Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
- inka52
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 2170
- Od: 5 lis 2009, o 11:54
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Legnica - Dolny śląsk
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko napisz jak się maja sprawy różane czy masz już plan ich nasadzeń , czy będzie cos nowego ? pozdrawiam
- dorotka350
- -Moderator Forum-.
- Posty: 5511
- Od: 26 maja 2014, o 20:18
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: mazowieckie
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Witajcie!
Ostro działamy w ogrodzie. Dowieźli nam ziemię na podniesienie terenu. Część wyrównał nam Pan, ale nie wszędzie mógł wjechać swoim sprzętem, więc trzy samochody po 20 ton rozwozi mój dzielny M Jeszcze sporo tego zostało, ale tam gdzie to było najpilniejsze, już jest rozwieziona i rozgrabiona. Udało mi się obsadzić dwie najdłuższe rabaty. W sumie posadziłam 76 szt. Austinek. Pozostało do posadzenia ok. 60 sztuk. Najważniejsze, że róże z gołym korzeniem poszły już do gruntu. Oprócz róż jest jeszcze kilka hortensji i trochę bylin, które udało mi się zabrać ze starego ogrodu. Teraz dni są bardzo krótkie, więc wykorzystuję każdą wolną chwilę na ogród. Ważne jest to, że powoli krystalizuje mi się plan ogrodu, który nanoszę na papier, a potem przenoszę to do ogrodu. Większość róż już ma zaplanowane miejsca. Zastanawiam się tylko nad tymi najmniejszymi, ale tych jest zaledwie kilka, więc na pewno coś wymyślę. Zimą będzie czas na planowanie innych roślin do ogrodu, bo teraz wreszcie będę miała na to miejsce
Teresko, pracy nam nie brakuje, ale to taka twórcza praca, która bardzo cieszy. Nawet M bardzo się zaangażował i pomaga, a nawet stara się sam od siebie coś doradzić. Teraz najważniejsze jest posadzenie wszystkich róż i bylin, które udało mi się zabrać ze starego ogrodu. Reszta może poczekać. Sił mam nadzieję wystarczy, bo codzienna praca ze szpadlem ma też swoje dobre strony. Oprócz ruchu na świeżym powietrzu, mamy też gimnastykę, która przecież jest potrzebna
Jolu, zadanie trudne, bo tworzenie ogrodu od podstaw to duże wyzwanie. Ale ja nie boję się wyzwań i jestem pełna zapału do pracy. Wiadomo, że nie stworzę ogrodu w jeden sezon i na pewno nie raz będę przesadzać, zmieniać, ale powolutku, małymi kroczkami i mam nadzieję, że za kilka lat będzie już co pokazać
Dorotko, ziemia tam jest ciężka, gliniasta, miejscami zaś piach, ale to raczej po budowie, chociaż są miejsca, że nawet głębiej można się dokopać do żółtego piachu. W sumie przyjechało 14 ciężarówek po 20 ton każda, więc sporo tej ziemi nam musieli przywieźć. Nie jestem z niej do końca zadowolona, bo to miała być ziemia na podniesienie terenu, a przywieźli też kilka ciężarówek gliny /jakbyśmy jej mało mieli/ Będzie trudno to uprawiać, ale mam nadzieję, że jakoś dam radę.
Ewelinko, sama wiesz najlepiej ile wysiłku i pracy kosztuje zagospodarowanie nowego terenu. Jestem jednak pełna optymizmu i mam wiele chęci do pracy. Najważniejsze, że mamy już podniesiony teren i wreszcie mogłam zacząć sadzić róże. Resztą zajmę się zimą i będę podpatrywać forumowe ogrody. Przecież na forum można znaleźć wiele ogrodowych perełek. Chociażby u Ciebie jest mnóstwo cudnych rozwiązań, więc przykładów do odgapienia na pewno mi nie zabraknie. Muszę Ci powiedzieć, że już powoli mam wizję niektórych miejsc i wreszcie zaczynam tworzyć plan. Na pewno minie kilka sezonów, zanim wszystko zrealizuję, ale najważniejsze, to mieć pomysł. Reszta to kwestia czasu
Aniu-Annes, miejmy nadzieję, że różom nowa ziemia przypadnie do gustu i zechcą dobrze rosnąć. Bathsheba zabrałam jedną i to tzw. rzutem na taśmę. A wcześniej myślałam, że mi się nie uda jej zabrać, więc sobie zamówiłam nową I w ten sposób mam dwie, ale mam już pomysł na posadzenie tych pięknotek, więc się nie martwię. Ten pomysł poddał mi M, który bardzo stara się pomagać i po raz pierwszy widzę, że to go naprawdę cieszy.
