A to jest mój przypołudnik carpobrotus acinaciformis , karpobrot szablasty . Roślina należy do endemitów zasiedlających Kraj Przylądkowy w Republice Południowej Afryki . Po przekwitnięciu kwiatostany są jadalne . Afrykanerzy nazywają ją też figą Hotentotów . Roślina bardzo dobrze poczuła się w klimacie śródziemnomorskim stając się na niektórych wyspach rośliną inwazyjną . Rośnie również na wybrzeżu południowo zachodniej Irlandii i na wybrzeżu zachodniej Kornwalii . Ja swoją przywiozłem z Środkowej Dalmacji . Bardzo łatwo się rozmnaża . Po zerwaniu zraza i obowiązkowym przesuszeniu , wsadzamy do ziemi i już . Największym problemem w uprawie tej rośliny jest zimowanie . Jeżeli nie mamy odpowiednich warunków , nie bierzmy się za jej hodowlę . Swoją roślinę trzymam od początku kwietnia do pierwszych przymrozków ( potrafi przetrzymać przymrozki do minus 6 stopni Celsjusza ) na wolnym powietrzu . Potem roślinę przenoszę do pomieszczenia gospodarczego w którym temperatura oscyluje w przedziale od minus 3 do plus 5 stopni Celsjusza . Mam ją już kilka lat , ale nigdy nie doczekałem się kwiatów , może w tym roku , pożyjemy zobaczymy .
Rzeczywiście, trudno je wyhodować. Ja dziś posiałem je, aczkolwiek wydaje mi się że to nieco za wcześnie. Przy pikowanie trzeba je wcisnąć głęboko w ziemię, inaczej w czasie upałów padną. Moje ślicznie kwitły, ale zbyt ciężka ziemia i deszcze zaraz na początku lipca je załatwiły;/
Ja zaobserwowałem, że płytko trzeba nasiona wsiać. Natomiast roślinki przy pikowaniu głęboko jak tylko się da. Ja tak nie zrobiłem i w czasie upałów klapły, ale przeżyły. A deszcze je zupełnie wykończyły:/
ja swoje posiałam do wielodoniczek po parę sztuk... jak będzie czas to takie "pastylki" pójdą na rabatkę . W zeszłym roku siałam wprost do gruntu, ale niestety tylko parę zakwitło i teraz wiem czemu, taki drobiazg wykarczowałam przy pieleniu ( teraz ledwo co widać w doniczkach )
Posiałam 27 lutego i już sporo wykluło się z ziemi.
Ja swoje przypołudniki (rok temu kupiłam nasionka)wysiałam ok 2 tyg,. temu.Wzeszła ich ogromna ilosć- może 200 szt.... Cieszę sie,ale z drugiej strony - muszę teraz coś z nimi zrobić Nie mogę ich zostawić tak jak jest do maja, bo padną...będę pikować, chociaż po kilka szt do doniczki.
Też chciałam do gruntu siać, ale przeczytałam na forum,że siane do gruntu dużo później kwitną..... A poza tym nie mam określonego jednego miejsca dla nich, wolę sadzić pojedynczo na skalniaku, na brzegu rabaty.
Ja wczoraj wysiałam swoje przypołudniki-to mój pierwszy raz- nie wiem czy nie zepsułam wszystkiego na początku bo posypałam nasionami ziemię do siewu i tylko trochę pogrzebałam widelcem , żeby zmieszała się ziemia z nasionkami, widzę że niektóre zostały na powierzchni-no ale nic, przykryłam folią i czekam:)