robaczek_Poznan pisze:Pat, irysy już mają zbierają się do kwitnienia?

moje ani myślą...
A jak tam róźyczki? Pokazują pączki?
Kasiu, Stasiowe irysy są bardzo wczesne, w zeszłym roku jakoś na początku maja już kwitły.
A odnośnie do róż, to...miałam wczoraj pojojczeć, że mi nie będę jeszcze kwitnąć, a tymczasem po nocnych deszczach....tadam,
Lykkefund i
Himalayki mają po kilka-kilkanaście pąków

Prawdopodobnie popłaczę się z emocji jak zakwitną, dziś już było blisko
Iwonko, no ja w sumie nie dla kwiecia, tylko dla liści je kupuję, więc nazwa mniejsza, ważny powalający efekt różnych odcieni zieleni, bordo, żółci i różu
a dziś w drodze na zakupy sobie skręciłam do ogrodniczego i sobie pocieszki różne kupiłam...zdjęcia potem, ale wniosek już teraz: w przyszłym roku jednorocznych sadzę tylko te, których naprawdę nigdzie sadzonek dostać nie można, bo koszt samych nasion może niewielki, ale 4 miesiące podlewania i chuchania zapewne kosztowały mnie więcej (nerwów także

), niż te gotowe sadzoneczki...kupiłam penstemon, z którym w domu walczyłam od lutego i i tak zdechł...lobelie, bo moje ostatnie parę sztuk, które dotrwały wysadzenia, w tym roku kwitnąć raczej nie będzie, kilka lawend, ale nie wiem jakie, bo nie były odmianowo podpisane, kilka rodzajów mięty (kolejne szaleństwo po żurawkach, muszę mieć wszystkie

) i parę doniczkowych, bo pelasie od Adriana coś słabiutkie....pewnie się rozkręcą jeszcze, ale był dobry pretekst, żeby sobie million bells i inne takie dokupić
