
Moja pipidówa w Apeninach.
-
- 1000p
- Posty: 1679
- Od: 24 sie 2009, o 11:06
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Szczecin
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
No właśnie Tula jak możesz podziel się jakimś przepisem na ostre papryczki w słoikach ,szukałam w necie i ciężko znaleźć coś sensownego 

pozdrawiam zielono zakęconych Marzena:)
Spełnione marzenie Marzenki
Spełnione marzenie Marzenki
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Ja robię w jeden sposób: pokrojone w talarki mieszam z solą (byle nie przegiąć) i na ścierce, na tacy, odstawiam na 24 h, w miarę możliwości na słońce. Potem w słoiczki, zalewam oliwą i pasteryzuję 15-30 minut, zależy od wielkości słoików.
W tym roku zrobiłam ogórki żyleta, przepis z wątku z przepisami działkowymi, ale zamiast chili w proszku dałam posiekane papryczki. Ja wyżeram ogórki a mąż papryczki.
W tym roku zrobiłam ogórki żyleta, przepis z wątku z przepisami działkowymi, ale zamiast chili w proszku dałam posiekane papryczki. Ja wyżeram ogórki a mąż papryczki.
Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.
- krzysztofkhn
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2021
- Od: 15 wrz 2008, o 09:21
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Łódź
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
No to prosimy o te zdjęcia.
Nie masz wyjścia , musisz je uporządkować !
Nie masz wyjścia , musisz je uporządkować !
Serdecznie Pozdrawiam.
Krzysztof Khn.
Krzysztof Khn.
- kety
- 200p
- Posty: 200
- Od: 13 maja 2012, o 12:06
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
Re: Moja pipidówa w Apeninach.

No to pakuj walizy i jedź w końcu trochę odpocząć bo i upały dały Wam w tym roku do wiwatu jak dawno nie. Malutką ucałuj (ja to takie małe kózki zjadłabym z kosteczkami...mam dwie wnusie 8 lat i roczek, obie do "zjedzenia", każda na swój sposób wyjątkowa)
i życzę Ci dobrego odpoczynku.
Jak wrócisz to pokaż nam duuużooo fotek

Porządkować będziesz w zimie


Pozdrawiam.
Zuzanna, zakręcona na zielono !
Zuzanna, zakręcona na zielono !
-
- 50p
- Posty: 53
- Od: 2 paź 2012, o 22:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: lubelskie jakie cudne
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Witaj
Ta zima to nawet na zdjęciach jest straszna a ja zawsze utyskuje na nasza jak co najwyżej to do pół metra śniegu. Jak będę miała dość odśnieżania to będę oglądać te sterty śniegu ale wiosna to PIĘKNA
GabiR7
Ta zima to nawet na zdjęciach jest straszna a ja zawsze utyskuje na nasza jak co najwyżej to do pół metra śniegu. Jak będę miała dość odśnieżania to będę oglądać te sterty śniegu ale wiosna to PIĘKNA
GabiR7
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1602
- Od: 22 mar 2007, o 19:33
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Lublin
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Witaj Tula, pewnie jesteś w Polsce i córcia szlifuje język, za to należą Ci się brawa. Dzisiaj znalazłam Twoj wątek i bardzo się cieszę, piękne zdjęcia pokazujesz i tak barwnie opowiadasz jakbym tam już była, będę czekała z niecierpliwością na nowe zdjęcia, pozdrawiam serdecznie
- EwkaEs
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 9775
- Od: 9 lip 2008, o 20:28
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: południe kraju
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Tula- melduję,że z Twoich nasion bazylia olbrzymia była bardzo udana,właściwie to jeszcze jest,sprawdzam jak bardzo jest długowieczna.Rosła w skrzynce za oknem,od listopada jest na wewnętrznym parapecie.
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Hej Hej
cześć cześć, wróciłam na Górkę
Teraz gorączkowe przedświąteczne pucowanie chałupki i keksiki, pierniczki... A potem to już na spokojnie będzie można usiąść do komputerka.
Ewo cieszę się, że bazylia się udała
Ja po powrocie (już w grudniu) sprzątnęłam z balkonu dwie doniczki: właśnie bazylię i jakiegoś pomidorka koktailowego. Na samym czubku uschniętego krzaczka dyndał jeden czerwony pomidorek. Żałuję, że zdjęcia nie zrobiłam.
A w Pipidówie ziiimno. Śniegu prawie nie ma, ot parę cm, drogi czarne. Ale nocą -3 a w dzień około 0 i wiatr. Na działce zebrałam wysiane przed wyjazdem rzodkiewki. Ładne, ale takie jakieś bez smaku, chyba zmarzły. No i są ok. 4 cm siewki kapusty, koperku i pietruszki. Ciekawe, co przezimuje.



Teraz gorączkowe przedświąteczne pucowanie chałupki i keksiki, pierniczki... A potem to już na spokojnie będzie można usiąść do komputerka.
Ewo cieszę się, że bazylia się udała

A w Pipidówie ziiimno. Śniegu prawie nie ma, ot parę cm, drogi czarne. Ale nocą -3 a w dzień około 0 i wiatr. Na działce zebrałam wysiane przed wyjazdem rzodkiewki. Ładne, ale takie jakieś bez smaku, chyba zmarzły. No i są ok. 4 cm siewki kapusty, koperku i pietruszki. Ciekawe, co przezimuje.
Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.
- Beatrice
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2036
- Od: 24 maja 2009, o 21:34
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Szczecin
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Tula, a czy czasami nie byłaś w polskim wydaniu Master Chef-a? bo jakąś znajomą buźkę tam widziałam ???
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Nie nie, z mojej rodziny w telewizji to tylko kuzynka była w You Can Dance, a i to już dawno 

Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.
- Beatrice
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2036
- Od: 24 maja 2009, o 21:34
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Szczecin
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
no szkoda
ale fajnie, że znowu jesteś i dawaj fotki swojego włoskiego rancza 


- Agulka11
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1115
- Od: 23 mar 2011, o 18:58
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Hej Tula
Wróciłaś na posterunek ;) - to dobrze - wszyscy już czekają na fotki
No i ja też. U mnie zimno, buro, i tylko bloki widać przez okno, więc wchodzę zobaczyć Twój krajobraz, bo tak jakoś człowiek odrazu humor sobie poprawia 
Szukałam tej bazylii gigant w sklepach, ale nie mogłam w ogóle znaleźć - kilkanaście innych owszem tak, ale nie gigant.
Zawiązała Ci nasionka? Kilka forumków mi pisało, że nie doszła im do kwitnienia - hmmm... może potrzebuje dłuższego czasu wegetacji, żeby zawiązać nasionka?



Szukałam tej bazylii gigant w sklepach, ale nie mogłam w ogóle znaleźć - kilkanaście innych owszem tak, ale nie gigant.
Zawiązała Ci nasionka? Kilka forumków mi pisało, że nie doszła im do kwitnienia - hmmm... może potrzebuje dłuższego czasu wegetacji, żeby zawiązać nasionka?
Pozdrawiam
Forumowiczka - Aga
Forumowiczka - Aga
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Całkiem możliwe, że potrzebuje więcej czasu. Ja bazylii skubię regularnie wierzchołki pędów do bieżącej konsumpcji, to moje wyglądają jakby w nie piorun trzepnął i mało której się uda wybić pęd kwiatowy.
Nasionek bazylii giganta nie zebrałam, ale w sklepach jest dostępna wiosną. Jeśli znajdzie się ktoś, komu się zechce podzielić z innymi, to mogę trochę podesłać. Jest też pietruszka gigant
A zdjęcia to po poniedziałku... dzisiaj jeszcze sprzątam i zakupuję, no i robię listę na Akcję - luuuudzie, co przeglądam to dopisuję zamiast okrajać, na wiosnę dam ogłoszenie "szukam parapetów do wynajęcia". No i BARDZO się cieszę i dziękuję, że daliście na Akcję czarne pomidory. Nie wiem, albo się zakręciłam i nie zebrałam wcale nasion z moich, albo mi je gdzieś wcięło. No nie mam, ani jednego czarnego, a pyszne były. Jutro przyjeżdża wnuczka szwagra z rodzicami (taka faaajna bo ma 10 miesięcy) a w niedzielę kolektywne ubieranie choinki. Jeśli w poniedziałek nie będziemy zasypani i mała pojedzie do przedszkola, to obiecuję poświęcić poranek zdjęciom
Nasionek bazylii giganta nie zebrałam, ale w sklepach jest dostępna wiosną. Jeśli znajdzie się ktoś, komu się zechce podzielić z innymi, to mogę trochę podesłać. Jest też pietruszka gigant