Aniu, co do różaneczników nie mam jeszcze konkretnych odmian, ale swego czasu wypatrzyłam u Ciebie chyba Władysława Łokietka? Będę szukała wiosną, bo to może poczekać. Kupiłam też 5 nowych hortensji, które czekają na posadzenie. Na razie w ziemi siedzą dwie, z czego jedna tylko na docelowym miejscu. Muszą jeszcze kilka dni poczekać.
Warzywnik to temat na następny sezon, a może nawet za dwa lata się za to zabiorę. Najpierw muszę się trochę przygotować, bo nigdy nie uprawiałam nic poza pomidorami w pojemnikach i nie mam kompletnie doświadczenia w tym temacie. Natomiast przy planowaniu ogrodu już teraz trzeba pomyśleć nad wydzieleniem miejsca na niewielki warzywnik.
Dziękuję za info odnośnie domku My na razie mamy taki maleńki, ale trzeba będzie coś pomyśleć na wiosnę i albo rozbudować to co jest, albo zakupić drugi, większy.
Nie tylko będę się z Wami dzielić tworzeniem ogrodu, ale będę podpytywać o różne rzeczy. Zimą mam nadzieję będzie na to czas. Obyśmy tylko zdrowi wszyscy byli.
Jadziu, teren w porównaniu z poprzednim dwa razy większy, więc jestem zadowolona. Będzie trochę miejsca na różne pomysły Ciężarówki już przyjechały i teren wyrównany. Gleba jest ciężka, gliniasta i trzeba będzie sobie jakoś z nią radzić. Czas pokaże jak też róże będą sobie rosły w nowym miejscu? Jakbyś wiosną coś dzieliła, to ja chętnie się piszę.
Zdrówka Kochana, bo teraz to zdrowie jest najważniejsze!
Ewa ?ewita44, miejmy nadzieję, że różom spodoba się nowe miejsce. Niektóre przeprowadzkę zniosły nad podziw dobrze, inne słabiutko, ale jestem dobrej myśli. Wiosną się okaże czy wszystkie się przyjmą na nowym miejscu?
Marto, chciałabym stworzyć nowy, różany raj, ale do tańca trzeba dwojga i tutaj od róż sporo zależy, a raczej od tego czy im gleba podpasuje? Staram się przy sadzeniu rozluźniać i dodaję próchnicy, bo i taką mi przywieźli. Mieszam też trochę z tym piachem, który miejscami znajduję. Dodaję obornik granulowany, bo na końskie złotko nie mam czasu. Mam za to namiary na nową stadninę i wiosną zapewne przywieziemy i będziemy karmić panny, żeby miały siłę i chęci do kwitnienia po przeprowadzce
Nowi właściciele mają całkiem odmienną wizję ogrodu i większość pozostałych tam róż pójdzie na zmarnowanie. Resztę wydadzą po rodzinie, bo tak coś wspominali. Ale nie chcieli mi już więcej oddać. Mówi się trudno?
Małgosiu, oj dzieje się, dzieje. Czasu i doby brakuje na wszystko, a róże czekać nie mogą, bo w każdej chwili mogą przyjść przymrozki. Co prawda większość stoi w donicach, ale ze trzy, cztery sztuki jeszcze czekają z prawie gołym korzeniem i te muszę jak najszybciej posadzić. Jeśli czytałaś wstęp, to wiesz, że dwie najdłuższe, austinkowe rabaty już obsadziłam. Pozostało mi jeszcze ok. 60 sztuk, więc czas goni. Wizja nowego ogrodu powoli się wyłania z mojej głowy, a tę przenoszę na razie na papier. Zimą będę pytać, zawracać głowę forumowym koleżankom i z Waszą pomocą może uda się coś stworzyć.
