eeee...kosę oddałam spalinową, a tu myślałam o takiej kościuszkowskiej

No bo popatrzcie jaki cudny bez wyciął....
Ale dość o wandalu, wracamy na drugą stronę drogi, w klimaty łowickie:
Podoba mi się efekt, choć na zdjęciach będzie bardziej widoczny, jak rośliny się rozrosną...osadziłam coś czerwonego, petunie z własnego siewu

A to z ciapatymi liśćmi to nietypowy koleus.
Kontrast oranży z błękitami, potęguje widoczne w tle żurawkowisko:
Samo żurawkowisko jest ukończone, ale niewykończone:
Muszę udać się z taczką i łopatą do prywatnego kamieniołomu, czyli wykopać kamienie z górki przy warzywniku i dokończyć obwódkę. Muszę, jak w końcu przestanie padać, wybić chemią ten zielony wiecheć chwastów na środku. I muszę naprawić kosiarkę, wykosić busz dookoła i wykorzystać do ściółkowania
Między żurawki wsadziłam dalie, szałwie błyszczące i rudbekię jednoroczną. Dosieję jeszcze nagietków i nasturcji osiągając, mam nadzieję, efekt płonącej rabaty. Od tyłu zamknę ją chyba pigwowcami i przyciętym przez szalonego kosiarza cyprysikiem.
Na zurawkowisku nie udało mi się upchnąć wszystkich żurawek o Igi, więc reszta poszła na cienistą okalać ścieżkę:
i dokładać się do ogólnego efektu miszmaszu kolorystycznego:
