GABI-dziękuję za odwiedziny,dla chcących" pomoczyć" kij są wędki, zawsze "coś" się złapie. To co widać na zdjęciach to amury, lubią one się "wylegiwać' w słońcu i często je fotografuję, co głębiej jest trudno ocenić, wpuszczane były różne ryby, ale to że staw jest na "uboczu" to też fakt.
Czekamy na przyjazd, szczegóły na wątku Lubelskim.
JOLU- dziękuję za odwiedziny, mam nadzieję że Twój małżonek nie będzie przywiązany w tym Janowie, mam nadzieję że po spełnieniu swoich obowiązków zdąży dojechać do Nokłów oddalonych od Janowa lubelskiego ledwo 22 kilometry. Nasze spotkanie to nie wyjazd do teatru, że liczy się konkretna godzina, zawsze można dołączyć z opóźnieniem do Towarzystwa.
EWUNIU- dziękuję za spacer po naszym ogrodzie,w naszym wieku ( moim i małżonki) potrzebna nam jest "niespożyta energia" by utrzymać choć trochę kondycji fizycznej, bez tej energii, człowiek się szybciej starzeje i więcej choruje. My pracując w naszym ogrodzie nie mamy czasu "chorować"

, bo rośliny wymagają opieki.
Że trochę daleko to fakt, ale jak się mocno chce to zawsze można siąść w samochód i pokonać tę odległość, te sześć, czy osiem godzin jazdy to nie przeszkoda nie do pokonania, co pokazała
GENIA, odwiedzając nasz ogród równo rok temu. Zapraszamy.
A co to za piwonia, to nie wiem, wiem że to bardzo stara odmiana, pobrana już dawno dawno temu z ogrodu mojej teściowej, po prostu w odróżnieniu od piwonii kwitnącej w maju zwanej "majówką" ta jest piwonie zwana czerwcowa, bo zaczyna kwitnienie z początkiem czerwca.
JAGUSIU- dziękuję za odwiedziny, potrzeba jest matką wynalazku,ta wszystka "mała architektura" jest w prosty sposób wykonana z własnych materiałów, osobiście i według potrzeb.
Mam nadzieję że jak dotrzesz do Nokłów w niedzielę ocenisz ich wykonanie i przydatność, staram się wszystko zrobić tak by było funkcjonalne i za jak najmniejsze pieniądze.
AGA- dziękuję za odwiedziny, ten" maczek" , był już raz wywoływany do "tablicy", oczywiście ja pomyliłem nazwę tej rośliny, ale zawsze
ELSI, jest na posterunku i poprawi
moją odpowiedz.
To w dalszym ciągu kwitnące anemony, kwitną one chyba najdłużej z kwiatów, zaczynały z narcyzami, po narcyzach nie ma już śladu a anemony kwitną nadal:
TADEUSZU, dziękuje za odwiedziny, nasz staw służy nam dla relaksu, nieraz jest obstawiony ze wszystkich stron przez "wędkarzy", złapie nie złapie pobawić się można i trzeba, a z tym co złowione , to zawsze moja Zosieńka decyduje ( jak CEZAR w starożytności) kciukiem w górę , czy w dół ,co się ma stać ze złowioną rybą
ANIU- dziękuję za odwiedziny, no widzisz byłaś od nas tylko o 4 kilometry, nie trza było wstąpić

, byliśmy wszyscy domownicy w ogrodzie, gdzie spędzać taką piękną niedzielę jak nie w ogrodzie. Ale jestem przekonany że pokonasz wszystkie trudności i w Niedzielę pokonasz te brakujące do Nokłów 4 kilometry.
A tak
za pięć dwunasta. wyglądają NOKŁY przed niedzielnym spotkaniem.
Zakwitają pierwsze kwiaty kielichowca wonnego ;
Pierwsza różyczka, z pnącza;
Jeden z naszych płochliwych "gości"
Nasze czosnki;
I irysy;
Zakwitł kolejny powojnik;