Wow, American Pilar, to olbrzym. Jak pójdzie w górę, to szykuj mu porządną podporę
Gosiu ? Margo, oj będzie o czym myśleć i co planować. Myślę, że dzięki temu zima minie niezwykle szybko. Oby w zdrowiu Na początku jak spojrzałam na ten teren to też byłam przerażona i w ogóle nie wiedziałam od czego zacząć. Teraz, powolutku układam w głowie mały plan. Część tego planu już zrealizowaliśmy. Róże częściowo posadzone, reszta jeszcze czeka, ale to kwestia dni. Trochę róż odkupiłam, bo to były moje ulubienice, których niestety nie udało mi się zabrać. Inne z czasem odkupię. Na razie muszę skupić się na tych, co przywiozłam. Jedno, co mnie napawa optymizmem, to, że niektórym wepchniętym w lipcu w doniczki chyba wyszło to na dobre, bo powypuszczały sporo włośnikowych korzeni i widać, że naprawdę one wyglądają bardzo dobrze. To im powinno pomóc w lepszym przyjęciu się w nowej glebie. Oby?
Daysy, momentami ogrom pracy mnie przeraża, ale widząc, pierwsze obsadzone rabaty, dostaję skrzydeł i nie mogę się doczekać kolejnego dnia. Nawet zmęczenie ciężką, fizyczną pracą jakoś mniej przeszkadza. Martwi mnie jednak sama gliniasta ziemia Woda w tym stoi i boję się czy rośliny dadzą sobie radę? Wiosną chyba trzeba będzie miejsca pod trawę jeszcze przekopać i wymieszać z inną ziemią, bo inaczej nie widzę sposobu, żeby po większych deszczach wejść na takie podłoże.
Teresko, nowości poza tym wiosennymi nie kupiłam. To, co przywiozłam, to po prostu odmiany, których nie zabrałam ze starego ogrodu, a nadal chciałam je mieć No, może poza Tea Clipper, z którą kilka lat temu się pożegnałam a, że kwiaty ma piękne, to postanowiłam spróbować jeszcze raz z tą odmianą. Może tym razem się uda?
Na zakończenie kilka zdjęć z nowymi nasadzeniami
fragment rabaty
Rabata przed domem. Od lewej: Heathcliff, Lady of Shalott, Abraham Darby, Abraham Darby, Crocus Rose, Mary Rose
mała rabata z hortensjami
fragment rabaty
mój pomocnik
Royal Jubilee
jesień, widok z tarasu
Ostro działamy w ogrodzie. Dowieźli nam ziemię na podniesienie terenu. Część wyrównał nam Pan, ale nie wszędzie mógł wjechać swoim sprzętem, więc trzy samochody po 20 ton rozwozi mój dzielny M Jeszcze sporo tego zostało, ale tam gdzie to było najpilniejsze, już jest rozwieziona i rozgrabiona. Udało mi się obsadzić dwie najdłuższe rabaty. W sumie posadziłam 76 szt. Austinek. Pozostało do posadzenia ok. 60 sztuk. Najważniejsze, że róże z gołym korzeniem poszły już do gruntu. Oprócz róż jest jeszcze kilka hortensji i trochę bylin, które udało mi się zabrać ze starego ogrodu. Teraz dni są bardzo krótkie, więc wykorzystuję każdą wolną chwilę na ogród. Ważne jest to, że powoli krystalizuje mi się plan ogrodu, który nanoszę na papier, a potem przenoszę to do ogrodu. Większość róż już ma zaplanowane miejsca. Zastanawiam się tylko nad tymi najmniejszymi, ale tych jest zaledwie kilka, więc na pewno coś wymyślę. Zimą będzie czas na planowanie innych roślin do ogrodu, bo teraz wreszcie będę miała na to miejsce
Teresko, pracy nam nie brakuje, ale to taka twórcza praca, która bardzo cieszy. Nawet M bardzo się zaangażował i pomaga, a nawet stara się sam od siebie coś doradzić. Teraz najważniejsze jest posadzenie wszystkich róż i bylin, które udało mi się zabrać ze starego ogrodu. Reszta może poczekać. Sił mam nadzieję wystarczy, bo codzienna praca ze szpadlem ma też swoje dobre strony. Oprócz ruchu na świeżym powietrzu, mamy też gimnastykę, która przecież jest potrzebna
Jolu, zadanie trudne, bo tworzenie ogrodu od podstaw to duże wyzwanie. Ale ja nie boję się wyzwań i jestem pełna zapału do pracy. Wiadomo, że nie stworzę ogrodu w jeden sezon i na pewno nie raz będę przesadzać, zmieniać, ale powolutku, małymi kroczkami i mam nadzieję, że za kilka lat będzie już co pokazać
Dorotko, ziemia tam jest ciężka, gliniasta, miejscami zaś piach, ale to raczej po budowie, chociaż są miejsca, że nawet głębiej można się dokopać do żółtego piachu. W sumie przyjechało 14 ciężarówek po 20 ton każda, więc sporo tej ziemi nam musieli przywieźć. Nie jestem z niej do końca zadowolona, bo to miała być ziemia na podniesienie terenu, a przywieźli też kilka ciężarówek gliny /jakbyśmy jej mało mieli/ Będzie trudno to uprawiać, ale mam nadzieję, że jakoś dam radę.
