Nie, no ja już nieco spasowałam z potrzebą 'mania' wszystkiego od razu...rok zycia w wiejskim eksperymencie uczy pokory

Przez porównanie z forumowymi ogrodami mój wyglada jak zapuszczony ugór, ale w porównaniu do tego, co było jak tu weszliśmy, to jest gigantyczny postęp: teren od zasieków na mamuty widocznych za kącikiem zabaw aż po miejsce, z którego robiłam zdjęcia w całości był porośnięty gesto dzikimi wiśniami i śliwami, nad rzeką trawa i chwasty sięgały dwóch metrów, a nieprzycinane wierzby wybujały na kilkanaście metrów przez co w ogrodzie od świtu do zmierzchu panował półmrok. Niestety mało mam zdjęć z pierwszych dwóch miesięcy, bo z brzuchem pod nos nie miałam jak wejść w te krzaczory, a szkoda, bo na mnie takie zestawienia przed-po działają bardzo motywująco
Trawnika jak z bajki to tu nie będzie nigdy, bo nie sądzę, zebym znalazła czas na pielęgnowanie profesjonalne 1000m2 trawy

Chcę jedynie kiedyś przeorać go glebogryzarką i wyrównać, bo obecnie, czego na zdjęciach nie widać jest mocno pofalowany...chyba go ktoś kiedyś zaorał normalnym pługiem w grubą skibę i nigdy nie wyrównał.
Nasiona naparstnic bedę oczywiście zbierać, bo wyszły cudnie, mam jeszcze odmianę jasnoróżową, więc chętnie Marysiu piszę się na te ciemnoróżowe

Na angielskim ebayu, pokusie nie do odparcia dla miłośników wyspiarskich ogrodów

, widziałam naparstnice w kolorze czekoladowym...na razie brak środków finansowych, ale jak tylko coś wpłynie to bedę zmuszona kupić, żeby zaspokić głod posiadania

Malwa uchowała mi się jedna (ślimory

), ale mam nasiona od Marysi-Delospermy i bedę na dniach siać, tym razem otoczywszy miejsce siewu grubą warstwą przeciwślimakowych granulek, bo wiejski ogród malwy mieć musi!
A to przed naparstnicami to zmutowane nagietki: jedyne jednoroczne (oprócz kilku lwich paszczy), które mi wyszły, ale jak już wyszły to bedą giganty
A powiedzcie mi, czy tego derenia mozna jeszcze uratować?:
Zrobiło mu się to samo, co głogowi na pniu: liście zasychają, łodygi czernieją...oba pochodzą od jednego sprzedawcy może ma jakieś choróbsko? ale z drugiej strony inne drzewa i krzewy od niego rosną bardzo ładnie, z kolei u mnie są posadzone w różnych częściach ogrodu, więc też nie złapały chyba czegoś z ziemi?
Z winobluszczem z różami w takim razie chyba sobie odpuszczę...bardziej mi zależy na pięknych kwiatach niż zarośniętej ścianie
I kilka takich tam z wczorajszej sesji wieczornej:
Łan goździków
Czy to jest czyściec?
zapłotowy fiołeczek:
dziadkowa nnka:
trzmielina, która okazała się barwinkiem:
i begonie własnoręcznie przechowane przez zimę:
