EWO- dziękuję za odwiedziny, ja również z zaciekawieniem oglądam nasz ogród na zdjęciach wykonanych przez inne osoby, coś mi się zdaje że ja już mechanicznie robię zdjęcia ogrodu z tych samych miejsc, spróbuję trochę się "przereformować",zobaczymy co z tego wyjdzie.
Po imprezie nie ma śladu, a to dlatego że nasz ogród jest użytkowy, nie tylko do oglądania, tylko do korzystania z niego, a czy korzysta z niego pięć, dziesięć, czy jak ostatnio ponad trzydzieści osób, to już niewiele zmienia. Nasz trawnik jest do deptania, bo to deptanie powoduje rozkrzewianie się trawy.
JOLU, dziękuję za odwiedziny, życzył bym sobie na przyszłość takiej "szarańczy". to jest zaszczyt móc gościć tylu znamienitych Forumowiczów.
JAGUSIU- dziękuję za spacer po ogrodzie,w poniedziałek to się świętowało, a nie pracowało, a wielkie sprzątanie było bezpośrednio po zakończeniu imprezy i sprzątali wszyscy co byli, ale powiedz, co to dzisiaj za sprzątanie, stulitrowy foliowy worek i do tego worka wszystkie plastikowe, talerze, talerzyki widelce, noże, łyżki, kubki, kubeczki, tacki , podstawki, i co tam jeszcze z plastiku.
Tylko zdrowie Forumowiczów wznoszono w szkle, bo jak wiesz nie każdy plastik jest przydatny podczas takich toastów.Co do czesania trawnika , to wiosną robiłem wertykulację, teraz tej czynności się nie wykonuje.
Tak samo z ukrywaniem szkód, wszystko co było dostępne, było w doniczkach, małych to fakt, ale było, sprzedane zostało ledwie, 1/3 wszystkiego, reszta rośnie i czeka na nowych właścicieli
LUCYNKO- dziękuję za odwiedziny, ja też uważam że powinniśmy imprezować, może nie codziennie ( bo kto by robił) , ale przynajmniej raz na tydzień

, niestety, nie ma chętnych, ogród jest gotowy w każdej chwili przyjmować GOŚCI

. Dziękuję za ocenę naszej pracy w ogrodzie.
POZIOMKO- dziękuję za spacer po naszym ogrodzie, żebyś wiedziała, że spacer po takim ogrodzie to najlepsze lekarstwo przeciwko depresji. Za bramą ogrodu zostawia się troski dnia codziennego a w ogrodzie ma się nieograniczony dostęp do ( w miarę ) naturalnej przyrody.
Od czasu do czasu, do naszego ogrodu zaglądają tacy co chcą być z dala od cywilizacji i telefonu komórkowego, złapać oddech chociaż na chwilę w tym zagonionym świecie.
Z wielką przyjemnością oczekujemy Twoich odwiedzin w naszych NOKŁACH. Zapraszamy.
EDWARDZIE- dziękuję za odwiedziny, zrobiłeś nam bardzo przyjemną niespodziankę, decydując się w ostatniej chwili na przyjazd do Nokłów, serdecznie dziękujemy za to Tobie i Twojej małżonki ZOSI.
Dziękuję za pozdrowienia dla mojej rodzinki.
AGNIESZKO- dziękuję za odwiedziny, miło nam było gościć Ciebie wraz z rodzinką, dziękuję że się dałaś namówić na przyjazd, mimo różnych przeszkód.
Sośnicę widywałem w Centrum na Zemborzyckiej ( na górce, koło torów) kilka razy, było to zazwyczaj wiosną, bo wtedy to centrum odwiedzam. Sośnica nie lubi jak się ją okrywa, dotykając jej. Ja u swojej, robię jej tylko parawan od zimnych wiatrów i to ten parawan musi być oddalony od gałązek na kilkanaście centymetrów.
TAJKO-dziękuję za odwiedziny, bardzo nam miło było gościć Ciebie z małżonkiem, jesteśmy niezmiernie zadowoleni że mieliśmy tak dużo GOŚCI, i dopisywał im humor i zadowolenie, a trudu w przygotowanie takiego spotkania, było tyle co wykoszenie trawy wokół ogrodu by przygotować miejsca parkingowe dla samochodów.
ANETKO- dziękuję za odwiedziny, imprezować by człowiek imprezował

, szkoda tylko że zdrowie już nie to co kiedyś było, a i GOŚCI, jak na lekarstwo

.
OLU- dziękuję za spacer po naszym ogrodzie, jak zapewne zdążyłaś zauważyć, ja też, głównie z braku czasu , mimo że od czasu do czasu spaceruję po różnych ogrodach rzadko zaznaczam swoją obecność. Ci
cichsi , też są też rejestrowani w rubryce [bWyświetlone[/b].
Pokazane zdjęcie clematisa 'The President' w pełni oddaje kolor tego powojnika, jest on koloru głęboki fiolet, ba nawet tu na zdjęciu , w zbliżeniu, słoneczko , padające na część płatków je rozjaśnia.
Po spotkaniu już blisko tydzień, rozbawił się człowiek, przydało by się znowu jakieś spotkanie.
Po około dziesięciu dniach wysokich temperatur i suszy ( na szczęście w ogrodzie trudno ją było zauważyć), wczoraj nadeszła potężna burza, na całe szczęście to tylko Nokły odrobiną "zahaczyła", w sumie podało ponad sześć godzin, na przemian pół godziny ulewy, chwila przerwy , godzinę normalnych opadów, i znowu ulewy.
Wczorajsze widoki oglądane z tarasu domku , aż serce radowały;
Skutki wczorajszej ulewy, mimo że praktycznie wczoraj nie dotknęły Nokłów, były bardzo groźne dzisiaj. W oczach rósł poziom wody w rzeczce( główna ulewa była nad źródłami naszej rzeki), z leniwej rzeczki zrobiła się groźna jak Wisła podczas powodzi. Oto jak wyglądała dzisiaj "moja" rzeczka, na szczęście gdy wieczorem opuszczałem ogród, poziom wody już się nie podnosił.
Aby potężny nurt nie narobił szkód w "kole wodnym", zablokowałem jego obrót, tak samo zablokowałem ( za pomocą rury) odpływ wody ze stawu do rzeki , gdyż dużo wyższy poziom wody w rzece od poziomu wody w stawie, spowodował 'cofkę" wodę z rzeki do stawu.
Mimo "wysokiego stanu wód w rzece" ogród nie jest zagrożony i tak dzisiaj wygląda;
A teraz to co kwitnie w ogrodzie;