Ewelinko, sama wiesz najlepiej ile wysiłku i pracy kosztuje zagospodarowanie nowego terenu. Jestem jednak pełna optymizmu i mam wiele chęci do pracy. Najważniejsze, że mamy już podniesiony teren i wreszcie mogłam zacząć sadzić róże. Resztą zajmę się zimą i będę podpatrywać forumowe ogrody. Przecież na forum można znaleźć wiele ogrodowych perełek. Chociażby u Ciebie jest mnóstwo cudnych rozwiązań, więc przykładów do odgapienia na pewno mi nie zabraknie. Muszę Ci powiedzieć, że już powoli mam wizję niektórych miejsc i wreszcie zaczynam tworzyć plan. Na pewno minie kilka sezonów, zanim wszystko zrealizuję, ale najważniejsze, to mieć pomysł. Reszta to kwestia czasu
Aniu-Annes, miejmy nadzieję, że różom nowa ziemia przypadnie do gustu i zechcą dobrze rosnąć. Bathsheba zabrałam jedną i to tzw. rzutem na taśmę. A wcześniej myślałam, że mi się nie uda jej zabrać, więc sobie zamówiłam nową I w ten sposób mam dwie, ale mam już pomysł na posadzenie tych pięknotek, więc się nie martwię. Ten pomysł poddał mi M, który bardzo stara się pomagać i po raz pierwszy widzę, że to go naprawdę cieszy.
Aniu, co do różaneczników nie mam jeszcze konkretnych odmian, ale swego czasu wypatrzyłam u Ciebie chyba Władysława Łokietka? Będę szukała wiosną, bo to może poczekać. Kupiłam też 5 nowych hortensji, które czekają na posadzenie. Na razie w ziemi siedzą dwie, z czego jedna tylko na docelowym miejscu. Muszą jeszcze kilka dni poczekać.
Warzywnik to temat na następny sezon, a może nawet za dwa lata się za to zabiorę. Najpierw muszę się trochę przygotować, bo nigdy nie uprawiałam nic poza pomidorami w pojemnikach i nie mam kompletnie doświadczenia w tym temacie. Natomiast przy planowaniu ogrodu już teraz trzeba pomyśleć nad wydzieleniem miejsca na niewielki warzywnik.
Dziękuję za info odnośnie domku My na razie mamy taki maleńki, ale trzeba będzie coś pomyśleć na wiosnę i albo rozbudować to co jest, albo zakupić drugi, większy.
Nie tylko będę się z Wami dzielić tworzeniem ogrodu, ale będę podpytywać o różne rzeczy. Zimą mam nadzieję będzie na to czas. Obyśmy tylko zdrowi wszyscy byli.
Jadziu, teren w porównaniu z poprzednim dwa razy większy, więc jestem zadowolona. Będzie trochę miejsca na różne pomysły Ciężarówki już przyjechały i teren wyrównany. Gleba jest ciężka, gliniasta i trzeba będzie sobie jakoś z nią radzić. Czas pokaże jak też róże będą sobie rosły w nowym miejscu? Jakbyś wiosną coś dzieliła, to ja chętnie się piszę.
Zdrówka Kochana, bo teraz to zdrowie jest najważniejsze!
