W tym roku mój ogród zobaczy chyba motyczkę w maju, o ile wreszcie przestanie padać.

U syna 30 % opielone, a o innych pracach nawet nie myślę.
Popikowałam miniaturowe cynie i pomidory.
Martuś też nie widziałam bielizny w kolorze mojej prymulki chyba ponad pięćdziesiąt lat.
Ciemiernik kupiony w 2020 roku jako trzylistkowa marnota, świetnie się rozrasta.

Gdyby śnieg go nie połamał, miałby dwa razy więcej pędów i kwiatów. Dwa inne z tego samego zakupu słabiutkie.
Narcyzy w większości zostały rozdane. Pozostałe dostały nowe miejscówki, więc pewnie trochę czasu minie zanim się zagęszczą.
Lucynko niestety moje gryzonie nie wiedzą, że czosnki są niejadalne.

To już trzecie miejsce, gdzie zniknęły. Najbardziej mi żal kilkunastu wysokich, które rosły na różance i w ubiegłym roku się nie pokazały.
Dziękuję,

dziś rano było 0 stopni i kolejny, deszczowy tydzień się zapowiada.
Bogusiu rabaty bez chwastów, to te nowe, po zdjęciu darni.

Innych bez kory nie pokazuję, bo nie opielone.
Mam jeszcze ubiegłoroczną białą prymulkę, mam nadzieję, że też uda mi się ją rozmnożyć.
Dziękuję za miłe słowa.
Iguś dziękuję.

Pierwiosnki to pierwsza roślina posadzona koło domu. Jeszcze nie mieszkaliśmy. Nawet rabat nie było, syn posadził blisko wejścia. Po pięciu latach wykopałam, ponieważ marniała. Okazało się, że opuchlaki zjadły korzenie.

Podzieliłam kępkę na drobne fragmenty, które miały choć jeden korzonek. Na nowym stanowisku szybko się rozrosły. Dzielę i rozsadzam w kolejne miejsca.
Niestety czosnki Karatawskie nie zgniły, rosły na skarpie. Wypuściły ładne liście. Któregoś dnia zobaczyłam, że został jeden, w połowie wciągnięty pod ziemię. Zastanawiam się, czy to nie karczownik.

W kolejnym tygodniu zniknęły na tej samej rabacie moje ulubione krokusy.
Przywrotnik czerwonostopy tworzy ładne, niskie poduchy. Wilgotna gleba sprawiła, że świetnie się rozrósł.
Moje dwie przyjaciółki wygrzewały się dzisiaj w słońcu.