A zdjęcia to po poniedziałku... dzisiaj jeszcze sprzątam i zakupuję, no i robię listę na Akcję - luuuudzie, co przeglądam to dopisuję zamiast okrajać, na wiosnę dam ogłoszenie "szukam parapetów do wynajęcia". No i BARDZO się cieszę i dziękuję, że daliście na Akcję czarne pomidory. Nie wiem, albo się zakręciłam i nie zebrałam wcale nasion z moich, albo mi je gdzieś wcięło. No nie mam, ani jednego czarnego, a pyszne były. Jutro przyjeżdża wnuczka szwagra z rodzicami (taka faaajna bo ma 10 miesięcy) a w niedzielę kolektywne ubieranie choinki. Jeśli w poniedziałek nie będziemy zasypani i mała pojedzie do przedszkola, to obiecuję poświęcić poranek zdjęciom

Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
Obiecałam poświęcić poranek na zdjęcia, a tu guzik: jeździłam w poszukiwaniu lampek choinkowych. Bo się spaliły wczoraj podczas ubierania drzewka. No ale jak obiecałam fotki, to będą. Tylko, że teraz to w Pipidówie szaro, mokro, mgliście i brzydko.
Więc najpierw wspomnienie z wycieczki do Polski. Małej najbardziej podobały się właśnie gołębie i jazda autobusem. Z gołębiami przegrało nawet zoo w Oliwie, gdzie ciekawa była tylko jak wygląda wilk od Czerwonego Kapturka. Ale to i może wina zmęczenia - w zoo byłyśmy zaraz po podróży, na trasie lotnisko - dom dziadków.

A w takim stanie zastałyśmy Pipidówę. Widok w stronę Adriatyku, którego nie wdać bo mgła.

Na działce zebrałam rzodkiewki, które siałam jakoś we wrześniu chyba. Trochę przerosły
Na zdjęciu wraz z korzeniem chrzanu przytarganym z Polski. Kafelki mają bok prawie 11 cm. I te rzodkiewki to wszystkie takie porosły, cały rządek. I dziwnie wcale nie były zdrewniałe, tylko kruchutkie jak pierwszorzędna, wiosenna rzodkieweczka. Tylko kurde zupełnie bez smaku.

Więc najpierw wspomnienie z wycieczki do Polski. Małej najbardziej podobały się właśnie gołębie i jazda autobusem. Z gołębiami przegrało nawet zoo w Oliwie, gdzie ciekawa była tylko jak wygląda wilk od Czerwonego Kapturka. Ale to i może wina zmęczenia - w zoo byłyśmy zaraz po podróży, na trasie lotnisko - dom dziadków.

A w takim stanie zastałyśmy Pipidówę. Widok w stronę Adriatyku, którego nie wdać bo mgła.

