
Nikt na szczęście nie ma problemów.
Jako ciekawostkę podam to co stało się jednej sadzonce pomidora.
Otóż wczoraj pod wieczór zauważyłam,że całkiem wyglądała jakby "straciła życie".
Nie wiem,może ominęłam ją przy wcześniejszym podlewaniu.A stała na biurku zaraz za parapetem okiennym.
Tak właściwie to z ciekawości podlałam i wsadziłam do osłonki z wodą.
Dzisiaj rano patrzę,a ona stoi na baczność jakby nic jej wcześniej nie było.
Żałowałam,że nie zrobiłam zdjęcia.
Dopiero dzisiaj,ale na razie nie wstawię.
Bo po prostu jeszcze nie umiem.
Na razie,idę popikować selerki naciowe.
Wcześniejsze poszły do folii na świeże powietrze.I to dosłownie.Folia ma przewiewy,a wiatr sobie hula.
Jak na pierwszy dzień to mają chrzest bojowy.