Ewa ?ewita44, miejmy nadzieję, że różom spodoba się nowe miejsce. Niektóre przeprowadzkę zniosły nad podziw dobrze, inne słabiutko, ale jestem dobrej myśli. Wiosną się okaże czy wszystkie się przyjmą na nowym miejscu?
Marto, chciałabym stworzyć nowy, różany raj, ale do tańca trzeba dwojga i tutaj od róż sporo zależy, a raczej od tego czy im gleba podpasuje? Staram się przy sadzeniu rozluźniać i dodaję próchnicy, bo i taką mi przywieźli. Mieszam też trochę z tym piachem, który miejscami znajduję. Dodaję obornik granulowany, bo na końskie złotko nie mam czasu. Mam za to namiary na nową stadninę i wiosną zapewne przywieziemy i będziemy karmić panny, żeby miały siłę i chęci do kwitnienia po przeprowadzce
Nowi właściciele mają całkiem odmienną wizję ogrodu i większość pozostałych tam róż pójdzie na zmarnowanie. Resztę wydadzą po rodzinie, bo tak coś wspominali. Ale nie chcieli mi już więcej oddać. Mówi się trudno?
Małgosiu, oj dzieje się, dzieje. Czasu i doby brakuje na wszystko, a róże czekać nie mogą, bo w każdej chwili mogą przyjść przymrozki. Co prawda większość stoi w donicach, ale ze trzy, cztery sztuki jeszcze czekają z prawie gołym korzeniem i te muszę jak najszybciej posadzić. Jeśli czytałaś wstęp, to wiesz, że dwie najdłuższe, austinkowe rabaty już obsadziłam. Pozostało mi jeszcze ok. 60 sztuk, więc czas goni. Wizja nowego ogrodu powoli się wyłania z mojej głowy, a tę przenoszę na razie na papier. Zimą będę pytać, zawracać głowę forumowym koleżankom i z Waszą pomocą może uda się coś stworzyć.
Wow, American Pilar, to olbrzym. Jak pójdzie w górę, to szykuj mu porządną podporę
Gosiu ? Margo, oj będzie o czym myśleć i co planować. Myślę, że dzięki temu zima minie niezwykle szybko. Oby w zdrowiu Na początku jak spojrzałam na ten teren to też byłam przerażona i w ogóle nie wiedziałam od czego zacząć. Teraz, powolutku układam w głowie mały plan. Część tego planu już zrealizowaliśmy. Róże częściowo posadzone, reszta jeszcze czeka, ale to kwestia dni. Trochę róż odkupiłam, bo to były moje ulubienice, których niestety nie udało mi się zabrać. Inne z czasem odkupię. Na razie muszę skupić się na tych, co przywiozłam. Jedno, co mnie napawa optymizmem, to, że niektórym wepchniętym w lipcu w doniczki chyba wyszło to na dobre, bo powypuszczały sporo włośnikowych korzeni i widać, że naprawdę one wyglądają bardzo dobrze. To im powinno pomóc w lepszym przyjęciu się w nowej glebie. Oby?
Daysy, momentami ogrom pracy mnie przeraża, ale widząc, pierwsze obsadzone rabaty, dostaję skrzydeł i nie mogę się doczekać kolejnego dnia. Nawet zmęczenie ciężką, fizyczną pracą jakoś mniej przeszkadza. Martwi mnie jednak sama gliniasta ziemia Woda w tym stoi i boję się czy rośliny dadzą sobie radę? Wiosną chyba trzeba będzie miejsca pod trawę jeszcze przekopać i wymieszać z inną ziemią, bo inaczej nie widzę sposobu, żeby po większych deszczach wejść na takie podłoże.
Teresko, nowości poza tym wiosennymi nie kupiłam. To, co przywiozłam, to po prostu odmiany, których nie zabrałam ze starego ogrodu, a nadal chciałam je mieć No, może poza Tea Clipper, z którą kilka lat temu się pożegnałam a, że kwiaty ma piękne, to postanowiłam spróbować jeszcze raz z tą odmianą. Może tym razem się uda?