Na działce zebrałam rzodkiewki, które siałam jakoś we wrześniu chyba. Trochę przerosły


Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.
- Tula
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1228
- Od: 7 lut 2009, o 15:00
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Wyższe Partie Apeninów
Re: Moja pipidówa w Apeninach.
A teraz opowiem Wam o moim ulubionym serku. Nazywa się caciocavallo. To taki żółty, krowi ser w formie hmm kropli przewiązanej czymś u góry. Ja go uwielbiam świeżego - jest wtedy mięciutki, słodziutki i ma milusi zapaszek. Jeszcze lepiej, kiedy jest zrobiony z mleka krów karmionych sianem - wtedy to koniec świata, cód, miód, orzeszki i niebo w gębie, jest słodziuteńki. A dojrzewający staje się lekko pikantny, szypie w język i robi się tak twardy, że ciężko ukroić. Robią ten ser tylko w paru regionach środkowych Włoch oraz na Sycylii. I od razu napiszę, że caciocavallo dostępne w supermarketach nijak się mają do tego, co kupujemy bezpośrednio u producentów - hodowców krów.
A niedaleko mojej Pipidówy jest malusia Pipidóweczka, gdzie kilka osób robi ten ser w szczególnej wersji. Cena tej szczególnej wersji waha się w granicach 16-22 ? za kilogram sera.
A wersja polega na tym, że do sera zostały wprowadzone robaki. A dokładniej larwy jakiegoś owada.
Najprawdopodobniej jest to Piophila casei, ale to już mój wniosek na podstawie poszukiwań w internecie. Bo tubylcy potrafią podać nazwę tej muchy wyłącznie w dialekcie (albo inaczej nie chcą), przy czym każdy mi ją zapisuje inaczej, jednym słowem jak dla mnie to nie do ustalenia co to jest.
Larwy siedzą sobie w serku, zjadają go i wydalają przerobiony na białawą mazię. Na koniec procesu otrzymujemy jakby serową skorupę wypełnioną jasną mazią o ciekawym zapachu. Je się toto łyżką, razem z robalami.
Dostałam w prezencie taki ser od znajomego. Miał jeszcze powisieć w piwniczce, bo nie był dojrzały (przerobiony przez larwy) ale nie wytrzymałam z ciekawości i namówiłam męża na pocięcie tego skarbu. Robale były, mazi było jeszcze niewiele.
Tak, skosztowałam. Tak, omijałam robale i zjadłam tylko troszkę sera.
Zapach: SUPER. Smak: OHYDA. Gorzki jak piołun. Ale mężowi smakował, więc zostawiłam go sam na sam ze skarbem, życząc smacznego.




Jutro napiszę o czymś smaczniejszym i nieobrzydliwym
A niedaleko mojej Pipidówy jest malusia Pipidóweczka, gdzie kilka osób robi ten ser w szczególnej wersji. Cena tej szczególnej wersji waha się w granicach 16-22 ? za kilogram sera.
A wersja polega na tym, że do sera zostały wprowadzone robaki. A dokładniej larwy jakiegoś owada.
Najprawdopodobniej jest to Piophila casei, ale to już mój wniosek na podstawie poszukiwań w internecie. Bo tubylcy potrafią podać nazwę tej muchy wyłącznie w dialekcie (albo inaczej nie chcą), przy czym każdy mi ją zapisuje inaczej, jednym słowem jak dla mnie to nie do ustalenia co to jest.
Larwy siedzą sobie w serku, zjadają go i wydalają przerobiony na białawą mazię. Na koniec procesu otrzymujemy jakby serową skorupę wypełnioną jasną mazią o ciekawym zapachu. Je się toto łyżką, razem z robalami.
Dostałam w prezencie taki ser od znajomego. Miał jeszcze powisieć w piwniczce, bo nie był dojrzały (przerobiony przez larwy) ale nie wytrzymałam z ciekawości i namówiłam męża na pocięcie tego skarbu. Robale były, mazi było jeszcze niewiele.
Tak, skosztowałam. Tak, omijałam robale i zjadłam tylko troszkę sera.
Zapach: SUPER. Smak: OHYDA. Gorzki jak piołun. Ale mężowi smakował, więc zostawiłam go sam na sam ze skarbem, życząc smacznego.




Jutro napiszę o czymś smaczniejszym i nieobrzydliwym

Poziomki uzyskujemy przez przewracanie pionków.