanie może powodować odległe w czasie skutki, których teraz nawet nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nie straszę teraz wcale ale nie można lekceważyć ostrzeżeń i działań ochronnych. Miejmy na uwadze, że środki ochrony indywidualnej jak maski czy rękawice są używane na samym końcu kiedy nie ma możliwości innej ochrony... także lepiej dmuchać na zimne i zachować zdrowy rozsądek ;)
- Suppa
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2017
- Od: 6 mar 2008, o 09:53
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Centrum
Po 5 tygodniach niestosowania żadnych zabiegów chemicznych dziś już musiałem interweniować. Błyskawicznie zaatakowała zaraza chyba wespół z szarą pleśnią, w ciągu doby liście się porobiły dosłownie białe od spodu i pojawiło się wiele plam zarazy..
Także zalecam wszystkim uważne obserwacje swojego pomidorowego dorobku

Także zalecam wszystkim uważne obserwacje swojego pomidorowego dorobku

Pozdrawiam, Maciek.
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7952
- Od: 17 kwie 2008, o 11:49
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Okolice Dębicy
To prawda Maćku, znowu zaraza zaatakowała, i znowu musiałam sięgnąć po chemię. Na szczęście wszystkie owoce są zdrowe, to już druga połowa sierpnia. Wczoraj po 4-ch dniach od ostatniego oprysku dostały jeszcze GREVIT(wypryskałam resztkę z buteleczki) a stonkę regularnie z pomidorów zbieram !
Przyznam, że jestem zaskoczona tym, że pomidory u mnie dobrze sobie poradziły z tymi anomaliami pogodowymi, wprawdzie owoców jest o wiele mniej ale są. Szara pleśń skutecznie zniszczyła kwiaty na wyższych piętrach na większości odmian. Odwrotnie niż u ogórków, które padły mimo oprysków wszelakich. Drugi rzut ogórków właśnie zaczął owocować i też ich diabli biorą -tzn mączniak (chyba), już mi ręce opadają.
Przyznam, że jestem zaskoczona tym, że pomidory u mnie dobrze sobie poradziły z tymi anomaliami pogodowymi, wprawdzie owoców jest o wiele mniej ale są. Szara pleśń skutecznie zniszczyła kwiaty na wyższych piętrach na większości odmian. Odwrotnie niż u ogórków, które padły mimo oprysków wszelakich. Drugi rzut ogórków właśnie zaczął owocować i też ich diabli biorą -tzn mączniak (chyba), już mi ręce opadają.
-
- 50p
- Posty: 87
- Od: 27 maja 2007, o 18:16
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Okolice Wielkich Jezior Mazurskich
Nie byłam parę dni na działce i dziś szok - zaraza jak diabli aż ręce opadają. Tyle pracy włożonej i może być wszystko na darmo. Miałam tylko Amistar pod ręką i użyłam go . Oberwałam zarażone liście - owoce zdrowe. Po ilu dniach i czym najlepiej teraz prysnąć?
Zapomniałam dodać ,że pomidory są pod folią
Teresa

Zapomniałam dodać ,że pomidory są pod folią
Teresa
- Space99
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 878
- Od: 27 mar 2009, o 12:21
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Alwernia - małopolska
- Kontakt:
Wszyscy polecają Mildex więc myśle że warto spróbować.
Ja pomidory na zewnątrz już sobie odpuściłem... zaraza zbiera żniwa.
Zostały tylko w tunelu foliowym i na razie nic nowego nie pojawiło się na liściach.
Ja pomidory na zewnątrz już sobie odpuściłem... zaraza zbiera żniwa.
Zostały tylko w tunelu foliowym i na razie nic nowego nie pojawiło się na liściach.
Pozdrawiam Marcin
Moje winorośla
Moje winorośla
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7952
- Od: 17 kwie 2008, o 11:49
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Okolice Dębicy
Alice, z tych które mam na działce zaraza ziemniaka nie tknęła koktajlowego Black Cherry- ale szara pleśn jak najbardziej. W niewielkim stopniu (pamiętam, że tylko kilka liści porażonych zarazą usunęłąm) Black Krim (na nim szara pleśń zniszczyła wszystkie kwiaty, poza pierwszymi gronami) i Monroe- ma stosunkowo dużo owoców. Dobrze sobie radzi też Henryka.
Kończą wegetację Lima i Dyno (od Ani) a reszta odmian rośnie, rośnie i rośnie, zawiązując owoce.
Najwięcej szkód poczyniła oczywiście szara pleśń, bo zniszczyła kwiaty. Z zarazą można sobie jeszcze jakoś poradzić, nawet jak zaatakuje liście to przynajmniej owoce zdążymy ochronić.
Kończą wegetację Lima i Dyno (od Ani) a reszta odmian rośnie, rośnie i rośnie, zawiązując owoce.
Najwięcej szkód poczyniła oczywiście szara pleśń, bo zniszczyła kwiaty. Z zarazą można sobie jeszcze jakoś poradzić, nawet jak zaatakuje liście to przynajmniej owoce zdążymy ochronić.