Ostatnich kilka lat to suchy okres w moim ogrodzie. Deszczu mało warunki u mnie trochę się zmieniły. Róże rosną obecnie lepiej, przedtem, gdy zdarzały się podtopienia, szybko zapadały na choroby grzybowe z uwagi na nadmiar wilgoci. Umiarkowana wilgotność dla róż jest najlepsza. Różę zajmują dużo miejsca, nie mam ich zbyt wiele.
'Dieter Muller' w tym roku ładnie kwitnie.

Z hortensjami jest ciekawa sytuacja. Hortensja ogrodowa (Hydrangea macrophylla) nie rośnie u mnie w ogóle. Podjęłam kilka, może kilkanaście prób wyhodowania choć jednej, wszystkie skończyły się niepowodzeniem. Wszystkie posadzone hortensje ogrodowe zmarniały a potem padły. Natomiast Hortensje krzewiaste (albo drzewiaste) (Hydrangea arborescens) rosną u mnie znakomicie.
Mam kilka odmian, co roku pięknie kwitną i są coraz większe.
Fotki z zeszłego roku. Liliowce teraz dopiero zaczynają kwitnąć, hortensje dopiero pąki wykształcają.




Dobrze czują się u mnie floksy, tawułki japońskie i andersa, parzydło leśne, miskanty, werbena hastata i krokosmia ( montbretia) oraz krwawnica pospolita – Lythrum salicaria.
Lubię rudbekie. Pod koniec lata patrzą na mnie jednym, ciepłym okiem. Same się sieją tu i tam. Jednakże liliowcom najbardziej się podoba w moim ogrodzie, znalazły tu swój dom.










Te lilie są pamiątką z ogrodowego spotkania w Renku w 2016 roku. Miały być różowo purpurowe.






'Sherry Candy'- Stamile 2006 HM'21

Pozdrawiam serdecznie
Jola