Na zakończenie kilka zdjęć z nowymi nasadzeniami
fragment rabaty
Rabata przed domem. Od lewej: Heathcliff, Lady of Shalott, Abraham Darby, Abraham Darby, Crocus Rose, Mary Rose
mała rabata z hortensjami
fragment rabaty
mój pomocnik
Royal Jubilee
jesień, widok z tarasu
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 7133
- Od: 20 sty 2013, o 10:54
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: kujawsko - pomorskie
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko, posadzić prawie 80 róż Niesamowita jesteś, pełen szacun.
Tak sobie patrzę na posadzone hortensje. To bukietówki, więc będą dość sporawe za kilka lat, czy nie za blisko siebie rosną??
Widoki za bramą cudowne
Tak sobie patrzę na posadzone hortensje. To bukietówki, więc będą dość sporawe za kilka lat, czy nie za blisko siebie rosną??
Widoki za bramą cudowne
- JAKUCH
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 33424
- Od: 19 paź 2008, o 21:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Bytom
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Myślę tak samo jak Małgosia a propos hortensji możliwe że to tylko tak na fotce widać. Cudne jesienne widoki zza płotu zresztą i lasek pod nosem i na grzybki będzie można sie wybrać po sąsiedzku .Czy ten lasek też do Was nalezy .Pracowita mróweczko dużo zdrówka Ci życzę i sił do dalszego upiększania nowej różanki .Oczywiście Dorotko będę pamiętać o Tobie wiosną gdybym miała cosik do wywalenia
- korzo_m
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 11142
- Od: 17 kwie 2006, o 10:14
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Kraków
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Doroto już widzę jak będzie pięknie w przyszłym roku. Gliny nie zazdroszczę to ciężki materiał do obróbki. Dasz radę powoli, etapami wszystko obsadzisz. Będzie na pewno różany raj, jeszcze piękniejszy niż w poprzednim ogrodzie.
Piękny pomocnik
Piękny pomocnik
- duju
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3966
- Od: 13 paź 2008, o 12:31
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: wielkopolska
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko, brawo za zapał i nasadzenia. Poszalałaś, a ziemię to i ja nawoziłam i wiem co to jest za praca. Brawo dla Was
Pozdrawiam - Justyna
- tara
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 13087
- Od: 16 mar 2008, o 22:01
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Koszalin
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko wiosną jak znam życie u Ciebie będzie raj, Twoje różyce są obłędne. Dodam tylko, że przeprowadzka im nie zaszkodzi idą bowiem za swoja Panią, brawo.
- jonatanka
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3379
- Od: 4 mar 2012, o 12:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: opolskie
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko jesteś wielka bo posadzić 80 sztuk to nie lada wyzwanie, a piękne widoki z tarasu wynagradzają ciężką prace. .Może mi się wydaje, ale będziesz miała więcej miejsca na nowe panienki jak w poprzednim ogrodzie.
- Annes 77
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 11731
- Od: 6 maja 2008, o 19:11
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: lubuskie
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko też mam ziemię gliniastą u siebie.Przy sadzeniu róż mieszałam glinę z ziemią zakupioną w workach.Obornik granulowany to dobre rozwiązanie, też stosuję.Próbowałam zdobyć wióry rogowe, ale w Polsce nie znają tego.Nikt nie wie co to jest i robią wielkie oczy
Przy płocie będą rosły iglaki np cisy? Zauważyłam, że zostawiłaś spory odstęp.
Podziwiam, że udało Wam się z mężem posadzić tyle róż.Wiem, że to kosztuje sporo wysiłku.
Mimo wszystko człowiek dostaje skrzydeł, wiedząc, że na wiosnę będą już sobie startowały w nowym miejscu.
Pozdrawiam serdecznie
Przy płocie będą rosły iglaki np cisy? Zauważyłam, że zostawiłaś spory odstęp.
Podziwiam, że udało Wam się z mężem posadzić tyle róż.Wiem, że to kosztuje sporo wysiłku.
Mimo wszystko człowiek dostaje skrzydeł, wiedząc, że na wiosnę będą już sobie startowały w nowym miejscu.
Pozdrawiam serdecznie
- kania
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 3203
- Od: 25 maja 2009, o 10:09
- Opryskiwacze MAROLEX: 0 szt.
- Lokalizacja: Gdańsk i okolice
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko, wspaniałe zadanie przed Tobą, wyobrażam sobie ile radości czeka Cię wiosną .
Doświadczenia z poprzedniego ogrodu przyczynią się do doskonałości tego nowego .
Gliniasta ziemia jest zaletą jeżeli chodzi o roże. Na pewno lepsza taka gleba niż piach.
Super, że nowy ogród cieszy również Twojego męża, we dwoje raźniej, łatwiej i milej
Doświadczenia z poprzedniego ogrodu przyczynią się do doskonałości tego nowego .
Gliniasta ziemia jest zaletą jeżeli chodzi o roże. Na pewno lepsza taka gleba niż piach.
Super, że nowy ogród cieszy również Twojego męża, we dwoje raźniej, łatwiej i milej
- Maska
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 42277
- Od: 19 lut 2012, o 19:39
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: Małopolska
- Kontakt:
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Witaj Dorotko, jak obiecałam jestem
Czytałam od początku tą część wątku i w miarę czytania, oglądania rósł zachwyt nad ogrodem i różami, aż tu nagle ...bach! wszystko od nowa Co prawda szczególnie jesienią chodząc po swoim ogrodzie marzę o przerobieniu go całkowicie i o podobnej zmianie jak Twoja, ale jednak nie zazdroszczę tej ogromnej pracy jaką musicie włożyć w urządzenie nowego ogrodu. Uważaj na kolano, bo będzie musiało jeszcze długo służyć. Pięknego masz pieska (czy to pies myśliwski?). Nowe miejsce urocze więc życzę pięknego ogrodu i powodzenia
Czytałam od początku tą część wątku i w miarę czytania, oglądania rósł zachwyt nad ogrodem i różami, aż tu nagle ...bach! wszystko od nowa Co prawda szczególnie jesienią chodząc po swoim ogrodzie marzę o przerobieniu go całkowicie i o podobnej zmianie jak Twoja, ale jednak nie zazdroszczę tej ogromnej pracy jaką musicie włożyć w urządzenie nowego ogrodu. Uważaj na kolano, bo będzie musiało jeszcze długo służyć. Pięknego masz pieska (czy to pies myśliwski?). Nowe miejsce urocze więc życzę pięknego ogrodu i powodzenia
-
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1271
- Od: 13 lis 2011, o 21:02
- Opryskiwacze MAROLEX: więcej niż 1 szt.
- Lokalizacja: pomorskie
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Do tej pory podglądałam Twój ogród dla przyjemności, ale teraz będę pilnie śledzić na bieżąco.
Też mnie czeka przeprowadzka za ok 2 lata więc mam czas na korzystanie z Twoich doświadczeń. Róż mam ok 250 krzewów nie licząc żywopłotów. Większość chciałabym zabrać.
Od razu mam pytanie na jakich zasadach selekcjonowałaś które róże zabierzesz a które zostają.
Też mnie czeka przeprowadzka za ok 2 lata więc mam czas na korzystanie z Twoich doświadczeń. Róż mam ok 250 krzewów nie licząc żywopłotów. Większość chciałabym zabrać.
Od razu mam pytanie na jakich zasadach selekcjonowałaś które róże zabierzesz a które zostają.
Pozdrawiam. Sławka
- ewita44
- Przyjaciel Forum - gold
- Posty: 1815
- Od: 11 maja 2018, o 19:38
- Opryskiwacze MAROLEX: 1 szt.
- Lokalizacja: Częstochowa
Re: Róże u Doroty - angielskie piękności w moim ogrodzie
Dorotko
Fajne już zagospodarowane miejsce, oj będą widoczki w przyszłym roku.
Pomocnik ładniutki , przynajmniej zrobi Ci dołeczki pod roślinki
Jak wspomniała poprzedniczka lepsza glina niż piach, bo dasz trochę kompostu z piachem i trochę rozluźnisz ziemię.
Będę śledzić i obserwować Twoje wyczyny.
Pozdrawiam
Fajne już zagospodarowane miejsce, oj będą widoczki w przyszłym roku.
Pomocnik ładniutki , przynajmniej zrobi Ci dołeczki pod roślinki
Jak wspomniała poprzedniczka lepsza glina niż piach, bo dasz trochę kompostu z piachem i trochę rozluźnisz ziemię.
Będę śledzić i obserwować Twoje wyczyny.
Pozdrawiam