Uzupełniając mój powyższy post , pozostaję przy opinii, że ziemia którą użyłem do siewu pomidorów z Pasłęku - jest - delikatnie mówiąc
"specjalnej troski".
Wystarczy przejrzeć ten wątek, by się przekonać ile jest opinii za i przeciw. Zresztą nie tylko wymienionej ziemi z Pasłęku. To jest nieraz obłęd, by dokonać rzetelnego wyboru.
Marketingowe lobbowanie , pomieszane z tym , że ktoś się srodze na zakupie zawiódł, plus jak to w życiu - dyletanctwo .
Zaś uzyskanie z siewu własnej rozsady urasta do prawdziwego wyzwania.
Rozumiem, nie wszyscy chcą , mogą , czy mają warunki. Ale skoro można własną rozsadę?
przecież można kupić. A kompostownik prawie każdy ma .
Nie piszę tu tylko o początkujących, którzy maja problem z ziemią.
I jeszcze ten przestrzegający napis na worku -" nie mieszać z inną ziemią !"Bo co ? gwarancja nie obejmie ? A jak jej często nie ma , zna ktoś przypadki wymiany ?
Jeżeli ja mam biegać , chuchać, przekładać od okna do o okna z aptekarko-chemiczną dokładnością - to, to już lekka przesada. O tym ktoś pisał.
Sprawdzanie etykiet, które i tak, czas i zawartość w środku zweryfikuje.
Kupowanie towarów wg zawartości etykiet doczekało się już nawet jednostki chorobowej- nie żartuję.
Ale najważniejszy napis i tak jest niewidoczny, to:
massa, kasa , dobra passa.
Proszę zauważyć ciągle rosnące stosy ziemi w sklepach i... wody .Często gorszej od tej z kranu , ale etykieta...
Kupowanie dzisiaj nabiera owczego pędu, nawyku - odruchu. Już.
No dobra, jeszcze ktoś pomyśli- zbuntowany ekolog. Wcale nie, też czasem , wpadnę w ten dołek. Jednak próbuję zracjonalizować prosty zabieg jakim jest uzyskanie własnej rozsady z własnej ziemi. Kiedyś możliwy, ba nie było innego wyjścia .
I jak pisze
KaLo, babcia z pobocza drogi ,rowu uzyskiwała zapewne przyzwoity plon.
Gratulacje
KaLo, w temacie ziemi ewoluujesz.
Po opinii, że ziemia z Biedronki ma idealny skład /w 2016 r./, do długiego zachwytu nad Aurą -powracasz do natury. Pochwal się wynikami w przyszłości.
A mój post ,chyba źle zrozumiałeś , stąd nadgorliwość w ocenie, zbyt zaufałeś szkiełku i oku.
Ja miałem problem z siewkami, sądzę, nie tylko mnie to się zdarza, że jednak była lekko ponad, z azotem.
Liście powykręcane, ogórek długo wschodził. Pomagałem wyjść z tego i udało się.

Rozsada/ tutaj część/ jak widać nie najgorsza, do gruntu. Ma patyki, bo na tarasie wiało. Później, zazwyczaj już jest tylko coraz lepiej.
Wszystkie wysiane , wszystkie uzyskane , bez strat własnych.
Tylko te siewki. Zobaczę , jak wyjdą w przyszłym roku z mojej. Z tego co naprędce zauważyłem, na próbie są mocniejsze.
Łezka sie w oku kręci, a pomidory uprawiam parę dziesięcioleci i tamtej ziemi już nie mam.
Ziemia albo się nadawała, albo nie. To wymagało doświadczenia a nie nadopiekuńczej, specjalnej troski.
Jednak wtedy uzyskiwanie takiej rozsady było bajecznie proste.
Pomidory w ogóle się nie wyciągały chyba ,że długo nie pikowane, gęsto posiane, niedoświetlone. Były krępe z mocnymi listkami.
Czysta przyjemność , prawie bezobsługowa, bez biegania z termometrem i pehametrem do okna , na parapeciku. O czytaniu etykiet nie wspominając.
Zapewne nie jedna babcia by to potwierdziła.
P.S. Czy ktoś używa ziemi "Skarb ogrodu"?, Sąsiad przetestował mnóstwo i tylko ta.
Rozsada prima.
Pozdrowienia.
gieniu1230 skąd to biorą ? utylizacja się też globalizuje.